We środę piłkarze Lubania Maniowy odrabiali ligowe zaległości. Na swoim stadionie mierzyli się z sąsiadem z tabeli drużyną Kalwarianki Kalwaria Zebrzydowska. Maniowianie w pełni zasłużenie wygrali to spotkanie 3:1, a wszystkie gole w tym meczu padły po przerwie.
W bezbramkowej pierwszej połowie obie drużyny miały problemy z budowaniem akcji ofensywnych. To jednak maniowianie sprawiali wrażenie zespołu, który ma więcej argumentów, by przełamać impas. Po przerwie potwierdzili to na boisku. Podopieczni Łukasza Schreinera potrzebowali zaledwie kwadransa, by trzykrotnie trafić do bramki Kalwarianki.
Wynik otworzył Mark Plewa. Zaskoczył bramkarza niesygnalizowanym, precyzyjnym strzałem z około 20 metrów w długi róg. Dwa kolejne gole zdobył Jakub Kasperczyk, choć przy obu duży udział miał Jakub Faron. Najpierw po mocnym uderzeniu Farona bramkarz odbił piłkę przed siebie, a Kasperczyk dopadł do niej i skutecznie dobił. Później Faron zapoczątkował składną akcję po kontrataku, którą Kasperczyk wykończył strzałem z bliskiej odległości.
Gości w tym meczu było już tylko stać na gola honorowego.
– Uważam, iż to w pełni zasłużone zwycięstwo. W pierwszej połowie brakowało nam jeszcze spokoju w akcjach ofensywnych, ale w przerwie apelowałem do zawodników o cierpliwość i konsekwencję w realizacji naszego pomysłu na ten mecz. To przyniosło efekt. Cieszę się, bo po dwóch porażkach bardzo potrzebowaliśmy tej wygranej – ocenił trener Lubania, Łukasz Schreiner.
Lubań Maniowy – MKS Kalwarianka Kalwaria Zebrzydowska 3:1 (0:0)
1:0 Plewa 49, 2:0 Kasperczyk 55, 3:0 Kasperczyk 60, 3:1 Drechny 80
Lubań: J. Sikora – Chlipała, Zaika, Bałos (74 Świtecki) – Kołodziej (78 Pluta), Jandura, Faron (68 Truty), Gruszkowski – Duda (78 Sutor), Kasperczyk (81 M. Sikora), Plewa (73 Pierzga)











