Plecak ewakuacyjny, alert RCB, syrena. Co robić w razie zagrożenia?

2 godzin temu
Zdjęcie: Plecak ewakuacyjny, alert RCB, syrena. Co robić w razie zagrożenia?


Co zrobić, gdy otrzymamy alert o zagrożeniu powietrznym, co gdy słyszymy syrenę alarmową? Czy warto mieć spakowany plecak ewakuacyjny, a jeżeli tak, to co powinno się w nim znaleźć – między innymi o tych zagadnieniach rozmawia nasz puławski reporter i jego gość, ekspert do spraw bezpieczeństwa Michał Kowalczyk z Fundacji Fera Via.

Coraz częściej otrzymujemy alerty RCB o atakach blisko granicy i potencjalnym zagrożeniu dla Polski. Jakie powinno być prawidłowe zachowanie w takiej sytuacji?

– Tych alertów otrzymujemy często dużo. Przede wszystkim chciałbym tę wiedzę usystematyzować, bo mamy duży chaos, dużo tych informacji, dużo tej wiedzy, a niekoniecznie poukładanej. Musimy pamiętać, iż przede wszystkim mamy dwa sygnały alarmowe. Sygnał alarmowy trzyminutowy modulowany, który informuje: „uwaga, jest zagrożenie” i drugi sygnał też trzyminutowy ciągły, który odwołuje to zagrożenie. Ludzie zadają sobie pytania, czy jak jest syrena, alarm, to łapiemy ten plecak ucieczkowy, łapiemy dzieci, uciekamy? Nie, to jest chaos, to jest panika. To tak nie działa. Sygnał alarmowy jest po to, żeby zwrócić nam uwagę, iż jest zagrożenie. O tym, co dalej robić, jaki jest następny krok, uczą też i strony rządowe, i poradnik RCB. My prowadząc nasze szkolenia mamy taki bardzo fajny, prosty schemat, algorytm czterokrokowy. Mamy sygnał alarmowy, mamy tę syrenę, ona informuje: „uwaga, zagrożenie”. To jest taki pierwszy krok i nie zmusza nas do paniki, do ucieczki, do ewakuacji, tylko powinno to wzbudzić nasze zainteresowanie, co faktycznie za tym alarmem idzie. Bo sygnały alarmowe informują nas o zagrożeniu, a następnym krokiem jest informacja. Mamy tutaj kanały też usystematyzowane, bo mamy alert RCB, czyli rządową aplikację, która wysyła do nas SMS-y, kiedy skala i zasięg jest na tyle poważny, iż trzeba to uruchomić. Mamy kolejną aplikację, która też działa poprzez telewizję, poprzez strony internetowe, i to jest RSO, czyli Regionalny System Ostrzegania. I tutaj łapiemy się w taką pułapkę, iż wyrzucamy często te aplikacje, przestajemy słuchać tych komunikatów, bo troszeczkę nam spamują, bo ich jest za dużo. Trochę to jest prawda, bo w RSO są komunikaty na temat zagrożeń hydrologicznych, meteorologicznych, ale też takich poważniejszych, często związanych z działaniami wojennymi, więc w tym momencie ilość tych komunikatów, bo tam są też komunikaty drogowe, może być przytłaczająca. Więc po pierwsze mamy sygnał, po drugie mamy informację wyciąganą z komunikatów, czy alert RCB, czy RSO. Nie lekceważmy tego, bo sprawdzenie kosztuje nas ułamek sekundy. Mamy dwa kroki. Trzecim krokiem, o którym uczymy, jest ocena sytuacji. I dopiero czwartym jest podjęcie działania, bo na podstawie tego, co jest w rozszerzonym komunikacie, w komunikacie wysłanym przez RSO albo przez alert RCB, mamy tam często polecenia, mamy tam często informacje szczegółowe. Możemy wtedy zastanowić się, czy to nas dotyczy, dotyczy naszego regionu, czy to zagrożenie faktycznie występuje w naszym regionie. Oceniając sytuację racjonalnie, czyli zalecam znowu zdrowy rozsądek, możemy przejść do działania, czyli do punktu czwartego.

