PGE Ekstraliga: Wielki finał tym razem nie dla ORLEN OIL Motor Lublin…

wschodni24.pl 1 godzina temu

Ekstraligowa Niedziela upłynęła pod znakiem rewanżowych spotkań półfinałowych. W stolicy Dolnego Śląska BETARD Sparta Wrocław zremisowała z FOGO Unią Leszno 45:45, czym zapewniła sobie awans do finału wynikiem z dwumeczu 100:80. W Grodzie Kopernika natomiast, PRES Grupa Deweloperska Toruń rozbiła ORLEN OIL Motor Lublin 58:32 (106:74). We Wrocławiu uwagę przykuła oprawa kibiców Sparty, którzy wywiesili cytat znany z komedii Sylwestra Chęcińskiego „Sami Swoi” odnoszący się do drużyny z Leszna: „Wróg? A wróg! Ale swój, nasz, na własnej krwi wyhodowany”. Torunianie, idąc wątkiem „Trylogii zabużańskiej” mogli zaś spokojnie powiedzieć o sobie: „Teraz na nas, nie ma mocnych” …

Po przegranym na własnym stadionie pierwszym spotkaniu półfinałowym [pisaliśmy tutaj], żużlowcy i kibice lubelskiej drużyny wiedzieli, iż rewanżowe spotkanie będzie wymagało maksymalnej koncentracji i mobilizacji żółto-biało-niebieskich szeregów. Niestety po raz kolejny MOTO Arena w Toruniu, okazała się twierdzą nie do zdobycia dla koziołków.

Świetna dyspozycja gospodarzy już od pierwszej serii pokazała lublinianom, iż łatwo nie będzie. I nie było… Całe spotkanie wyglądało jak mecz drużyn z dwóch zupełnie różnych lig. Wynik już z pierwszej serii startów odebrał nadzieję najbardziej optymistycznym co do wyniku kibicom z Lublina.

Jakby tego było mało, w biegu nr 4, w fatalnie wyglądającym wypadku, ucierpiał Fredrik Lindgren. W Szweda startującego w barwach ORLEN OIL Motor Lublin, który upadł na pierwszym łuku, nie mając pola manewru, wjechał Robert Lambert. Motocykl Anglika przejechał po kasku Lindgrena. Po dłuższej chwili, obaj zawodnicy wstali o własnych siłach, ale zawodnik Motoru wyglądał na mocno oszołomionego po tym zdarzeniu. Ostatecznie, mimo uznania przez lekarza, za zdolnego do jazdy, Fredrik Lindgren udał się do szpitala na badania i już więcej nie pojawił się na torze.

PRES Grupa Deweloperska Toruń skutecznie nokautowała lubelskich żużlowców. Tylko w trzech biegach ORLEN OIL Motor Lublin przywiózł remis, a na pierwsze indywidualne zwycięstwo kibice z Lublina czekali aż do biegu nr 10, w nim to właśnie Bartosz Zmarzlik wreszcie, po atomowym starcie odjechał znacznie pozostałym zawodnikom. Dwa ostatnie biegi wygrali zawodnicy Motoru, jednak sprawa awansu do finału wyjaśniła się już w biegu nr 9, stąd gospodarze mogli pozwolić sobie na luz i komfort wystawienia w biegach nominowanych (oprócz Patryka Dudka) młodzieżowców.

Przed ORLEN OIL Motor Lublin zatem walka o brązowy medal, którego to koloru w swojej kolekcji nie mają jeszcze lubelscy żużlowcy. Jednak, póki co, priorytetem jest zdrowie Fredrika Lindgrena.

Wracając do komedii Chęcińskiego, ostatnia, trzecia część nosiła tytuł: „Kochaj albo rzuć”. Kto będzie „kochał”, a kto „rzuci” lubelski Motor po ostatnim spotkaniu, pokażą trybuny przy Z5 w pierwszą niedzielę października, podczas rewanżowego meczu o brąz z FOGO Unią Leszno. Pierwszy mecz o brąz już za tydzień w Lesznie.

Idź do oryginalnego materiału