To zwycięstwo było Podhalu niezwykle potrzebne. Po dwóch bolesnych porażkach wyjazdowych i pozostawiającym niedosyt remisie przed własną publicznością z Resovią nowotarżanie znaleźli się w trudnym momencie. W dodatku dzień przed meczem z zespołu odszedł Bartosz Kurzeja. Podopieczni Tomasza Kuźmy odpowiedzieli jednak w najlepszy możliwy sposób – pokazali charakter, zagrali dojrzale i w spotkaniu 6. kolejki Betclic 2. Ligi pokonali Olimpię Grudziądz 3:1.
Ze względu na remont stadionu w Grudziądzu spotkanie rozegrano w Bytowie. Jego rozpoczęcie opóźniło się aż o 45 minut z powodu awarii oświetlenia.
Trener Tomasz Kuźma musiał sobie radzić bez Bartosza Kurzei, który dzień wcześniej został wytransferowany do pierwszoligowej Puszczy Niepołomice. Były już napastnik Podhala zdążył zadebiutować w nowych barwach i przyczynić się do zwycięstwa swojego zespołu.
Mecz rozpoczął się znakomicie dla nowotarżan. Już pierwsza ofensywna akcja Podhala zakończyła się golem. Po przechwycie piłka trafiła do Michała Surzyna, który podprowadził ją kilka metrów, a następnie oddał mocny i precyzyjny strzał, nie dając szans bramkarzowi Olimpii.
Gospodarze próbowali gwałtownie odpowiedzieć. W krótkim odstępie czasu trzykrotnie celnie uderzali na bramkę Doriana Frątczaka, ale golkiper Podhala za każdym razem skutecznie interweniował.
Nowotarżanie przetrwali ataki rywali, a w 22. minucie zadali drugi cios. Filip Baniowski znakomicie dośrodkował z bocznego sektora boiska, a Marcinho skutecznym uderzeniem głową skierował piłkę do siatki.
Podhale od początku grało agresywnie i z dużą energią. Po zdobyciu dwóch bramek spotkanie przeniosło się głównie do środkowej strefy boiska. Olimpia próbowała zagrażać bramce przyjezdnych przede wszystkim po stałych fragmentach gry, ale z akcji miała wyraźne problemy z przebiciem się przez dobrze zorganizowaną defensywę nowotarżan. Podhale kolejnych szans szukało natomiast w kontratakach.
Druga połowa rozpoczęła się dla Podhala najgorzej, jak mogła. Tym razem to pierwsza ofensywna akcja gospodarzy przyniosła gola. Kontaktową bramkę zdobył wprowadzony w przerwie Wojciech Szafranek.
Stracony gol nie zepchnął jednak nowotarżan do głębokiej defensywy. Podhale gwałtownie ruszyło po odpowiedź i stworzyło kilka obiecujących akcji, którym brakowało jedynie dokładnego wykończenia. Spotkanie stało się bardziej wyrównane.
Kluczowa okazała się 70. minuta i znakomite wejście na boisko Bartłomieja Mikołajczyka. Rezerwowy Podhala już przy jednym z pierwszych kontaktów z piłką zanotował przechwyt, ruszył w stronę bramki, a następnie podał do Marcinho. Brazylijczyk uderzył tuż pod poprzeczkę, skompletował dublet i przywrócił swojemu zespołowi dwubramkowe prowadzenie.
W końcówce podopieczni Tomasza Kuźmy umiejętnie kontrolowali przebieg spotkania i nie pozwolili gospodarzom ponownie złapać kontaktu. Podhale mogło choćby podwyższyć prowadzenie, ale po jednej z kontr Szymon Sobczak trafił tylko w boczną siatkę.
Nowotarżanie rozegrali dojrzałe spotkanie i udowodnili, iż potrafią adekwatnie zareagować na niepowodzenia. W trudnym momencie pokazali charakter, a z Bytowa wywieźli niezwykle cenne trzy punkty.
Olimpia Grudziądz – NKP Podhale Nowy Targ 1:3 (0:2)
0:1 Surzyn 3, 0:2 Marinho 22, 1:2 Szafranek 47, 1:3 Marcinho 70.
Olimpia: Jerke – Abramowicz, Bładyga, Brzęk (46 Jarzec), Cichoń (60 Frelek), Jastrzembski (76 Wilak), Kolasa (46 Nowacki), Michalski, Olejarka, Stec (46 Szafranek), Zbiciak.
Podhale: Frątczak – Seweryś, Vosko, Salak – Seweryn, Nowak (63 Gozdecki), Bród, Baniowski (70 Rachwał) – Kubik (63 Mikołajczyk), Marcinho (80 Sobczak), Surzyn (70 Lipień).
Sędziował Maciej Pelka z Poznania.
















