Piłka nożna 2. liga. W derbach na remis

podhaleregion.pl 2 godzin temu

W drugoligowych derbach Małopolski lepsi w grze, groźniejsi pod bramką i dojrzalsi w operowaniu piłką byli piłkarze NKP Podhale Nowy Targ. Choć przed pierwszym gwizdkiem więcej szans dawano rozpędzonej wiosną Sandecji Nowy Sącz, po końcowym remisie 0:0 zdecydowana większość obserwatorów była zgodna – to był bezbramkowy podział punktów ze wskazaniem na nowotarżan.

Podhale pojechało do Nowego Sącza na trudny teren, gdzie gospodarzy niosło wsparcie blisko ośmiu tysięcy kibiców. Tyle iż już od pierwszych minut to zespół z Nowego Targu lepiej odnalazł się w warunkach derbowego starcia. Goście szybciej złapali rytm, byli odważniejsi w pressingu i to oni narzucili Sandecji swoje warunki gry. Z czasem zaczęło to przekładać się także na sytuacje bramkowe.

Już w 8. minucie Podhale było o włos od objęcia prowadzenia. Po świetnej indywidualnej akcji Antoni Burkiewicz dograł do Mikołaja Lipienia, a ten oddał strzał, po którym piłka zatrzymała się na poprzeczce. To był pierwszy wyraźny sygnał, iż faworyzowana Sandecja tego wieczoru łatwego zadania mieć nie będzie.

Nowotarżanie konsekwentnie budowali swoją przewagę. W 31. minucie kapitalnym diagonalnym podaniem popisał się Peter Vosko, uruchamiając Seweryna. Ten odegrał piłkę do Burkiewicza, który bez przyjęcia huknął z dystansu, a bramkarz Sandecji z dużym trudem sparował piłkę na rzut rożny.

Podhale nie zwalniało. W 42. minucie kolejna składna akcja gości mogła przynieść efekt. Lipień zagrał do Seweryna, ten uderzył zza pola karnego, a interweniujący Mateusz Jeleń znów musiał wykazać się dużą czujnością. Pierwsza połowa toczyła się wyraźnie pod dyktando zespołu z Nowego Targu, który był konkretniejszy, lepiej zorganizowany i zwyczajnie bliższy zdobycia gola.

Po zmianie stron obraz meczu nieco się zmienił. Sandecja odważniej ruszyła do przodu, a spotkanie się wyrównało. Już pierwsza akcja gospodarzy mogła zakończyć się trafieniem, ale świetnie w defensywie zachował się Krzysztof Salak który ofiarnym blokiem zatrzymał uderzenie Daniela Pietraszkiewicza. Chwilę później po drugiej stronie boiska w bardzo podobny sposób defensorzy Sandecji zablokowali próbę Lipienia.

W 58. minucie znów groźnie było pod bramką gospodarzy. Po dalekim wrzucie z autu Marcina Michoty piłka spadła na głowę Bartłomieja Mikołajczyka, a jego uderzenie było na tyle niebezpieczne, iż Sandecję po raz drugi uratowała poprzeczka.

Gospodarze odpowiedzieli w 67. minucie, gdy zaskakująco z około 30 metrów uderzył Kamil Ogorzały, a Maciej Styrczula musiał się mocno wysilić, by skutecznie interweniować. Jeszcze lepszą paradą bramkarz Podhala popisał się w 78. minucie, kiedy znakomicie obronił strzał Wiktora Pleśnierowicza.

Końcówka należała do bardziej nerwowych. W 84. minucie groźnie zrobiło się po akcji Simeone Oure, który dograł do Filipa Piszczka, ale ten posłał piłkę nad bramką. Już w doliczonym czasie gry swoją szansę miał jeszcze Adama Brenkus, jednak także nie zdołał skierować piłki do siatki.

Ostatecznie derby Małopolski zakończyły się bezbramkowym remisem. Wynik oznacza podział punktów, ale z przebiegu spotkania to Podhale może odczuwać większy niedosyt. Nowotarżanie zagrali dojrzale, odważnie i przez długie fragmenty po prostu lepiej od wyżej notowanego rywala. Z Nowego Sącza wracają więc z jednym punktem, ale też z jasnym sygnałem, iż w starciu z ligową czołówką nie tylko potrafią się bronić, ale też dyktować warunki.

Sandecja Nowy Sącz – NKP Podhale Nowy Targ 0:0

Sandecja: Jeleń – Błyszko, Pieśnielewicz, Danek (81 Nowotka). Ogorzoły, Żurawski (68 Brenkus), Kołbon (88 Juszczyk), Wołczek (88 Kasprzak), Oure (88 Talar), Pietraszkidewicz, Piszczek.
NKP Podhale: Styrczula – Michota, Voszko, Salak, Seweryn (90+4 Rubiś), Mikołajczyk, Lelito, Lipień (71 Pena), Burkiewicz (89 Hamed), Giel (71 Chojecki), Kurzeja.

Sędziował: Leszek Lewandowski z Zabrza. Żółta kartka: Piszczek.

Idź do oryginalnego materiału