W wielu miejscach chodniki były tak oblodzone, iż mieszkańcy bali się zrobić choćby jeden krok. – Na chodniku nie da się iść. Co chwila ktoś się ślizga albo przewraca. Na ulicy jest paradoksalnie bezpieczniej – pisze do nas mieszkanka Grunwaldu.

To jednak oznacza ogromne zagrożenie. Kierowcy, którzy rano ruszyli do pracy, nie kryli zaskoczenia, widząc pieszych idących środkiem ulicy lub wzdłuż zaparkowanych samochodów. – Nagle przede mną pojawiła się kobieta z dzieckiem. Hamowanie na lodzie to koszmar – relacjonuje jeden z kierowców.
Policja apeluje o szczególną ostrożność. Funkcjonariusze przypominają, iż przy takiej nawierzchni droga hamowania może być choćby kilkukrotnie dłuższa, a każdy nagły manewr grozi poślizgiem. – Prosimy kierowców, by zdjąć nogę z gazu i uważnie obserwować pobocza oraz okolice przejść dla pieszych – przekazują mundurowi.

Pieszym zaleca się z kolei, by – jeżeli to możliwe – unikali wchodzenia na jezdnię, zakładali buty z dobrą przyczepnością i zachowywali szczególną czujność.
Miejskie służby zapewniają, iż od wczesnego rana trwa intensywne posypywanie ulic i chodników, ale w wielu osiedlowych uliczkach sytuacja przez cały czas jest bardzo trudna.
Synoptycy ostrzegają, iż „szklanka” może utrzymać się jeszcze przez kilka godzin. Jedno jest pewne – dzisiejszy poranek w Poznaniu przejdzie do historii jako jeden z najbardziej śliskich tej zimy.


1 godzina temu











