Parkują na terenach zielonych, ale jest problem, by ich ukarać. Szkopuł tkwi w interpretacji przepisów

1 godzina temu

Problemy z parkowaniem dobrze znają szczególnie mieszkańcy Starego Miasta. Po godzinie 17:00, w weekendy czy w dni, gdy na starówce "coś się dzieje" znalezienie wolnego miejsca graniczy z cudem.

Część kierowców decyduje się wówczas zostawić auto w miejscu niedozwolonym.

- Niestety, sporo samochodów parkuje na skwerach i trawnikach w bliskim sąsiedztwie Strefy Płatnego Parkowania - pisze w swojej interpelacji przewodniczący Artur Jaroszewski.

Tego rodzaju praktyki spotykają się ze sprzeciwem mieszkańców. Radny zapytał więc o reakcje służb i podejmowane w tym temacie działania.

Nawet 1000 zł mandatu za niszczenie terenów zielonych? Tak, ale...

Jak podkreśla wiceprezydent Piotr Dyśkiewicz, parkowanie na terenach zielonych jest oczywiście zabronione.

Zgodnie z kodeksem wykroczeń, może za to grozić nawet do 1000 zł mandatu. Jednak przepisy to jedno, a ich przyjmowana interpretacja to drugie. I to właśnie tutaj leży problem.

- Wykładnia przepisów prawa przyjmowana w orzecznictwie sądowym, w znacznym stopniu ogranicza możliwości skutecznego egzekwowania prawidłowego parkowania przez służby porządkowe. Zgodnie z przyjmowaną interpretacją, za teren zielony uznawany jest przede wszystkim trawnik, przy czym pojazd musi znajdować się wszystkimi kołami na takim terenie - precyzuje.

Przewidziana kara pojawi się więc dopiero wtedy, gdy wymienione przesłanki zostaną spełnione.

Nie oznacza to jednak, iż służby "przymykają oko" na podobne wykroczenia.

- W ciągu ostatniego miesiąca na wskazanym terenie kilkukrotnie podejmowano interwencje dotyczące parkowania - kontynuuje wiceprezydent.

10 kierowców, którzy zaparkowali w taki sposób po raz pierwszy otrzymało pouczenia, a czterech wezwano do siedziby straży miejskiej w celu złożenia wyjaśnień.

Idź do oryginalnego materiału