Sportowe emocje, niezwykła solidarność mieszkańców, dziesiątki atrakcji i licytacje, których przebieg zaskoczył choćby samych organizatorów. W sobotę, 10 października, boisko Orlik przy ulicy Leśnej w Pionkach stało się miejscem wyjątkowego wydarzenia charytatywnego. Podczas pierwszego Turnieju o Puchar Pieczonego Ziemniaka 13 drużyn połączyło siły, aby pomóc małej Róży Grabowskiej, która od urodzenia walczy o zdrowie. Już w trakcie imprezy organizatorzy informowali o około 40 tysiącach złotych zebranych z samych licytacji. A to nie był jeszcze koniec zbiórki.
Sobotni turniej po raz kolejny udowodnił, iż w Pionkach sport może być czymś znacznie więcej niż rywalizacją o puchary i zwycięstwa. Może być przede wszystkim okazją do okazania solidarności, niesienia pomocy i jednoczenia ludzi wokół wspólnego celu. Tym razem wszystkie działania, od rozgrywek piłkarskich, przez przygotowane atrakcje, aż po emocjonujące licytacje, podporządkowano jednemu zadaniu, wsparciu leczenia i rehabilitacji małej Róży.

Wydarzenie zorganizowali Pionkowski Ośrodek Sportu i Rekreacji oraz stowarzyszenie Pionki Dzieciom. Choć Puchar Pieczonego Ziemniaka odbył się po raz pierwszy, dla społeczników była to już siedemnasta impreza turniejowa zorganizowana w mieście.
Minuta ciszy i wyjątkowe słowa dla małej Róży
Tegoroczne spotkanie rozpoczęło się w nietypowy, pełen zadumy sposób. Zanim rozpoczęła się sportowa rywalizacja, uczestnicy uczcili minutą ciszy pamięć kolegi Jacka.
fot.Ksawery GrotkowskiOficjalnego otwarcia wydarzenia dokonali Aleksandra Orłowska oraz debiutujący w roli prowadzącego Piotr Joszkin. Uroczystość rozpoczęli od nawiązania do znanej opowieści Antoine’a de Saint-Exupéry’ego „Mały Książę”, przypominając symbolikę róży i to, co w życiu naprawdę najważniejsze.
Nie był to przypadkowy wybór. Bohaterką sobotniego spotkania była bowiem Róża Grabowska, która wraz z rodziną i bliskimi została szczególnie serdecznie powitana przez organizatorów.
fot.Ksawery Grotkowski– Róża symbolizuje piękną miłość, delikatność, a także siłę i godność. A nasza Róża to prawdziwie silna dziewczynka, która od urodzenia toczy trudną i wyczerpującą walkę o zdrowie – podkreślano podczas otwarcia.
Mała dziewczynka, wielka walka o zdrowie
Róża Grabowska przyszła na świat jako skrajny wcześniak. Od pierwszych chwil życia musi mierzyć się z poważnymi problemami zdrowotnymi. Dziewczynka walczy z mózgowym porażeniem dziecięcym, wodogłowiem, dysplazją oskrzelowo-płucną oraz retinopatią.
Jej codzienność to nieustanna walka o sprawność, zdrowie i możliwie największą samodzielność. Niezbędne są intensywna rehabilitacja, specjalistyczne terapie oraz sprzęt medyczny, którego zakup wiąże się z ogromnymi kosztami.
Dla rodziny dziewczynki oznacza to nie tylko wielkie wyzwanie organizacyjne i emocjonalne, ale również konieczność zapewnienia środków finansowych na długotrwałe leczenie.
fot.Ksawery GrotkowskiWłaśnie dlatego organizatorzy postanowili połączyć sportową rywalizację z pomocą. Każda złotówka przekazana podczas sobotniego wydarzenia miała przybliżać Różę do kolejnych możliwości rehabilitacji i dalszej walki o zdrowie.
Trzynaście drużyn i jeden wspólny cel
Na murawie Orlika przy ulicy Leśnej zameldowało się 13 drużyn, które przystąpiły do rywalizacji o Puchar Pieczonego Ziemniaka. Choć na boisku nie brakowało sportowych emocji i ambicji, od początku było jasne, iż tego dnia wynik spotkań schodzi na dalszy plan.

