Po grudniowym hałasie zostaje cisza
To pierwszy moment w roku, kiedy wiele osób naprawdę czuje, iż tempo życia się zmienia. Nie dlatego, iż ktoś tak zaplanował, ale dlatego, iż organizm i głowa potrzebują przerwy po intensywnym czasie.
Święta i koniec roku to okres przeładowany bodźcami. choćby ci, którzy nie lubią zamieszania, i tak w nim uczestniczą – w sklepach, w pracy, w rozmowach, w planach. Gdy to wszystko się kończy, naturalną reakcją jest wyhamowanie. Mniej spotkań, mniej rozmów, mniej pośpiechu. To nie słabość – to regeneracja.
Styczeń podlega światłu, a światło rządzi nami
Mało kto o tym myśli na co dzień, ale długość dnia realnie wpływa na nasze samopoczucie. Styczeń to jeden z najciemniejszych miesięcy w roku i organizm dobrze o tym wie.
Krótkie dni, długie wieczory i często pochmurne niebo sprawiają, iż mamy mniej energii i większą potrzebę bycia w bezpiecznej, domowej przestrzeni. Chętniej zostajemy w domu, wolniej zaczynamy poranki, częściej wybieramy ciszę niż hałas. To nie lenistwo – to biologiczna reakcja na brak światła.
Pośpiech zamienia się w porządkowanie
Po grudniu pełnym działań styczeń przynosi inną potrzebę – porządkowania. Nie tylko w szafach, ale też w myślach.
To czas, kiedy wiele osób zaczyna:
- robić porządki w domu i w dokumentach
- porządkować sprawy, które były odkładane
- planować kolejny rok bez presji
- zamykać stare tematy i zaczynać nowe spokojniej
Nie ma już kalendarza pełnego terminów. Jest przestrzeń na myślenie i poprawianie wszystkiego od nowa.
Nie każdy zaczyna nowy rok z fajerwerkami
W teorii styczeń ma być czasem wielkich postanowień i nowego początku. W praktyce dla wielu ludzi to raczej miękkie lądowanie po intensywnym grudniu.
W styczniu często:
- brakuje energii na wielkie zmiany
- potrzeba jeszcze odpoczynku
- chce się więcej ciszy niż ludzi
- ma się ochotę zwolnić zamiast przyspieszać
I to jest w porządku. Nowy rok nie musi zaczynać się sprintem.
Styczeń uczy wolniej żyć
Ten miesiąc nie krzyczy. Nie świeci jak grudzień i nie obiecuje jak wiosna. Jest cichy, chłodny i spokojny.
Dzięki temu łatwiej:
- usłyszeć własne myśli
- odpocząć od nadmiaru bodźców
- złapać dystans do codziennych spraw
- zauważyć rzeczy, które zwykle umykają
Jak przetrwać styczniowy czas i nie zgubić nastroju?
Styczeń może być trudny, ale da się go przejść łagodniej. Nie trzeba zmieniać życia – wystarczy trochę zadbać o siebie.
Pomaga, gdy:
- dzień ma choć jedną przyjemną rutynę, choćby małą
- znajdziesz czas na ruch, choćby krótki spacer
- dbasz o sen i nie zarwiesz nocy „bo jeszcze serial”
- jesz coś ciepłego i prostego, co daje poczucie domowego spokoju
Dobrze też:
- nie planować zbyt wiele na raz
- nie porównywać się z innymi
- pozwolić sobie na wolniejsze tempo
- traktować styczeń jak miesiąc rozruchowy, nie wyścig
Styczeń nie jest po to, żeby zachwycać. Jest po to, żeby dać oddech. I może właśnie dlatego jest tak inny niż reszta roku.
















