W 27. kolejce spotkań grupy małopolskiej 4. ligi doszło do derbowego starcia dwóch drużyn z naszego regionu. W Maniowach Lubań gościł Watrę Białka Tatrzańska. Wygrali – podobnie jak jesienią – maniowianie, którzy tym samym przerwali serię sześciu meczów bez zwycięstwa.
To były jedne z najspokojniejszych derbów od dobrych par lat. Tym razem na pierwszy plan wysunęła się wyłącznie sportowa rywalizacja. Bez zbędnych emocji, fauli czy napięć między zawodnikami i ławkami rezerwowych – jak na specyfikę takich spotkań, był to mecz wręcz wzorowy pod względem fair play.
Spotkanie od pierwszych minut pokazało wyraźny kontrast w podejściu obu zespołów. Gospodarze postawili na prostotę – agresywny odbiór, przechwyty i szybkie, prostopadłe podania za linię obrony. Watra z kolei próbowała budować akcje w sposób bardziej kombinacyjny, z wykorzystaniem bocznych sektorów boiska. Oba zespoły miały swoje lepsze i słabsze momenty, ale ostatecznie to Lubań był konkretniejszy, zwłaszcza w polach karnych.
Pierwszy cios zadali maniowianie w 15. minucie. Po przechwycie w środku pola Plewa zagrał idealną piłkę w tempo do Potońca, który wygrał pojedynek sam na sam z bramkarzem gości i otworzył wynik meczu. Odpowiedź Watry była jednak błyskawiczna. Już trzy minuty później, po rzucie wolnym i dośrodkowaniu na pierwszy słupek, Styrczula popisał się efektownym uderzeniem z powietrza, doprowadzając do wyrównania.
Chwilę później goście mogli pójść za ciosem. Świetne podanie Gimeneza otworzyło drogę do bramki Rudzkiemu, ale w sytuacji sam na sam lepszy okazał się golkiper Lubania. Z kolei w 35. minucie gospodarze odpowiedzieli groźnym strzałem z dystansu Plewy, po którym J. Okas z trudem sparował piłkę na rzut rożny. Do przerwy utrzymał się remis 1:1.
Po zmianie stron to gospodarze częściej dochodzili do sytuacji bramkowych i w 56. minucie udokumentowali to golem. Po obronionym rzucie rożnym wyprowadzili szybki kontratak – akcję napędził Kasperczyk, zagrywając w tempo do Farona. Po jego strzale piłka odbiła się rykoszetem, dopadł do niej Plewa i z bliskiej odległości wpakował ją do siatki.
Watra próbowała odpowiedzieć, ale brakowało jej dokładności w ofensywie. Największe zagrożenie stwarzała po stałych fragmentach gry – w 68. minucie po rzucie rożnym groźnie główkował Bigos. Decydujący moment nastąpił jednak w 77. minucie. Chwilę wcześniej na boisku pojawił się Bryja i już przy pierwszym kontakcie z piłką podwyższył prowadzenie. Po przedłużonym podaniu Kasperczyka wbiegł w pole karne i lewą nogą pokonał bramkarza Watry.
W doliczonym czasie gry goście zdołali jeszcze zdobyć gola kontaktowego za sprawą Bocheńczaka, ale na więcej nie było już czasu – chwilę później arbiter zakończył spotkanie.
– Bardzo trudne spotkanie, z różnymi fazami. Były momenty kiedy rywale przeważali, ale też takie kiedy to do nas należała inicjatywa. Cieszy wygrana, cieszą trzy zdobyte gole, ale tez nie można przejść obojętnie od kilku sytuacji w których byliśmy nieskuteczni. Mamy z tym problem cały czas, ale mam nadzieję, iż ta niemoc strzelecką którą dzisiaj pokazaliśmy, pozwoli nam odzyskać skuteczność. Przede wszystkim wygraliśmy bo uważam iż byliśmy drużyną bardziej dojrzalszą i bardziej poukładaną, lepiej zarządzająca meczem. Bardzo ważna wygrana bo po tej serii bez zwycięstwa robiło się nerwowo – ocenił trener Lubania Łukasz Schreiner.
– Przede wszystkim ten mecz to był obraz naszej gry w tej rundzie. Indywidualne błędy kolejny raz kosztowały nas stratę bramek. Dwa gole dostaliśmy „z niczego”. Jedną po naszym rzucie rożnym, nie potrafiąc przerwać kontrataku przeciwnika, który był w tym meczu konkretniejszy i tym samym wygrał mecz – ocenił trener Watry, Łukasz Cabaj.
Lubań Maniowy – Watra Białka Tatrzańska 3:2 (1:1)
1:0 Potoniec 15, 1:1 Styrczula 18, 2:1 Plewa 56, 3:1 Bryja 77, 3:2 Bocheńczak 90+5
Lubań: J. Sikora – Chlipała, Janczek, Firek – Gruszkowski (90 Podgórski), Potoniec, Faron, Pluta (90 Zemanek), Plewa (65 Duda), Kasperczyk (85 M. Sikora)
Watra: J. Okas – Dias (85 D. Okas), Porębski (82 O. Okas), Bocheńczak, Lutsenko, Gimenez, Styrczula, Rudzki (90 Bryja), Waśko, Kozłowski, Pochroń (58 Bigos)