Najważniejszy był cel charytatywny.
– 13 fantastycznych drużyn, które są tutaj dzisiaj z nami, grają o Puchar Pieczonego Ziemniaka. To, co dzisiaj tutaj się dzieje, to jest istne szaleństwo – mówił podczas wydarzenia Kamil Panufnik, kapitan drużyny Pionki Dzieciom i jeden z głównych organizatorów turnieju. Jak podkreślał, mimo niesprzyjających warunków atmosferycznych uczestnicy nie tracili energii ani entuzjazmu.
– Pogoda, która nas nie rozpieszcza, ale choćby ona nie daje rady w porównaniu z naszym entuzjazmem – zaznaczył.
fot.Ksawery GrotkowskiBoisko stało się miejscem sportowej rywalizacji, natomiast jego otoczenie zamieniło się w przestrzeń rodzinnego pikniku, w którym każdy mógł znaleźć coś dla siebie.
Licytacje przerosły oczekiwania. Około 40 tysięcy złotych!
Jednym z najważniejszych elementów wydarzenia były tradycyjne już dla turniejów Pionki Dzieciom licytacje charytatywne. Nie zabrakło przedmiotów, voucherów i niespodzianek, o które uczestnicy rywalizowali z ogromnym zaangażowaniem.
Specjalny „Bazar Różyckiego” ponownie udowodnił, iż mieszkańcy potrafią wykazać się niezwykłą hojnością. Skala zainteresowania zaskoczyła samych organizatorów.
Podczas turnieju nie zabrakło również występów artystycznych. Przed publicznością zaprezentowała się grupa „Roztańczone”, która swoim energetycznym występem urozmaiciła charytatywne wydarzenie.– To, co działo się na rynku licytacji, przerosło nasze najśmielsze oczekiwania. Już z samych licytacji mamy zebrane około 40 tysięcy złotych. Oczywiście celujemy w jakiś nasz kolejny rekord. Zobaczymy, gdzie są dzisiaj nasze granice – relacjonował Kamil Panufnik.
Kwota ta dotyczyła wyłącznie licytacji i została podana jeszcze podczas trwania wydarzenia. Nie stanowi więc ostatecznego wyniku całej zbiórki, na którą składały się także inne formy wsparcia.
Koła gospodyń, dom strachu i atrakcje dla całych rodzin
Organizatorzy zadbali o to, aby impreza miała nie tylko sportowy, ale również rodzinny i integracyjny charakter. Nieocenione wsparcie zapewniły zaprzyjaźnione koła gospodyń wiejskich. KGW Aktywne Laski przygotowało potrawy, wśród których królował ziemniak podawany na różne sposoby. Z kolei KGW Młynareczki z Jaroszek zadbało między innymi o słodkości dla najmłodszych uczestników.

Kamil Panufnik nie ukrywał, iż pomoc kół gospodyń od lat stanowi jeden z filarów organizowanych przez stowarzyszenie przedsięwzięć. – Jak zwykle w naszym turnieju biorą udział KGW Aktywne Laski. To jest koło gospodyń wiejskich, na które zawsze, zawsze możemy liczyć. Nigdy nie odmawiają nam pomocy. My też staramy się ich wspierać – podkreślał.
Niemałe zainteresowanie wzbudzały atrakcje przygotowane przez Fabrykę Uśmiechu Pionki, która na potrzeby jesiennego wydarzenia przeobraziła się w „Fabrykę Strachu”. Wspólnie z Pionki Dzieciom zorganizowano atrakcje z dreszczykiem, w tym dom i tunel strachu.

