
Obecność przy Roosevelta reprezentantów tak nieoczywistych piłkarsko kierunków jak Martynika czy Dominikana budzi dziś spore zainteresowanie. Warto jednak pamiętać, iż Górnik Zabrze ma nosa do transferowej egzotyki od lat. Zanim na Śląsk trafili Peter Federico czy Janis Antiste, szlaki przecierali tu gracze z odległych zakątków Afryki i Azji.
Wszystko zaczęło się na przełomie wieków, gdy Górnik odważnie postawił na zupełnie nieznany kierunek - Zimbabwe. W 1999 roku do Zabrza trafił nastoletni ofensywny pomocnik, Shingayi Kaondera, stając się jednym z pierwszych afrykańskich talentów w polskiej lidze. Choć po trzech latach drogi zawodnika i klubu się rozeszły (piłkarz przeniósł się do cypryjskiego AE Pafos), szlak został przetarty. Już na początku 2001 roku z tego samego kraju sprowadzono środkowego obrońcę, Dicksona Choto. Po zaledwie roku spędzonym w Zabrzu klub z nim się rozstał, jednak stoper kontynuował karierę w Polsce, przez lata stanowiąc o sile defensywy m.in. Pogoni Szczecin i Legii Warszawa.
Japoński rozdział w historii Górnika zapoczątkował w 2004 roku Kimitoshi Nogawa, pierwszy zawodnik z Kraju Kwitnącej Wiśni w najwyższej polskiej klasie rozgrywkowej. Wiele lat później klub dokonał z tego kierunku kolejnego, znacznie głośniejszego transferu, sprowadzając Kanjiego Okunukiego. Japoński skrzydłowy w okresie 2022/2023 z miejsca zachwycił kibiców szybkością i dyscypliną taktyczną. Bilans jego rocznego pobytu przy Roosevelta to 26 spotkań i 4 bramki w Ekstraklasie, co gwałtownie zaowocowało transferem do niemieckiego 1. FC Nuernberg.
Okres, gdy przy Roosevelta występował Okonuki zbiegł się z czasem, gdy Górnikiem dowodził były reprezentant Polski Marek Koźmiński. Za jego czasów zabrzański klub nawiązał współpracę z Interem Mediolan, wypożyczając z drużyn juniorskich włoskiego klubu młode talenty. Tym sposobem na Śląsk trafił m.in. Bułgar Dimitar Makriew czy Macedończyk Aco Stojkov. Z Brescii Calcio do Polski ściągnął z kolei Bośniak Vladimir Sladojević.
W tym samym czasie w trójkolorowych barwach występowało wielu młodych piłkarzy z Brazylii - których także z pasją ściągał Koźmiński. Felix Filipe, Hernani Jose Da Rosa, Joao Paulo Heideman czy Diego Rambo - kibice Górnika z pewnością świetnie pamiętają nazwiska tych graczy. Większość z nich sprawdziła się występowała w Polsce przez wiele lat. Wiosną 2006 roku z kolei doczekaliśmy się w barwach utytułowanego śląskiego klubu pierwszego Niemca - był nim bramkarz Carsten Nulle, który trafił do Zabrza z Fortuny Dusseldorf.
Absolutnym królem zabrzańskiej egzotyki i ulubieńcem trybun pozostaje jednak Prejuce Nakoulma z Burkina Faso. Dynamiczny, nieprzewidywalny napastnik zdobył dla Trójkolorowych 24 bramki w 92 meczach. Zaskarbił sobie ogromną sympatię fanów, zyskując wręcz status postaci kultowej. Kibice uwielbiali go nie tylko za świetną, ofensywną grę, ale również za niezwykłą charyzmę i nieustępliwość.
W nowszej historii Górnik również potrafił zaskoczyć nieoczywistym ruchem o wysokiej jakości. W 2019 roku zakontraktowano Alasana Manneha z Gambii. Pomocnik, który szlify zbierał w słynnej akademii FC Barcelony - La Masia, przez trzy sezony imponował na Śląsku nienaganną techniką, spokojem i hiszpańską elegancją w rozegraniu. W barwach zabrzańskiego klubu wystąpił w 85 spotkaniach ligowych, strzelając 6 bramek.
Do listy zawodników z egzotycznych kierunków wpisał się również napastnik reprezentacji Curacao, Anthony van den Hurk. Choć w 2023 roku zaliczył na Śląsku jedynie krótki epizod, kibice zapamiętali go z niesłychanej waleczności i boiskowego starcia z Legią Warszawa, w którym zastawiając piłkę... wybił licówki obrońcy stołecznej drużyny, Rafałowi Augustyniakowi. W tym samym czasie w środku pola operował też pochodzący z Kamerunu Jean Jules Mvondo.
Zabrzańskie tradycje transferowe są z powodzeniem kontynuowane. Dziś na boiskach Ekstraklasy jakość potwierdzają kolejni zawodnicy z nieoczywistych zakątków świata. Yvan Ikia Dimi udanymi występami w koszulce Górnika zapracował na powołanie do reprezentacji Konga. Egzotyczny i ofensywny tercet uzupełniają dziś Janis Antiste, który regularnie trafia do siatki w kadrze Martyniki, oraz wychowanek Realu Madryt - Peter Federico, stanowiący istotny punkt reprezentacji Dominikany.
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl


