Załóżmy, iż zagrożenie jest realne. Jest atak dronów, jest atak blisko granicy, a blisko granicy na przykład mieszkamy. Co zrobić, gdy mieszkamy w bloku? Co zrobić, gdy mieszkamy w domu jednorodzinnym?

– Nie ma tu jednoznacznej procedury. Tak samo, jak nie ma jednoznacznych recept na wszelkie zagrożenia. Wszystko zależy od rodzaju, typu miejsca. Ale ogólnie według tego, co my uczymy na naszych szkoleniach, według tego schematu czterokrokowego, tego algorytmu, jeżeli jesteśmy bezpośrednio w epicentrum sytuacji, gdzie słyszymy na przykład nadlatujące drony, to pierwszym sygnałem ostrzegawczym będzie dla nas właśnie syrena alarmowa. Sygnał – krok pierwszy, drugi – komunikat, RSO, RCB. Z tym, iż od razu tutaj zrobię małe zastrzeżenie. Pamiętajmy, iż technika jest zawodna. Były też sygnały o tym, iż gdzieś tam te komunikaty nie dochodziły, więc nic nas nie zwalnia od myślenia. jeżeli słyszymy syrenę, to musimy sobie zdać sprawę, iż powinniśmy dla naszego własnego bezpieczeństwa poszukać gdzieś tej informacji. o ile komunikat RSO nie dojdzie albo SMS z aplikacji Alert RCB nie dojdzie, to wtedy starajmy się dotrzeć sami, poprzez Internet, poprzez dostępne kanały informacyjne, poprzez radio, które jest świetnym medium, jeżeli chodzi o ostrzeganie. Dotrzyjmy do tej informacji, jakiego rodzaju jest zagrożenie, co powinniśmy zrobić, bo takie informacje powinny być i z reguły są w przestrzeni dostępne, tylko kwestia dotarcia do nich, w zależności od tego, gdzie się znajdujemy. jeżeli jesteśmy na przykład w bloku, w budynku takim wysokościowym, jeżeli chodzi tutaj o zabezpieczenie siebie, swoich najbliższych, bo mamy potwierdzone, jest sygnał alarmowy, jest ustalony rodzaj zagrożenia, wiemy, iż dotyczy nas, czyli to już są pewniki, wtedy taką pierwszą rzeczą dla nas jest, jeżeli mamy na to czas, bo komunikat nam o tym mówi, znalezienie oficjalnego miejsca schronienia, czy tego punktu schronienia, czy jakiejś bezpiecznej strefy, która jest oficjalnie, na przykład poprzez aplikacje rządowe, udostępniana i znalezienie takiego miejsca. jeżeli takie miejsce jest na drugim końcu miasta, nie będziemy przez całe miasto się przebijać, bo to nie ma sensu. Chodzi o ten czas na reakcję. Wtedy jest taką podstawową, dobrą zasadą szukanie miejsca bezpiecznego we własnym domu. Takim najbezpieczniejszym punktem są pomieszczenia bez okien, na przykład łazienka, która znajduje się wewnątrz gdzieś naszego mieszkania. Przede wszystkim z dala od szyb, od okien. Na pewno bardzo fatalnym miejscem będzie galeria handlowa, która ma całe ściany ze szkła.

Jeżeli znajdziemy się w takiej galerii, słyszymy alarm, wiemy, iż te drony w ciągu kilku minut nadlecą – co wtedy?

– Mamy taki interesujący przykład. Najprostszą rzeczą jest szukanie schronienia od tej możliwej fali uderzeniowej, od tej ściany szkła, więc szukamy sobie toalet, bo one z reguły są tak umiejscowione, iż nie mają okien, nie mają szyb. Schronienie się pod jakieś ławy, pod jakieś kanapy, tak żeby położyć się na ziemi, ochronić głowę, unikać miejsc potencjalnego uderzenia i w tym przypadku przede wszystkim szukać jakiejś stabilnej ochrony, czy to będzie jakaś betonowa ściana, czy jakieś wzmocnienie, czyli ten sam mechanizm, co w mieszkaniu, prywatnym w domu. Łatwiej jest w domkach jednorodzinnych, gdzieś na peryferiach czy na wsiach.

