Redakcja: Ceny paliw są tematem numer jeden przy każdym rodzinnym stole. Czy Pana zdaniem kierowcy w Płocku faktycznie szukają już alternatywy, czy wciąż z obawą patrzą na prąd?
Wojciech Bógdał: Myślę, iż to już nie jest kwestia „strachu”, a czystej kalkulacji. Ropa drożeje i jej cena zależy od sytuacji na Bliskim Wschodzie, na co nie mamy żadnego wpływu. Wybór auta elektrycznego to dziś krok w stronę niezależności energetycznej. Kiedy ładujesz auto w domu, koszt 100 km to kilkanaście złotych. Przy nadwyżkach produkcji przez fotowoltaikę – niemal zero.
Warto to też przeliczyć na konkretne kwoty: przesiadka z klasycznej „benzyny” na używanego elektryka ładowanego w domu pozwala zaoszczędzić blisko 40 zł na każde 100 km. Przy średnim rocznym przebiegu 15 000 km, w portfelu zostaje ok. 6 000 zł rocznie. To praktycznie darmowe wakacje lub kilka rat leasingowych „opłaconych” samymi oszczędnościami na paliwie. Sam kiedyś jako użytkownik „elektryka” o zasięgu ok. 300 km, ładując go w nocy w domu, zapomniałem już, jak to jest płacić na stacji benzynowej.
Redakcja: Wiele osób uważa, iż samochody elektryczne są poza ich zasięgiem finansowym. Jak wygląda rynek wtórny?
Wojciech Bógdał: Tu mamy bardzo dobre wiadomości. w tej chwili na rynku wtórnym mamy dobrą sposobność. Pojawiło się dużo aut 2-3 letnich, które wracają z leasingów lub wynajmów, a ich ceny są rozsądne – od 60 do 100 tysięcy złotych, zależnie od klasy pojazdu.
Co istotne, po zakończeniu ogólnopolskich programów dotacji, ceny nowych elektryków również spadły, co automatycznie pociągnęło za sobą urealnienie cen aut używanych. To są samochody z minimalnymi przebiegami, rzędu 10-50 tysięcy kilometrów, które wciąż posiadają 6- lub 8-letnią gwarancję na baterię, jest też możliwość wykupienia dodatkowej gwarancji. Dodatkowo, w Budmat Auto przygotowaliśmy promocyjne finansowania dedykowane właśnie używanym autom elektrycznym, co sprawia, iż miesięczny koszt posiadania takiego auta pozostało niższy niż przy aucie spalinowym.
Redakcja: To brzmi zachęcająco. Poza tanią jazdą, jakie inne przywileje czekają na kierowców „elektryków” w Płocku?
Wojciech Bógdał: Jest ich kilka i są bardzo wymierne. Po pierwsze – parkingi. Auta elektryczne są zwolnione z opłat w miejskich strefach parkowania. Dla osoby pracującej w centrum to realna oszczędność na abonamentach. Po drugie – buspasy. Możliwość legalnego ominięcia korków, szczególnie przy wyjazdach do Warszawy, to czysty zysk czasu.
Do tego dochodzi coraz lepsza infrastruktura. Dostępność miejskich ładowarek, które umożliwiają ładowanie pojazdu „przy okazji” – podczas robienia zakupów, czy załatwiania codziennych spraw na mieście. To ogromna wygoda, która sprawia, iż choćby nie mając własnego garażu, jazda elektrykiem może nie stanowić większych kłopotów.
Redakcja: Niedawno wrócił Pan z Chin, które są liderem w tej dziedzinie. Jak bardzo odstajemy od tamtejszych standardów?
Wojciech Bógdał: Skala w Chinach jest nieporównywalna. Tamtejsze najnowsze szybkie ładowarki osiągają moc choćby 1300 kW, podczas gdy u nas średnia to 50–250 kW. Kluczem do sukcesu Chińczyków nie jest jednak tylko sama ładowarka, ale to, co stoi obok niej. Oni stosują proste rozwiązanie – przy stacjach stawiają potężne banki energii. Te kontenery magazynują prąd stale, a gdy podjeżdża auto, oddają całą moc błyskawicznie. Dzięki temu samochód można naładować w kilka minut, nie obciążając przy tym gwałtownie sieci.
Redakcja: I to jest rozwiązanie, którego potrzebujemy w Polsce?
Wojciech Bógdał: Dokładnie tak, ponieważ musimy otwarcie powiedzieć: u nas sieci energetyczne są po prostu za słabe na nagłe, ogromne pobory mocy. Banki energii mogłyby być u nas „obejściem” tych ograniczeń infrastrukturalnych, działając jak bufor bezpieczeństwa.
Redakcja: Wspomniał Pan jednak, iż mimo tej technologii, nie wierzy Pan w całkowite wyparcie aut spalinowych w najbliższym czasie. Dlaczego?
Wojciech Bógdał: Bo musimy pamiętać o fundamencie: Polska nie jest krajem samowystarczalnym energetycznie. Dlatego moim zdaniem przyszłością jest „miks” samochodów elektrycznych i spalinowych. Chodzi o dopasowanie napędu do potrzeb. jeżeli ktoś jeździ głównie po mieście i okolicach, elektryk jest bezkonkurencyjny. Ale jeżeli ktoś regularnie pokonuje trasy po 800 kilometrów, nowoczesne auto spalinowe wciąż będzie lepszym narzędziem. Nie chodzi o ideologiczną rewolucję, ale o to, byśmy wybierali mądrze, patrząc na swój portfel jednocześnie czerpiąc przyjemność z jazdy.
Redakcja: Dużo mówi się o „zalewie” chińskich marek w Polsce. Czy faktycznie dominują one w segmencie aut elektrycznych?
Wojciech Bógdał: To jeden z największych mitów rynkowych. W Budmat Auto mamy w ofercie trzy chińskie marki: MG, Chery oraz Leapmotor. Ale liczby są zaskakujące: aż 90% sprzedaży tych marek w Polsce to wciąż klasyczne samochody z silnikami spalinowymi, a tylko 10% to „pełne elektryki”. To pokazuje, iż polski klient jest pragmatyczny i wybiera to, co sprawdzone.
Redakcja: jeżeli ktoś chce sprawdzić, czy „elektryk” pasuje do jego stylu życia, co Pan proponuje?
Wojciech Bógdał: Zapraszam na ul. Bielską 55 do działu aut używanych salonów Opla, Fiata oraz Citroena. Oferujemy specjalny wynajem testowy za 99 zł brutto za dobę, gdzie można wziąć auto na 2-3 dni, dostać od nas ładowarkę do domowego gniazdka lub złącza siłowego i po prostu sprawdzić, jak to auto wpisuje się w nasze życie. jeżeli po testach klient zdecyduje się na zakup, koszt wynajmu obniży cenę auta nowego lub używanego. To najlepszy sposób, by przekonać się do ciszy, dynamiki i oszczędności, jakie daje nowoczesny „elektryk”.
Zapraszamy do zapoznania się z aktualną ofertą aut elektrycznych na naszej stronie: https://tiny.pl/19b2npp0m
Zapytaj sprzedawcy o auta dostępne wkrótce
Budmat Auto 📍 Płock, ul. Bielska 55 Telefon: 500 197 252 www.budmatauto.pl










![[FOTO] Wypadek na DK-1 w rejonie skrzyżowania z Bieruńską. Jedna osoba ranna](https://img.bielskiedrogi.pl/ib/bfa2bb45f7f2ee5c761079c5a47f9a9d/7/2026/03/654273935_1370028495161045_6011521975227567923_n_34c5.jpg)




