Kolejnej serii spotkań w rozgrywkach IV ligi małopolskiej nie będą miło wspominać oba nasze zespoły. Zarówno Lubań Maniowy – w domowym starciu z Beskidem Andrychów – jak i Watra Białka Tatrzańska – w wyjazdowym meczu z Dalinem Myślenice – musiały przełknąć gorycz porażki.
Dalin Myślenice – Watra Białka Tatrzańska 4:0 (2:0)
1:0 Sarga 4, 2:0 Gunia 22, 3:0 Sarga 55, 4:0 Ślaski 86.
Watra: Rak – Bocheńczak (77 Hryban), Gimenez (85 P. Remiasz), J.Kuźma (80 Ołpiński), S. Kuźma (70 K. Remiasz), Lutsenko (60 Zieliński), Łukaszczyk, Mucha, Musonda, Sirenko (60 Deineka), Ustupski
– Można powiedzieć, iż był to nasz najsłabszy mecz w tym sezonie. Trudno jednoznacznie stwierdzić, z czego wynikała tak słaba dyspozycja, tym bardziej iż wcześniej na sztucznym boisku czuliśmy się bardzo dobrze. Inną sprawą jest to, iż rozdawaliśmy rywalom prezenty, po których traciliśmy bramki. gwałtownie stracony gol ustawił spotkanie i sprawił, iż nasz plan się posypał. Później nie potrafiliśmy już znaleźć odpowiednich argumentów i ostatecznie przegraliśmy zasłużenie. To był po prostu słabszy dzień w naszym wykonaniu. Szkoda, ponieważ po wygranych derbach mieliśmy nadzieję, iż wychodzimy na prostą. Ten mecz był dla nas zimnym prysznicem, ale gramy dalej. Przed nami jeszcze wiele spotkań i dużo punktów do zdobycia w tej rundzie – ocenił trener Watry, Łukasz Kubik.
Lubań Maniowy – Beskid Andrychów 1:2 (0:1)
0:1 Hałat 44, 1:1 Kasperczyk 69, 1:2 Daneil 84.
Lubań: J. Sikora – Bałos, Bryja (67 Kołodziej), Chlipała, Faron, Firek, Gruszkowski, Jandura, Kasperczyk (80 M. Sikora), Plewa (60 Pierzga), Sutor (67 Duda).
– Wynik na pewno nie oddaje przebiegu tego spotkania. W naszej grze było wiele dobrych momentów, w których potrafiliśmy zdominować przeciwnika, utrzymywać się na jego połowie i stwarzać dogodne sytuacje do zdobycia bramki. Niestety nie udało nam się otworzyć wyniku, choć w pierwszej połowie mieliśmy ku temu dwie znakomite okazje. Najpierw trafiliśmy w słupek, a następnie świetną interwencją popisał się bramkarz Beskidu. Na domiar złego tuż przed przerwą straciliśmy gola w dość przypadkowych okolicznościach. W drugiej połowie konsekwentnie realizowaliśmy swój plan, budowaliśmy akcje i kreowaliśmy kolejne sytuacje, co przyniosło wyrównanie na 1:1. W tym momencie podjęliśmy ryzyko, ponieważ chcieliśmy ten mecz wygrać, a nie tylko zremisować. Postawiliśmy na ofensywę, mając świadomość, iż możemy narazić się na kontrataki. Niestety najpierw ponownie nie wykorzystaliśmy swojej szansy, a chwilę później rywale odpowiedzieli zabójczą kontrą – ocenił trener Lubania Łukasz Schreiner.

