Wtedy piwnica.

– Najprostszą rzeczą jest piwnica. Oczywiście jeżeli mówimy o ataku dronowym, nie o powodzi.

A o ile taki alarm, takie zagrożenie zastanie nas na ulicy?

– Też starajmy się podchodzić do tego na zimno, nie panikować. Szukajmy osłon, szukajmy przejść podziemnych, może dostępnych podpiwniczeń, może parkingów podziemnych. Nie szukajmy czegoś, co będzie skrajnie daleko, czyli wybierajmy raczej te schronienia, te ukrycia, które będą najbliżej nas i będą w stanie nas najskuteczniej zabezpieczyć, czyli jeszcze raz coś stabilnego, kawał betonu, solidna ściana, żelbet, coś co nas ochroni i da nam to zabezpieczenie przynajmniej w takim podstawowym zakresie.

Warto już teraz zorientować się, gdzie mamy takie potencjalne miejsca ukrycia w przestrzeni naszych miast.

– Dokładnie tak. Nic nie zwalnia nas od odpowiedzialności za siebie, za swoich bliskich. choćby to, iż gdzieś tam istnieją te aplikacje rządowe, iż istnieją te miejsca przygotowane pod takie zagrożenia. Może ich być w naszej okolicy więcej, mniej albo wcale. Więc nic nas nie zwalnia od odpowiedzialności, od szukania sobie już na tym etapie i przygotowywania się pod kątem takich zagrożeń. Czyli idziemy gdzieś sobie choćby na spacer i przyglądamy się, co może być dla nas takim potencjalnym miejscem, które nas zabezpieczy.

Plecak ewakuacyjny w dzisiejszych czasach to konieczność?

– Tak, to jest ważna rzecz. Dlaczego? Bo w przypadku zagrożeń nagłych, czy to będzie tak jak mówimy tutaj o tych przykładach skrajnych jak atak drona, ale wystarczy pożar, wystarczy nawałnica, skażenie chemiczne, wyciek gazu i w tym momencie czasu w reakcję mamy tak niewiele, iż musimy najczęściej wszystko wokół siebie zostawić. choćby jak są ćwiczone ewakuacje w budynkach użyteczności publicznej czy w szkołach, zostawiamy wszystko, wychodzimy. To samo będzie się działo u nas w domu. Nie będziemy mieli czasu, żeby szukać na spokojnie, gdzie mamy jakieś wartościowe rzeczy, czy takie podstawowe przedmioty, które nam mogą w jakiś sposób tę ewakuację stworzyć, żeby ona była wygodna dla nas czy bezpieczna.

Jakie są najważniejsze rzeczy, które w takim plecaku powinny się znaleźć?

– Bardzo skrótowo ciężko będzie powiedzieć, ale może wymienię takimi kategoriami, bo na pewno nie damy rady wgłębić się we wszystkie szczegóły. Plecak powinien być przystosowany do naszej sytuacji, do rodziny, czy to będzie osoba z dziećmi czy bez dzieci, czy będą osoby starsze, czy będą osoby potrzebujące dodatkowej asysty, bo mają niepełnosprawności. Oprócz tego, co tutaj wymieniłem, są podstawowe rzeczy, czyli kwestie związane z jedzeniem, z piciem, spaniem, higieną, jakieś podstawowe narzędzia, apteczka dostosowana do sytuacji rodziny. Nie ma uniwersalnego przepisu na taki plecak ewakuacyjny, ale to, co wymieniłem, to są kategorie, które się potem rozbudowuje i dopasowuje do danej rodziny.

W plecaku ewakuacyjnym powinny też znaleźć się dokumenty oraz pieniądze. Dobrze jest też, by każdy z domowników miał swój taki plecak.

ŁuG / opr. WM

Fot. pexels.com

Idź do oryginalnego materiału