Tomasovia Tomaszów Lubelski - Orlęta Radzyń Podlaski 1:3 (1:1)Bramki: Szuta 35’ – Cudowski 45’, 88’, K. Rycaj 64’.Tomasovia: Ahalarov – Vyzdryk, Savchuk (69’ Baran), Szuta, Orzechowski (88’ Oluwadarasimi), Smołan (83’ Czuryło), Penteleichuk (69’ Leszczyński), Kalinin, Todys (46’ Bahunaishvili), Dziura,
Karasiuk.Orlęta: Kłos – Warda (79’ Korolczuk), Miszta, D. Rycaj, Cudowski, Morenkov (79’ Grochowski), Izdebski (60 K. Rycaj), Siudaj, Pendel, Kaczyński, Obroślak.Żółte kartki: Szuta, Orzechowski – Warda, Miszta, Cudowski, Siudaj, Kaczyński, Obroś
lak.Pierwsze pół godziny gry upłynęły na obdarowywaniu piłkarzy obu ekip żółtymi kartkami przez sędziego tego spotkania Mateusza Pizonia. Pokazał ich pięć, ale równie dobrze mógł dwie, góra trzy. W 35. minucie gospodarze objęli prowadzenie. W polu karnym nieodpowiedzialnie zachował się Dominik Rycaj, co skutkowało rzutem karnym, pewnie wykonanym przez Macieja Szutę. Orlęta w pierwszej połowie zdecydowanie dominowały na boisku co przyniosło efekt w doliczonym czasie gry. Po zespołowej akcji Mikołaj Izdebski ostatnim podaniem obsłużył Krzysztofa Cudowskiego, a temu nie pozostało nic innego jak pokonać Amira Ahalarova. Druga połowa od pierwszych minut toczyła się pod dyktando gości. W 64. minucie najpierw Cudowski przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem Tomasovii, po chwili Klim Morenkov posyłał piłkę na głowę Karola Rycaja i tej strzelił bramkę dla Orląt. Tomasovia próbowała odrobić stratę, ale było to przysłowiowe „bicie głową mur”. Linia defensywna Orląt funkcjonowała dobrze i nie dawała się zaskoczyć. W 88. minucie kropkę nad „i” postawił Cudowski, strzałem głową pokonując Ahalarova, po podaniu Dominika Rycaja. Trzy punkty pojechały do Radzynia i była to jak najbardziej zasłużona wygrana. Czwarte zwycięstwo z rzędu robi wrażenie. W sobotę do Radzynia przejedzie Bug Hanna i na pewno znakomitą passę Orlęta będą chciały przedłużyć. Początek spotkania o godzinie 17:00. Artur Bożyk, trener Orląt Radzyń Podlaski- Mecz przeciwko Tomasovii był pod naszą kontrolą przez większość czasu gry. Cieszy fakt, iż stracony gol nie zaburzył adekwatnego funkcjonowania całej drużyny w fazach bronienia i atakowania. przez cały czas kreowane były sytuacje bramkowe i zdążyliśmy jeszcze w pierwszej połowie doprowadzić do remisu. Zamknięcie meczu odbyło się dzięki odważnemu wyjściu z atakiem szybkim i efektownej finalizacji dośrodkowania. Przed nami kolejne spotkania i kolejne okazje na zdobywanie punktów.