W Nowym Targu – po bardzo udanej rundzie jesiennej – z dużymi nadziejami wyczekiwano pierwszego wiosennego meczu w Betclic 2. Liga. Inauguracja rundy miała być dobrym otwarciem nowego etapu sezonu. Niestety, mimo momentami dobrej gry, Podhale musiało uznać wyższość Olimpii Grudziądz, przegrywając 1:2. To pierwsza w tym sezonie porażka nowotarżan na własnym stadionie.
Początek spotkania mógł się podobać kibicom gospodarzy. Nowotarżanie od pierwszych minut narzucili swoje warunki gry – wysoki, agresywny pressing przynosił efekt w postaci wielu niewymuszonych strat Olimpii. Podhale było stroną aktywniejszą, częściej operowało piłką na połowie rywala i kilkukrotnie zrobiło się gorąco pod bramką gości.
Brakowało jednak konkretu – ostatniego podania, precyzyjnego wykończenia, odrobiny spokoju w kluczowych momentach.
Olimpia odpowiadała rzadko, ale groźnie. W 14. minucie po dośrodkowaniu z boku boiska główkował Pawłowski – piłka otarła się o poprzeczkę bramki Podhala. To był pierwszy poważny sygnał ostrzegawczy.
Gdy wydawało się, iż Podhale kontroluje wydarzenia na boisku, nadeszła 38. minuta. Z pozoru niegroźna sytuacja – rzut wolny dla Olimpii z dosyć znacznie odległości. Do piłki podszedł kapitan Olimpii Dominik Frelek i kapitalnym, bezpośrednim uderzeniem zaskoczył Macieja Styrczulę.
Ten gol wyraźnie wybił gospodarzy z rytmu. Do końca pierwszej połowy nowotarżanie nie potrafili już odnaleźć płynności w akcjach ofensywnych. Pressing stracił intensywność, a gra stała się nerwowa i szarpana.
Po zmianie stron Podhale wyszło na murawę z dużą determinacją. Już w 50. minucie była znakomita okazja na wyrównanie – Łukasz Seweryn stanął oko w oko z bramkarzem Olimpii Sebastianem Sobolewskim, ale przegrał pojedynek 1 na 1. To był moment, który mógł odmienić losy meczu.
Podhale atakowało coraz większą liczbą zawodników, podkręcało tempo i ryzykowało w defensywie. W 62. minucie przyszła bolesna kara – szybka kontra gości i ponownie Frelek skutecznym strzałem podwyższył na 0:2.
Znów w szeregi gospodarzy wkradł się chaos. Zniknęła płynność, pojawił się bałagan w rozegraniu i problem z kreowaniem klarownych sytuacji. Po tym golu znów w grze Podhala pojawiło się sporo nerwowości i problemów z konstruowaniem klarownych sytuacji.
Dopiero ostatnie dziesięć minut przyniosło prawdziwy napór miejscowych. W 82. minucie w polu karnym sfaulowany został Marcinho. Arbiter wskazał na jedenasty metr, a rzut karny na gola kontaktowego pewnym strzałem zamienił Marcin Michota.
Nowotarżanie ruszyli do ataku. Chwilę później indywidualna akcja Cesara Peny mogła przynieść wyrównanie – zabrakło jednak zawodnika, który zamknąłby jego zagranie.
To była ostatnia groźniejsza sytuacja gospodarzy. W doliczonym czasie gry Olimpia już umiejętnie utrzymywała piłkę z dala od własnego pola karnego i finalnie cel swój osiągnęła.
NKP Podhale Nowy Targ – Olimpia Grudziądz 1:2 (0:1)
0:1 Frelek 38 wolny, 0:2 Frelek 62, 1:2 Michota 82 karny
NKP Podhale: Stryczula – Michota, Vosko, Kozarzewski – Rubiś (67 Pena), Lelito (67 Purcha), Mikołajczyk (78 Nowak), Seweryn – Chojecki (67 Burkiewicz), Kurzeja, Cielemęcki (67 Marcinho).
Olimpia: Sobolewski – Stolc, Zbiciak, Czajka – Ciupa, Frelek, Koperski (77 Mas), Sewerzyński – Jarzec, Pawłowski (77 Fietz), Moneta (87 Siemaszko).
Sędziował Mateusz Piszczelok. Żółte kartki: Kozarzewski, Mikołajczyk – Frelek, Koperski, Moneta, Ciupa.







![KORONA KIELCE – LECH POZNAŃ [RELACJA]](https://radiokielce.pl/wp-content/uploads/2026/01/MGL9223.jpg)
