PKO BP Ekstraklasa pełna obcokrajowców? To nie skutek, ale objaw większego problemu

roosevelta81.pl 6 dni temu
Zdjęcie: oprawa_akademia_lech


W polskiej piłce od lat powraca ten sam zarzut: w Ekstraklasie gra zbyt wielu obcokrajowców, a polskie kluby niechętnie stawiają na rodzimych zawodników. Wystarczy jednak spojrzeć głębiej niż na składy meczowe, by zauważyć, iż problem jest znacznie bardziej złożony.

Ekstraklasa obcokrajowcami stoi. Ale czy tylko Ekstraklasa?

W sezonie 2025/26 Ekstraklasy obcokrajowcy stanowili 46,8 proc. wszystkich zawodników tj. 238 z 509 graczy, którzy pojawili się na boisku. Odpowiadali jednocześnie za 55,3% wszystkich minut rozegranych w lidze. W tym zestawieniu "obcokrajowiec" oznacza zawodnika bez polskiego obywatelstwa, a nie piłkarza niewyszkolonego w Polsce. Dla lepszego zrozumienia skali zjawiska warto spojrzeć na inne ligi znajdujące się w podobnym przedziale rankingu UEFA. W Czechach obcokrajowcy stanowili 39,1% zawodników, w Grecji 50,4%, w Norwegii 30,7%, a w Danii 49,7%. Największy udział minut rozegranych przez zagranicznych piłkarzy odnotowano w Grecji (69,6%), a najmniejszy w Norwegii (35,5%).

Same liczby pokazują więc, iż Ekstraklasa nie jest europejskim wyjątkiem. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy zadajemy sobie pytanie, dlaczego polscy zawodnicy tak trudno przebijają się do gry na najwyższym poziomie i dlaczego kluby tak często sięgają po piłkarzy z zagranicy.

Jak wygląda szkolenie młodzieży w klubach Ekstraklasy?

Polska piłka ma dziś więcej akademii niż kiedykolwiek wcześniej, wydaje na szkolenie coraz większe środki i obejmuje systemem treningowym tysiące młodych zawodników. Mimo to między szkoleniem dzieci a produkowaniem piłkarzy gotowych do regularnej gry w Ekstraklasie przez cały czas istnieje ogromna luka.

W sezonie 2025/26 kluby przeznaczyły na rozwój młodzieży aż 142 mln zł, co oznacza wzrost o 45% rok do roku. Dodatkowo Ekstraklasa SA przekazała na ten cel ponad 25 mln zł, a wspólny projekt PZPN, Ekstraklasy, I ligi i firmy Double Pass ma pomóc w podnoszeniu jakości szkolenia oraz usprawnieniu przechodzenia zawodników z piłki młodzieżowej do pierwszych drużyn. Teoretycznie system wygląda więc coraz bardziej profesjonalnie.

Jednocześnie efekty przez cały czas pozostają ograniczone. Droga z akademii piłkarskiej do Ekstraklasy jest znacznie trudniejsza, niż mogłoby się wydawać. Tylko niewielka część zawodników rozpoczynających szkolenie osiąga poziom profesjonalny, a jeszcze mniejsza doczekuje się debiutu na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Większość kontynuuje kariery w niższych ligach lub kończy przygodę z futbolem jeszcze przed wejściem do piłki seniorskiej. Dlatego dla najlepszych polskich akademii, takich jak Lech Poznań czy Zagłębie Lubin, wprowadzenie choćby kilku zawodników z jednego rocznika do profesjonalnej piłki jest już uznawane za sukces.

Skoro więc infrastruktura jest coraz lepsza, budżety rosną, a jakość organizacyjna akademii systematycznie się poprawia, warto zadać pytanie, czy problem rzeczywiście zaczyna się dopiero na poziomie klubów.

Problem zaczyna się dużo wcześniej

Coraz więcej wskazuje na to, iż największe wyzwanie nie pojawia się w akademiach, ale jeszcze przed przekroczeniem ich bram. Eksperci od lat alarmują o pogarszającej się sprawności ruchowej dzieci. Młodzi ludzie coraz częściej mają problemy z podstawowymi umiejętnościami motorycznymi, takimi jak koordynacja ruchowa, równowaga, skakanie czy chwytanie piłki.

Potwierdzają to również wyniki programu "WF z AWF", w ramach którego przebadano około 100 tysięcy dzieci w wieku 8-12 lat. Według opublikowanych danych aż 86% badanych miało problem z wykonaniem prostego ćwiczenia polegającego na odbiciu i złapaniu piłki. Około 80% nie osiągało choćby jednej godziny codziennej aktywności fizycznej, a tylko połowa prezentowała poziom koordynacji, równowagi i kontroli ciała odpowiedni dla swojego wieku. Dodatkowo niemal jedno na cztery dzieci zmagało się z nadmierną masą ciała.

To właśnie tutaj zaczyna się łańcuch problemów. Dziecko, które nie rozwija podstawowych zdolności ruchowych, trafia do akademii z niższego poziomu wyjściowego. Trenerzy muszą poświęcać coraz więcej czasu w nadrabianie elementarnych braków motorycznych zamiast doskonalenia umiejętności piłkarskich. W efekcie mniej zawodników osiąga poziom pozwalający myśleć o zawodowej karierze, a jeszcze mniej trafia później do Ekstraklasy.

Na lekcjach WF zaczyna się problem Ekstraklasy

Z tego powodu dyskusja o liczbie Polaków w Ekstraklasie często koncentruje się na niewłaściwym etapie. Łatwo narzekać, iż kluby stawiają na obcokrajowców, łatwo domagać się kolejnych limitów czy regulacji, ale takie działania nie rozwiązują problemu u źródła. Trudno oczekiwać, by trenerzy rezygnowali z lepszych zawodników tylko dlatego, iż posiadają zagraniczny paszport.

Jeżeli baza potencjalnych polskich piłkarzy jest coraz mniej liczna i coraz słabiej przygotowana pod względem motorycznym, to także pula zawodników gotowych do gry na poziomie Ekstraklasy staje się mniejsza. Kluby nie wybierają więc między świetnym Polakiem a świetnym obcokrajowcem. Często wybierają między zawodnikiem, który jest gotowy do rywalizacji na najwyższym poziomie, a takim, który potrzebuje jeszcze kilku lat rozwoju. Z perspektywy wyników sportowych decyzja bywa oczywista.

Dlatego problem niewielkiej liczby Polaków w Ekstraklasie nie zaczyna się na ławce trenerskiej ani w gabinetach dyrektorów sportowych. Zaczyna się na boiskach szkolnych, lekcjach wychowania fizycznego i w codziennych nawykach najmłodszych. Akademie mogą doskonalić proces szkolenia, kluby mogą zwiększać budżety, a federacja może tworzyć kolejne programy wsparcia, ale jeżeli do systemu trafia coraz mniej sprawnych i aktywnych dzieci, trudno oczekiwać, iż na końcu tej samej ścieżki pojawi się większa liczba zawodników gotowych do gry w Ekstraklasie.

Być może więc zamiast pytać, dlaczego w lidze gra tak wielu obcokrajowców, warto najpierw zapytać, ilu polskich chłopców i dziewczynek ma dziś szansę rozwinąć sportowe podstawy pozwalające im w przyszłości zostać profesjonalnymi piłkarzami. Odpowiedź na to pytanie może okazać się znacznie ważniejsza niż sama dyskusja o zagranicznych zawodnikach.

Źródło/zdjęcie: Transfermarkt.pl, ekstraklasa.org, "WF od AWF"/Roosevelta81.pl

Idź do oryginalnego materiału