Pochwała po wypadku w Piastowie. Kierowca autobusu MZA doceniony za profesjonalizm i empatię

4 godzin temu
Po groźnym wypadku w Piastowie kierowca autobusu MZA otrzymał poruszającą pochwałę od poszkodowanej. List i reakcje internautów robią wrażenie.Groźny wypadek w Piastowie przy gołoledziDo zdarzenia doszło w piątek, 26 grudnia 2025 roku, około godziny 16:30 w Piastowie, na skrzyżowaniu ulic Wojska Polskiego i Księdza Skorupki. W bardzo trudnych warunkach pogodowych — przy gołoledzi i wyjątkowo śliskiej nawierzchni — autobus linii 716 zderzył się z samochodem osobowym marki Toyota.Według relacji kierowcy autobusu, samochód osobowy wpadł w poślizg podczas hamowania. „Ulice były bardzo śliskie, a kierująca Toyotą robiła wszystko, żeby się zatrzymać” — relacjonował później w mediach społecznościowych. Auto sunęło na zablokowanych kołach i wjechało wprost pod autobus jadący ulicą Wojska Polskiego w kierunku Warszawy.Siła uderzenia była na tyle duża, iż osobówka obróciła się i bokiem uderzyła w latarnię. Jedna z pasażerek samochodu trafiła do szpitala.Natychmiastowa reakcja i profesjonalna pomocKierowca autobusu nie wahał się ani chwili. Zabezpieczył pojazd i natychmiast pobiegł do rozbitego samochodu. „W pierwszej kolejności podbiegłem do kierowcy. Tam dostrzegłem, iż z tyłu siedzi młoda dziewczyna” — opisywał.Nie próbował sam wzywać pomocy, ale wyznaczył konkretną osobę z tłumu do wezwania karetki pogotowia. Jak się okazało, w autobusie podróżowała również pielęgniarka, która od razu udzieliła profesjonalnej pomocy poszkodowanej pasażerce.Na miejscu gwałtownie pojawiły się służby ratunkowe, policja oraz przedstawiciele Miejskie Zakłady Autobusowe i Warszawski Transport Publiczny. Pasażerowie autobusu zostali ewakuowani, a ulica Wojska Polskiego była czasowo zablokowana.Poruszający list z podziękowaniemKilka tygodni po zdarzeniu kierowca autobusu opublikował w mediach społecznościowych wpis, w którym opisał nieoczekiwany finał sprawy. Gdy przyszedł do pracy, jego karta pracownicza przestała działać, a dyspozytor poprosił go o zgłoszenie się do kierownika. „Upsss. Karta nie działa, kierownik wzywa…” — napisał z humorem.Szybko okazało się, iż powodem nie były problemy dyscyplinarne, lecz… pochwała. Oficjalne pismo trafiło do firmy od kobiety, która kierowała samochodem uczestniczącym w wypadku.W liście skierowanym do Zarządu Transportu Miejskiego autorka napisała m.in.:„Pan Andrzej natychmiast po zdarzeniu zachował się w sposób absolutnie godny naśladowania. Okazał ogromną empatię, spokój i troskę, a jednocześnie zachował pełen profesjonalizm.”Podkreśliła również, iż polecił jej się nie ruszać, sprawdzał, czy jest przytomna, i zwrócił szczególną uwagę na stan jej córki, która doznała urazu głowy. „Postawa Pana Andrzeja była dla mnie ogromnym wsparciem i poczuciem bezpieczeństwa w sytuacji skrajnie stresującej i traumatycznej” — czytamy w piśmie.Internauci: „Takie historie dają nadzieję”Publikacja listu wywołała lawinę komentarzy w mediach społecznościowych. Wielu internautów nie kryło wzruszenia i uznania.„Taką pochwałę to aż miło czytać!” — komentował jeden z użytkowników.„W tym świecie pozytywny feedback mógłby wiele zmienić. A to tak mało kosztuje” — dodał inny.„Wzorowe zachowanie. Cisi bohaterowie codziennych ulic” — napisała mieszkanka regionu.Pojawiły się też głosy podkreślające, jak rzadko kierowcy komunikacji miejskiej słyszą słowa uznania. „Przez 17 lat pracy dostałem jedną pochwałę” — wspominał jeden z komentujących, opisując realia zawodu.W świecie pełnym pośpiechu i pretensji takie gesty przypominają, iż zwykłe „dziękuję” potrafi mieć niezwykłą moc.Czytaj więcej:
Idź do oryginalnego materiału