Po 15 latach wróciła w rodzinne strony. „We Francji tego nie ma”

1 godzina temu

Pochodząca z Mieczownicy pani Katarzyna po 15 latach odwiedziła rodzinne strony i jest zachwycona tym, co tu zastała. – Ładne domu, dobre drogi, super ścieżki rowerowe. We Francji tego nie ma – mówi.

Katarzyna Mazoyer zd. Zauer opuściła rodzinną Mieczownicę pod koniec lat 90. Dopiero co ukończyła szkołę, miała głowę pełną marzeń o wielkim świecie i młodzieńczą odwagę, by jechać w nieznane. – Nie planowałam, jak długo tam zostanę. Pojechałam z myślą, iż już na miejscu zobaczymy, co będzie dalej – opowiada o swojej decyzji sprzed lat. Na Korsyce została na stałe. Mieszka tam z mężem Pascalem. Od 15 lat nie odwiedzali rodzinnych stron pani Kasi. Zdecydowali się na to w tym roku. Spędzili miesiąc w Giewartowie. Zapytaliśmy ich o to, jak w ich oczach zmieniła się nasza okolica i cała Polska.

– Oboje jesteśmy pod ogromnym wrażeniem – zgodnie mówią państwo Mazoyer.

Kiedy pani Katarzyna wyjeżdżała z Polski, nasz kraj na Zachodzie uchodził za biedny. – Kiedy byliśmy tu 15 lat temu Polska dopiero zaczynała się rozwijać. Teraz widzimy ogromny postęp – mówią. Pan Pascal zwraca uwagę na piękne domy znajdujące się w naszej okolicy. – Widać, iż są naprawdę porządnie pobudowane. We Francji wygląda to znacznie gorzej – przyznaje. Jest też pod wrażeniem naszych dróg, a najbardziej nowo wybudowanych ścieżek rowerowych. – Są rewelacyjne. Ta okolica powinna się reklamować jako raj dla rowerzystów, bo tak naprawdę jest – uważa pan Pascal.

Jego zdaniem Polska jest w tym miejscu, w którym Francja była około 30 lat temu. – Widać ogromny postęp gospodarczy, wszystko bardzo gwałtownie się rozwija. Francja też kiedyś była w takim momencie, a później wszystko się zatrzymało – ocenia. Zwraca też uwagę na kwestię imigrantów. – We Francji ich bardzo liczna obecność naprawdę stanowi duży problem. Chodzi o różnice religijne i kulturowe. W Polsce mam wrażenie, iż pod tym względem jest o wiele spokojniej – mówi.

Choć państwu Mazoyer wiele w Polsce się podoba, zwracają też uwagę na to, czego im – w porównaniu do Francji – brakuje. – Jest zdecydowania za mało miejsc, gdzie można napić się kawy – mówią. Zaskoczyły ich też polskie przepisy dotyczące dopuszczalnego limitu alkoholu dla kierowców. – Jestem tu na detoksie – śmieje się pan Pascal i wyjaśnia, iż we Francji można prowadzić auto mając pół promila. – Nie jesteśmy alkoholikami, żeby była jasność. Po prostu we Francji to normalne, iż wypije się do obiadu czy kolacji dwie lampki wina i można spokojnie jechać samochodem. W Polsce jest to niemożliwe – wyjaśnia pani Katarzyna.

Państwo Mazoyer niedługo wracają na Korsykę. Zapewniają jednak, iż na kolejne odwiedziny rodzinnych stron pani Kasi nie będą czekać kolejne 15 lat. – Mamy plan przyjeżdżać co dwa lata, bo jest tu naprawdę pięknie – mówią.

Idź do oryginalnego materiału