Palą się tory, samochód zastawił torowisko czy doszło do wypadku – czy to może być usprawiedliwienie jazdy na bilecie 20-minutowym dłużej niż zakładano? Zdaniem miasta – nie.
Wprowadzone 1 stycznia 2022 roku bilety 20-minutowe gwałtownie stały się popularne. Po latach walki o wprowadzenie jakichkolwiek biletów czasowych, kosztujące 3 złote (ulgowy 1,50) uprawnienia do przejazdów wpłynęły na spadek sprzedaży biletów jednorazowych, umożliwiając tańsze podróżowanie na krótszych dystansach.
Nierzadko podróż autobusem czy tramwajem może się jednak wydłużyć. Korki, wypadki, nieprawidłowo zaparkowany pojazd, uszkodzone czy płonące torowiska – w Bydgoszczy trudno przewidzieć, o której faktycznie dotrzemy na miejsce. Co w wypadku, gdy mamy bilet 20-minutowy, a od jego zakupu czy skasowania mija właśnie 19 minut, a my przez cały czas nie jesteśmy w punkcie docelowym? Zapytał o to radny Szymon Róg.
– W bodaj każdym dużym mieście, poza Warszawą, interpretacja jest z korzyścią dla pasażera – wyznacznikiem jest rozkładowy czas jazdy, a nie nominalny czas. W przypadku opóźnień na trasie pasażer nie musi liczyć się z mandatem w przypadku kontroli biletów. Mając powyższe na uwadze proszę o potwierdzenie wykładni obowiązującej w autobusach i tramwajach realizujących kursy na rzecz miejskiej komunikacji publicznej w Bydgoszczy – napisał w interpelacji przedstawiciel klubu Bydgoskiej Prawicy.
Odpowiedź przekazana przez zastępcę prezydenta Mirosława Kozłowicza jest krótka i niekorzystna dla bydgoskich pasażerów. – W komunikacji publicznej w Bydgoszczy podróżując na podstawie biletu czasowego, którego okres ważności upłynął, pasażer zobowiązany jest niezwłocznie skasować kolejny bilet istotny przez czas określony dla jego wartości taryfowej lub bilet jednorazowy istotny do końca podróży w tym pojeździe – rozwiewa nadzieję wiceprezydent.

1 miesiąc temu













