W 5. kolejce 5. ligi piłkarze Akademii Wisły Czarny Dunajec podtrzymali status niepokonanych, choć w starciu z młodym zespołem Dunajca Nowy Sącz podopieczni Łukasza Pazurkiewicza byli bliscy porażki. Na pierwsze zwycięstwo w okresie wciąż muszą natomiast czekać zawodnicy LKS Szaflary. Czwarta porażka w piątym meczu rozgrywek poskutkowała dymisją trenera Jarosława Kotasa.
AP Wisła Czarny Dunajec – Dunajec Nowy Sącz 2:2 (0:2)
0:1 Pierzga 18, 0:2 Cisowski 23 z rzutu karnego, 1:2 Diaz Jarmillo 79, 2:2 Miętus 83
Wisła: Laskowski – Diaz, A. Kamiński (46 Miętus), Ksawery Kamiński, Misiura (60 Kamil Kamiński), Fryźlewicz (54 Szwajnos), Madziar (60 Ptak), Kobylarczyk (76 Truty), Młynarski (60 Paniak), Tylniak, Kozak
Dunajec: Florek – Świtecki, Ogorzałek, Leśniak, Wontorczyk, Kantor (87 Witowski), Frączek, Cisowski, Ormiański (46 Żuchowicz), Pierzga, Korzym
Pierwsza połowa była doskonałym przykładem na to, iż „wrażenia artystyczne” nie zawsze w piłce przekładają się na wynik. Gospodarze prezentowali się piłkarsko znacznie lepiej od rywali, jednak to przyjezdni wykazali się brutalną skutecznością. Najpierw w 18. minucie indywidualną akcją popisał się Pierzga, dając swojej drużynie prowadzenie, a pięć minut później Cisowski wykorzystał rzut karny podyktowany po faulu na tym samym zawodniku i podwyższył wynik na 0:2. Po przerwie obraz gry kilka się zmienił. Wisła przez cały czas prowadziła grę, ale brakowało jej konkretów. Przełom nastąpił dopiero po zmianach personalnych i korektach w ustawieniu zespołu dokonanych przez trenera Łukasza Pazurkiewicza. W 79. minucie Diaz, przesunięty z linii obrony do formacji ofensywnej, przejął piłkę zagraną z głębi pola, wygrał pojedynek biegowy i siłowy z dwójką obrońców Dunajca, a następnie uderzył nie do obrony, zdobywając gola kontaktowego. Wisła poszła za ciosem i w 83. minucie doprowadziła do remisu za sprawą duetu rezerwowych. Paniak z prawej strony posłał płaskie podanie wzdłuż linii bramkowej, a Miętus dopełnił formalności.
LKS Szaflary – Wolania Wola Rzędzińska 0:3 (0:1)
Szaflary: Zhuk – Łojas (78 Wójciak), Mucha, Bryja, Wróbel, Wojtanek, Furczon (55 Marco), Bryniarski, Kolasa (65 Pragnący), Masłowski, Bryjak (55 Florek)
Pierwszy gol padł w 33. minucie. Chwilę potem wyrównać mógł Bryniarski, ale świetnie interweniował bramkarz Wolanii. Zaraz po przerwie przyjezdni – po rzucie rożnym – trafili po raz drugi, a w 61. minucie dobili gospodarzy trzecim golem.