Najmłodsi mogli korzystać również z malowania twarzy, wykonywania tatuaży, pamiątkowych zdjęć przy specjalnie przygotowanej ściance oraz licznych słodkich niespodzianek. Na uczestników czekały także potrawy z grilla, a atmosferę urozmaicały występy grupy Roztańczone. W wydarzeniu uczestniczyli również przedstawiciele Szlachetnej Paczki.
Więźniarka z warszawskiego aresztu jedną z nietypowych atrakcji
Jednym z elementów sobotniego pikniku była obecność funkcjonariuszy Służby Więziennej z Aresztu Śledczego Warszawa-Służewiec. Na teren imprezy przyjechał specjalistyczny pojazd służący do transportu osób pozbawionych wolności. Uczestnicy mieli możliwość obejrzenia go również od środka, co stanowiło nietypową atrakcję, szczególnie dla najmłodszych.

Pomoc rozpoczęła się jeszcze przed turniejem
Sobotnia impreza była kulminacją działań prowadzonych już od kilku tygodni. Stowarzyszenie Pionki Dzieciom zaangażowało przyjaciół, wolontariuszy, lokalne organizacje i przedsiębiorców w przygotowanie promocji wydarzenia oraz dodatkowych inicjatyw charytatywnych.
Jedną z nich była akcja związana z Dniem Chłopaka, zorganizowana przy współpracy z restauracją Wolf. Dochód z zamówień pizzy objętych akcją przeznaczono na pomoc Róży. Jak poinformowano podczas turnieju, w ten sposób udało się zebrać ponad 3,5 tysiąca złotych.

„Pionki mają moc”
Kamil Panufnik, podsumowując przebieg wydarzenia, nie ukrywał emocji i ogromnej wdzięczności wobec wszystkich, którzy przyczynili się do jego organizacji.
– Myślę, iż mała Róża zasługuje na to, żeby wspomóc ją, wspomóc jej fundację, aby jej dalsza walka ze schorzeniami, z którymi się zmaga, miała sens i powodzenie tego wszystkiego – mówił.
Dziękował współorganizatorom, partnerom, uczestnikom, patronom wydarzenia oraz lokalnym mediom, w tym Kurierowi Pionkowskiemu i Pionki24.
Szczególne słowa uznania skierował również do osób bezpośrednio zaangażowanych w przygotowanie turnieju, w tym Aleksandry Orłowskiej, którą określił mianem swojej prawej ręki.
– Tak jak hasło naszego turnieju, „Pomaganie jest fajne”, obowiązuje dzisiaj z podwójną siłą. Pionki mają moc, jesteśmy bardzo mocni w takich organizacjach, takich turniejów charytatywnych. Myślę, iż to jeszcze nie jest nasze ostatnie słowo – podsumował Kamil Panufnik.
Pilsner Żuber zwycięzcą turnieju. Emocjonujące ćwierćfinały i rzuty karne
Choć najważniejszym celem sobotniego turnieju była pomoc małej Róży Grabowskiej, na boisku Orlika przy ulicy Leśnej nie brakowało sportowych emocji. Trzynaście drużyn rywalizowało o Puchar Pieczonego Ziemniaka, a rozgrywki przyniosły kilka niespodzianek i zaciętych pojedynków, których rozstrzygnięcie wymagało serii rzutów karnych.
Jedną z największych niespodzianek była ćwierćfinałowa porażka drużyny Aresztu Śledczego Warszawa-Służewiec. Zespół, który wcześniej znakomicie spisywał się w fazie grupowej, wygrywając wszystkie cztery spotkania, musiał uznać wyższość ekipy BLOK EKIPA 1.0.
Z turniejem na etapie ćwierćfinałów pożegnali się również gospodarze z Pionki Dzieciom, którzy przegrali 0:2 z późniejszym triumfatorem rozgrywek – Pilsnerem Żuberem.
Jeszcze więcej emocji przyniosły dwa pozostałe ćwierćfinały. Drużyna ZK Żytkowice odpadła po serii rzutów karnych w pojedynku z zespołem NIEWIDOMI. W podobnych okolicznościach zakończyła swój udział ekipa Bartex, która po konkursie jedenastek musiała uznać wyższość FC Olivia.
Ostatecznie po zwycięstwo w pierwszym Turnieju o Puchar Pieczonego Ziemniaka sięgnęła drużyna Pilsner Żuber, wyprzedzając FC Olivia. Na trzecim miejscu uplasowała się BLOK EKIPA, a czwartą lokatę zajęli NIEWIDOMI.


















