Piłkarski thriller w Strumieniu nie dla Wisły. Victoria zgarnia komplet | ZDJĘCIA

1 godzina temu

Piłkarze Wisły Strumień i Victorii Hażlach zafundowali kibicom w sobotnie popołudnie bardzo emocjonujące widowisko. Z tej zaciętej konfrontacji zwycięsko wyszli goście.

Mecz od początku był wyrównany. Obie drużyny szukały sposobności na otwarcie wyniku, ale mimo wielu prób, worek z bramkami rozwiązał się dopiero w 28. minucie gry. Z rzutu wolnego dośrodkował Bartosz Żyła, a Antoni Ogrodnik strzałem z powietrza dał przyjezdnym prowadzenie. Wisła ruszyła do odrabiania strat, ale oprócz groźnego uderzenia Artura Miłego ze stałego fragmentu gry, obronionego przez golkipera Victorii Szymona Wawrzyczka, raczej bramce rywala nie zagrażała. Z kolei ekipa z Hażlacha czyhała na kontry i jedną z nich, w 38. minucie, wykorzystała. Kamil Szajter pomknął z piłką i znalazł Dawida Okraskę, który podwyższył prowadzenie gości.

Dwie minuty później dość niespodziewanie gospodarze złapali kontakt z przeciwnikiem. W podbramkowym zamieszaniu niefortunnie interweniował obrońca Victorii Henryk Krzywoń, który przypadkiem posłał piłkę do własnej bramki. Drużyna ze Strumienia poczuła krew i nacisnęła, ale zamiast wyrównania nadziała się na zabójczy kontratak. W 42. minucie Konrad Donocik przebiegł z piłką prawie całe boisko, zagrał do Kamila Szajtera, a napastnik przyjezdnej ekipy wpisał się na listę strzelców.

Po zmianie stron miejscowi ruszyli po gola kontaktowego i byli bardzo blisko jego zdobycia, ale Antoni Bojda, Szymon Czakon i przede wszystkim Mateusz Szatkowski nie potrafili pokonać Szymona Wawrzyczka. Niewykorzystane okazje zemściły się na Wiśle w 56. minucie, gdy rozgrywający świetną partię Konrad Donocik skorzystał z podania Dawida Okraski i pokonał bramkarza ze Strumienia.

Przy wyniku 1:4 wydawało się, iż jest już po przysłowiowej musztardzie, ale w 71. minucie Jakub Puzoń celnym uderzeniem dał miejscowym kibicom i drużynie nadzieję na odwrócenie losów rywalizacji. Tą mógł im odebrać rezerwowy Victorii Antoni Czapla, który miał dwie znakomite okazje, by zamknąć wynik, ale przegrywał pojedynki z bramkarzem Wisły Bartoszem Grabowskim. Z kolei po drugiej stronie boiska skutecznością w 86. minucie błysnął Kacper Kąkol, zdobywając kontaktowego gola dla gospodarzy. Wyrównać się jednak ekipie ze Strumienia nie udało, a wręcz mogli stracić kolejną bramkę w końcówce zawodów, tyle iż gościom zabrakło precyzji.

– Chcieliśmy grać z kontry i ten plan wypalił. Uważam, iż wygraliśmy zasłużenie, bo wykorzystaliśmy naszą siłę i szybkość w ataku, natomiast na własne życzenie zafundowaliśmy sobie w końcówce spotkania emocje. Mogliśmy choćby stracić punkty, ale wygraliśmy i to cieszy, niemniej powinniśmy szybciej zamknąć wynik, bo okazji było do tego sporo – podsumował Tomasz Wuwer, trener Victorii.

– Nie mamy punktów, bo za łatwo, wręcz we frajerski sposób tracimy bramki. My się musimy napocić, żeby strzelić gola, a rywal ustawia się z tyłu, gra tylko z kontry, co w finale wystarcza do tego, by wygrać. Myślę, iż brakuje nam koncentracji i takiego zdecydowania w obronie. Gramy zbyt delikatnie. Musimy troszkę ostrzej pograć w defensywie, ale na połowie przeciwnika, bo tam się tworzą problemy i stamtąd wychodzą te stuprocentowe sytuacje dla przeciwnika – powiedział Mateusz Szatkowski, grający trener Wisły.

Idź do oryginalnego materiału