Podhale wciąż czeka na pierwsze punkty. Tym razem lepsi okazali się sanoczanie

podhaleregion.pl 1 godzina temu

Kibice hokeistów Podhala Nowy Targ mocno liczyli, iż domowe starcie z STS Sokołem Sanok przyniesie wreszcie pierwsze zwycięstwo, a przynajmniej pierwszą zdobycz punktową ich drużyny w okresie Tauron Hokej Ligi. Oba zespoły przystępowały do tego spotkania z zerowym dorobkiem punktowym, więc było jasne, iż jeden z nich przełamie fatalną serię. Niestety, słaba postawa „Szarotek”, szczególnie w grze ofensywnej, nie dała większych argumentów do tego, by myśleć o zwycięstwie. Sanoczanie wygrali w Nowym Targu 3:0, pozostawiając gospodarzy przez cały czas bez choćby jednego punktu.

Nadzieje nowotarskich kibiców nie były bezpodstawne. W okresie przygotowawczym Podhale dwukrotnie pokonało bowiem sanoczan w meczach sparingowych. Liczono więc, iż również w ligowej konfrontacji podopieczni Andrzeja Świstaka znajdą sposób na rywala i wreszcie będą mieli powody do radości.

Rozpoczęcie spotkania poprzedziła mała uroczystość. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami oficjalnie podziękowano za wieloletnią grę Marcinowi Koluszowi, wychowankowi Podhala, który kilka miesięcy temu ogłosił zakończenie bogatej kariery zawodniczej. Był to symboliczny moment uhonorowania jednego z najbardziej rozpoznawalnych nowotarskich hokeistów ostatnich dekad.

Podhale przystąpiło do meczu poważnie osłabione. W składzie zabrakło dwóch ważnych zawodników formacji ofensywnej – Łukasza Kamińskiego i Fabiana Kapicy. Obaj musieli pauzować za kary meczu otrzymane w poprzedniej kolejce, podczas wyjazdowego spotkania w Oświęcimiu.

Pierwsze dwadzieścia minut nie przyniosło ani bramek, ani większych emocji. Obie drużyny grały zachowawczo, a klarownych sytuacji strzeleckich było jak na lekarstwo.

Po stronie gospodarzy najbliżej szczęścia był Łojas, który dwukrotnie znalazł się w dogodnych pozycjach, ale za każdym razem zabrakło mu precyzji w wykończeniu akcji. W szeregach gości największą aktywnością wykazywał się Ratusznyj, kilkukrotnie zmuszając do interwencji bramkarza Podhala.

Bezbramkowy remis po pierwszej tercji pozostawiał sprawę wyniku całkowicie otwartą, choć sama gra nie napawała kibiców optymizmem.

Początek drugiej odsłony przyniósł gospodarzom znakomitą okazję do objęcia prowadzenia. Sanoczanie złapali dwuminutową karę, a Podhale mogło przez ten czas grać w liczebnej przewadze. Najbliżej zdobycia bramki był Załamaj, jednak jego uderzenie minimalnie minęło cel.

Niewykorzystana szansa gwałtownie się zemściła.

W 26. minucie, już przy wyrównanych siłach na lodzie, świetną indywidualną akcją popisał się Oliinyk, a całość skutecznym strzałem sfinalizował Cherdak.

Zaledwie 76 sekund później sytuacja gospodarzy stała się jeszcze trudniejsza. Tym razem to sanoczanie otrzymali możliwość gry w przewadze i w przeciwieństwie do Podhala potrafili ją wykorzystać. Na listę strzelców wpisał się Trushchenko, podwyższając prowadzenie gości na 2:0.

Dwa gole stracone w tak krótkim odstępie wyraźnie podcięły skrzydła nowotarżanom. Od tego momentu inicjatywę przejęli przyjezdni, którzy coraz swobodniej poczynali sobie w tercji obronnej gospodarzy.

Podhale miało spore problemy z organizacją własnych akcji, a gdyby nie kilka udanych interwencji Zająca, straty po czterdziestu minutach mogły być jeszcze większe.

W trzeciej tercji doszło do bardzo nieprzyjemnego zdarzenia. W jej piątej minucie, po ataku Krzyżka, mocno ucierpiał Olifirczuk. Hokeista Podhala nie był w stanie samodzielnie opuścić lodowiska i został zniesiony z tafli na noszach. Zawodnik Sanoka został ukarany pięciominutową karą większą oraz karą meczu.

Dla gospodarzy oznaczało to pięć minut gry w liczebnej przewadze i doskonałą okazję, by zdobyć kontaktową bramkę oraz wrócić do walki o korzystny rezultat.

Niestety, również tym razem gra w przewadze pozostawiała bardzo wiele do życzenia. Akcje nowotarżan były zbyt wolne i przewidywalne, brakowało zdecydowania oraz elementu zaskoczenia. Sanoczanie bez większych problemów przetrwali ten trudny dla siebie fragment.

Co nie udało się gospodarzom, ponownie udało się przyjezdnym. W 53. minucie to Sokół grał z jednym zawodnikiem więcej i kolejny raz bezlitośnie wykorzystał przewagę. Po podaniach Borodaia i Zakharova krążek do bramki skierował Lisowski, ustalając wynik spotkania na 3:0.

Ten gol definitywnie odebrał gospodarzom nadzieję na odwrócenie losów meczu.

Podhale Nowy Targ – STS Sanok Sokół 0:3 (0:0, 0:2)

0:1 Cherdak – Oliinyk (25:43)
0:2 Trushchenko – Borodai, Zakharov (26:59, 5/4)
0:3 Lisowski – Borodai, Zakharov (52:22, 5/4)

Podhale: Zając – Załamai, Matera, Jarczyk, Majoch, Bochnak – Tańczyk, Matthews, Sadouski, Słowakiewicz, Żółtek – Węglarczyk, Horzelski, Łojas, Malasiński, Olifirczuk oraz Bryniarski, Sitnik, Gach, Sroka

Idź do oryginalnego materiału