Rozumiem, iż konferansjerzy przy obecnej formule festiwalu, od lat już podporządkowanej telewizji, są w koncertach głównie po to, aby albo zachęcać do głosowania poprzez SMS, albo by swoją gadaniną dać technikom czas na przygotowanie występu kolejnego artysty. Można to robić z klasą, albo bez niej. Ale – jak dowiedli Ola Budka i Marek Niedźwiecki podczas koncertu piosenek Bogdana Olewicza na festiwalu Opole 2026 – można to robić jeszcze gorzej.
Nie dość, iż było drętwo, to na dodatek teksty czytali z kartek. Tak, z kartek. W czasach, gdy praktycznie każdy może sobie pozwolić na prompter, konferansjerzy posiłkowali się karteczkami. Przytaczane historie na temat okoliczności powstawania tekstów Bogdana Olewicza były ciekawe, ale podane w taki sposób, iż przykro było słuchać.
Szczęście w nieszczęściu było takie, iż owa konferansjerka miała miejsce co kilka utworów, a nie co piosenkę. W przeciwnym razie prowadzący zarżnęliby to widowisko.
Opole 2026 – koncert piosenek Bogdana Olewicza nostalgiczny. I nierówny
A skoro już jesteśmy przy koncercie – to niestety był nierówny. I to zarówno ze strony artystów, którzy zastąpili oryginalnych wykonawców, jak i tych, którzy piosenki z tekstami Bogdana Olewicza mają w swoim repertuarze.
Kamil Bednarek nie sprostał utworowi „Wielka miłość nie wybiera”. W refrenach zdarzały się fałsze, ale przede wszystkim brakło skali głosu. Janusz Radek zaprezentował wykoślawioną i przeinterpretowaną wersję „A kto kocha się w tobie” z repertuaru Zdzisławy Sośnickiej. Grupa Universe chyba pomyliła koncerty i myślała, iż już zaczęły się kabarety. Doda, zwykle wyrazista, w „Na Na” bardziej zwracała uwagę strojem niż głosem.
Z drugiej strony były wykonania poprawne, jak duet Alicji Szempińskiej i Mietka Szcześniaka w piosence „Moje jedyne marzenie”. Za to płasko i bez ikry wypadła zarówno Urszula i jej „Rysa na szkle”, jak i Golden Life z piosenką „Ty i ja”. Co może zaskakiwać o tyle, iż to piosenki z ich własnego repertuaru.
Za to jeżeli kogoś chwalić, to Krzysztofa Cugowskiego z jego Zespołem Mistrzów, Alicję Majewską z Włodzimierzem Korczem, a także Kubę Badacha, który z lekkością i klasą wykonał „Jeszcze nie czas”. A potem do spółki z Maciejem Balcarem i Łukaszem Drapałą wraz z muzykami grupy Perfect udanie zaśpiewali „Autobiografię”.
Dla starszych nostalgiach, dla młodszych nuda
Zresztą, jeżeli coś było mocną stroną koncertu piosenek Bogdana Olewicza na festiwalu Opole 2026, to były to właśnie piosenki w wykonaniu muzyków Perfectu z gościnnym udziałem innych wokalistów. Ci zastępowali Grzegorza Markowskiego, który już jakiś czas temu ze sceny zszedł. I choć o sprostaniu mu mówić nie sposób, to jednak ani Kuba Badach, ani Maciej Balcar, ani Łukasz Drapała czy Natalia Sikora wstydu sobie nie napędzili.
Starsi widzowie mieli prawo poczuć nostalgię słuchając piosenek z czasów swojej młodości. Za to dla młodszych odbiorców miejscami ze sceny mogło wiać nudą. Co zresztą jest zmorą takich wspominkowych koncertów.
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

2 godzin temu
![Noc należała do smoków. Niezwykły spektakl nad Wisłą w Krakowie [ZDJĘCIA]](https://cowkrakowie.pl/wp-content/uploads/2026/06/Parada_Smokow_nad_Wisla11.jpg)
![Amerykańskie święto w Krakowie. Tak wyglądały obchody 250-lecia Stanów Zjednoczonych [ZDJĘCIA]](https://cowkrakowie.pl/wp-content/uploads/2026/06/Amerykanski_piknik_w_Krakowie13.jpg)

![Dali nura w pianę! Mydlany Park przyciągnął wielu spragnionych dobrej zabawy [FOTO/VIDEO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/06/Mydlany-Park-9-Zarow-14.jpg)










