Patologia w służbie zdrowia? Gdy jedni czekają miesiącami, inni wchodzą bocznymi drzwiami

2 godzin temu

Polacy od lat słyszą, iż system ochrony zdrowia jest przeciążony. Brakuje lekarzy, brakuje pieniędzy, brakuje terminów. Pacjenci miesiącami czekają na wizytę u specjalisty, badanie rezonansu magnetycznego czy operację. Tymczasem kolejne medialne doniesienia z Warszawy pokazują, iż dla niektórych kolejki mogą nie istnieć. Według publikacji medialnych w warszawskim Szpitalu Południowym miała funkcjonować specjalna ścieżka dla wybranych osób, pozwalająca na szybszy dostęp do badań i konsultacji. Sprawa wywołała polityczną burzę i jest w tej chwili przedmiotem kontroli.

To nie chodzi tylko o jeden szpital

Największym problemem nie jest choćby to, czy wszystkie zarzuty się potwierdzą. Największym problemem jest utrata zaufania obywateli do państwa.

Bo gdy przeciętny pacjent słyszy:

  • najbliższy termin za rok,
  • proszę czekać,
  • brak miejsc,
  • lista jest pełna,

a równocześnie pojawiają się informacje o szybkich ścieżkach dla ludzi z odpowiednimi znajomościami, rodzi się pytanie:

Czy wszyscy pacjenci są naprawdę równi?

To pytanie zadają sobie dziś tysiące Polaków.

Dlaczego jedni czekają, a inni nie?

W każdym mieście można usłyszeć podobne historie.

Ktoś czeka wiele miesięcy na badanie. Ktoś inny dostaje termin niemal od ręki.

Ktoś od miesięcy próbuje dostać się do specjalisty. Ktoś inny załatwia wszystko jednym telefonem.

Czy zawsze dochodzi do łamania prawa? Nie.

Czy zawsze dochodzi do nadużyć? Nie.

Ale sam fakt, iż społeczeństwo zaczyna wierzyć, iż znajomości są ważniejsze od kolejki, jest już ogromnym problemem.

Pacjent ma prawo pytać

W demokratycznym państwie obywatel ma prawo pytać:

  • Dlaczego kolejki są tak długie?
  • Jak ustalana jest kolejność przyjęć?
  • Czy wszyscy pacjenci są traktowani jednakowo?
  • Czy istnieją nieformalne ścieżki dla wybranych?

Takie pytania nie są atakiem na lekarzy ani personel medyczny. Większość pracowników ochrony zdrowia wykonuje swoją pracę uczciwie i często ponad siły.

To pytania o funkcjonowanie systemu.

Kryzys zaufania

Jeżeli pacjent zaczyna wierzyć, iż bez znajomości nie ma szans na szybką pomoc, to państwo przegrywa.

Jeżeli obywatel jest przekonany, iż liczy się legitymacja partyjna, stanowisko lub telefon od wpływowej osoby, to zaufanie do instytucji publicznych zaczyna się rozpadać.

A bez zaufania nie da się budować sprawnego systemu ochrony zdrowia.

Polacy mają dość

Ludzie nie oczekują luksusów.

Nie oczekują saloników VIP.

Nie oczekują specjalnego traktowania.

Oczekują tylko jednego:

uczciwych zasad dla wszystkich.

Jeżeli ktoś jest ciężko chory, powinien zostać przyjęty szybciej z powodów medycznych, a nie dlatego, iż zna odpowiednich ludzi.

To właśnie na tym powinna opierać się publiczna służba zdrowia finansowana z pieniędzy wszystkich podatników.

Pytanie, które warto sobie zadać

Czy patologia opisywana dziś w Warszawie jest odosobnionym przypadkiem?

A może każdy z nas zna historię o kimś, kto wszedł bez kolejki, dostał termin poza systemem albo został przyjęty szybciej dzięki znajomościom?

To pytanie pozostawiamy czytelnikom.

Bo być może największym problemem nie jest to, co ujawniono w jednym szpitalu.

Największym problemem jest to, iż coraz więcej ludzi przestaje wierzyć, iż w publicznej służbie zdrowia wszyscy są traktowani tak samo.

RAMAT W FINANSACH ŚWINOUJŚCIA? TA KIPA DOPROWADZI MIASTO DO BANKRUCTWA

CZY W ŚWINOUJŚCIU POWSTAŁA POLITYCZNA SEKTA? GDY PYTANIE STAJE SIĘ „ATAKIEM”

ŚWINOUJŚCIE. NIE BÓJMY SIĘ PYTAĆ O PUBLICZNE PIENIĄDZE

Patologia w służbie zdrowia

Idź do oryginalnego materiału