Górnik Zabrze sięgnął po siódmy w swojej historii i pierwszy od 54 lat STS Puchar Polski. Dla wielu piłkarzy Trójkolorowych była to chwila szczególna, bo zdobyli pierwsze trofeum w swoich bogatych często karierach. Do tego grona należy Paweł Olkowski, doświadczony defensor drużyny z Roosevelta i były reprezentant Polski. Po triumfie w finale na PGE Narodowym 36-latek nie umiał ukryć euforii z tego osiągnięcia.
Prawie 200 meczów w barwach Górnika i w końcu można powiesić coś na szyi. Opowiedz nam o swoich emocjach...
Paweł Olkowski: choćby kiedy zadajesz to pytanie, wciąż mam ciarki. Gdy uświadamiam sobie, jak wielki to sukces - dla mnie i dla klubu - czuję ogromną radość. Kiedy wracałem tu cztery lata temu, chciałem znowu czuć te emocje i wiedzieć, iż o coś walczymy. Okazało się, iż nie tylko walczyliśmy, ale też coś w tym sezonie wygraliśmy. To naprawdę fantastyczne uczucie.
Redakcja: Jak się wychodzi na murawę Stadionu Narodowego? Grałeś tu z reprezentacją, ale ten mecz miał zupełnie inny ciężar gatunkowy - graliście o Puchar Polski. Była trema? Nogi na początku trochę się trzęsły?
- Zawodnicy z wyjściowej jedenastki na pewno odczuwali to mocniej. Ja też miałem tremę, chociaż mniejszą, bo wchodziłem na boisko przy wyniku 2:0, więc było już dużo spokojniej. Ten stres na pewno dało się odczuć - i to nie tylko w szatni. Myślę, iż czuli go wszyscy w Zabrzu, ty pewnie też! Kibice nie mogli spać, o tym meczu rozmawiało się od tygodni i wszyscy na niego czekali. Ogromnie się cieszymy, iż zdobyliśmy ten puchar. To piękna nagroda dla wszystkich sympatyków Górnika, dla ludzi związanych z Zabrzem, za ich wsparcie i ogromną pracę, jaką wykonują dla klubu i dla nas samych.
Wspominasz, iż przy 2:0 wchodziło się spokojniej, ale piłkarze często przyznają, iż z ławki rezerwowych ogląda się spotkania o wiele gorzej - nerwy są większe, bo nie ma się bezpośredniego wpływu na grę. Kiedy w trakcie tego finału poczułeś: "OK, jako zespół już to mamy, nie wypuścimy tego z rąk"?
- Tak naprawdę dostrzegłem to już po około 25 minutach, kiedy zaczęliśmy grać swoje i utrzymywać się przy piłce. Widziałem, iż przejmujemy kontrolę nad meczem. Nie da się ukryć, iż przez pierwsze 20 minut Raków przeważał, a my byliśmy bardzo nerwowi i mieliśmy problemy z utrzymaniem piłki. Stawka tego spotkania była po prostu ogromna, dlatego początek nie należał do łatwych. Z czasem jednak wszystko się rozkręciło. Myślę, iż po bramce na 1:0 zdominowaliśmy przeciwnika i byłem pewien, iż dowieziemy to zwycięstwo do końca. Historia została już napisana.
Czy po tym sukcesie będzie wam łatwiej gonić Lecha? Wiecie już, iż swój cel, brzydko mówiąc, "odhaczyliście". Nic już nie musicie, a jedynie możecie.
- Wydaje mi się, iż taki sezon w naszym klubie zdarza się naprawdę rzadko. To jest piękna historia. Nie wyobrażam sobie, żebyśmy teraz, mając szansę i cztery mecze do końca, nagle odpuścili albo uznali: "OK, coś już ugraliśmy, więc o nic więcej się nie bijemy". Wciąż gramy o medal! Fajnie byłoby móc wybierać, czy zagramy w eliminacjach do Ligi Mistrzów, czy Ligi Europy.
Redakcja: Gdy wracałeś do Górnika, wspominałeś, iż chciałeś, aby tu coś znów się zadziało. Ale czy w ogóle przeszło ci przez myśl - choćby podczas twojego pierwszego pobytu w klubie - iż Górnik dojdzie do momentu, w którym znów będzie wielki?
- Miałem ogromną nadzieję, iż tak się stanie. Przed sezonem nikt jednak na nas nie stawiał. Nie oszukujmy się - nie byliśmy faworytami ani w lidze, ani w Pucharze Polski. Gdybyś zapytał o to w pierwszej rundzie, pewnie nikt nie postawiłby na nas złamanego grosza. Z czasem zaczęło być jednak widać, iż ta drużyna się rodzi. Jak to mówi trener: mamy energię i trzymamy się razem. Za przykład może posłużyć Massimo - cały sezon go nie było, wielu na niego narzekało, a to on ciągnie naszą grę w ostatnich meczach, daje nam dzisiaj bramkę na 1:0 i wygląda na boisku bardzo dobrze. gwałtownie stało się jasne, iż wszyscy są potrzebni. Nikt się nie obrażał, każdy po prostu ciężko pracował. Myślę, iż tak już zostanie do końca sezonu.
Kolejny mecz na zero z tyłu, kolejna wygrana i imponująca seria bez porażki. Czy ten Górnik złapał już najlepszy możliwy kolektyw, jeżeli chodzi o grę? W poprzedniej rundzie mieliście czasem bardziej efektowne mecze, ale ten zgrany monolit w grze obronnej, o którym często mówi trener Gasparik, chyba właśnie teraz funkcjonuje najlepiej.|
- Trener Gasparik bardzo mocno przeżył nasze porażki w okresie świątecznym, w których straciliśmy mnóstwo bramek. Myślę, iż sam potrzebował czasu, żeby zrozumieć i wytłumaczyć sobie, co się wtedy stało. Teraz nasza gra wygląda już jednak bardzo dobrze. Jesteśmy solidni w obronie, a z przodu wciąż stwarzamy sobie sytuacje. Wiadomo, ktoś mógłby oczekiwać wyników jak w starciach PSG z Bayernem, ale Górnik raczej tak grał nie będzie. Budujemy na szczelnej defensywie, gramy przy tym fajną piłkę i mam nadzieję, iż ten styl utrzyma się nie tylko do końca sezonu, ale i na kolejne lata.
To jak będzie świętował Paweł Olkowski?
(śmiech) Po prostu przyjdę na trening, tak jak jest to w rozpisce!
Źródło: Roosevelta81.pl / Czwarta Trybuna Podcast
Foto: Roosevelta81.pl
Wideo: Czwarta Trybuna Podcast















