Po chłodzie przyjdzie piekielny upał. Termometry pokażą choćby 36 st

3 godzin temu

Zmiana pogody

Najbliższe dni upłyną pod znakiem zdecydowanie mniej letniej aury. Nad Polskę napływa chłodniejsze i wilgotniejsze powietrze polarno-morskie znad Atlantyku, które przyniesie przelotne opady deszczu, silniejszy wiatr oraz sporo chmur z przejaśnieniami.

Najwięcej deszczu spodziewanych jest na północy kraju. Na wybrzeżu, Warmii i Mazurach, a miejscami także na Kujawach, Mazowszu i Podlasiu do wtorku może spaść od 40 do choćby 60 mm deszczu, lokalnie jeszcze więcej. W centralnej Polsce prognozowane sumy opadów wyniosą od 15 do 30 mm, natomiast na południu od 5 do 10 mm.

Prawdziwa zmiana nadejdzie w drugiej połowie tygodnia. Wraz z napływem ciepłych mas powietrza temperatury zaczną gwałtownie rosnąć. Na południu Polski termometry wskażą od 24 do 28°C, a kulminacja upałów ma przypaść na sobotę.

https://kutno.net.pl/lodzkie-i-centralna-polska/utrudnienia-na-autostradzie-a1-potrwaja-kilka-dni/TGFCGc511kIsUiHu85QG

Według obecnych prognoz właśnie tego dnia zachodnia część kraju może zmagać się z temperaturami dochodzącymi choćby do 35–36°C. Byłby to jeden z najgorętszych dni tego roku.

A co z burzami?

Wraz z prognozami wysokich temperatur w internecie pojawiają się informacje o gwałtownych burzach. Obecne prognozy wskazują jednak, iż podczas największego upału atmosfera może być zbyt sucha, aby doszło do rozwoju rozległych i gwałtownych burz.

Obecnie największe prawdopodobieństwo silnych burz pojawi się dopiero około 21 czerwca, kiedy nad Polskę może wkroczyć chłodny front atmosferyczny. Zderzenie gorącego i chłodniejszego powietrza stworzy znacznie korzystniejsze warunki do rozwoju burz, miejscami mogących mieć gwałtowny przebieg.

Wszystko wskazuje na to, iż najpierw czeka nas kilka chłodniejszych dni, a następnie fala upałów, której dopiero później mogą towarzyszyć silniejsze zjawiska burzowe.

Idź do oryginalnego materiału