Bieszczadzki Park Narodowy (BdPN) ostrzega przed zagrożeniem pożarowym w najwyższych partiach gór. Z powodu przedłużającej się suszy roślinność
na połoninach jest przesuszona, a choćby niewielka iskra może doprowadzić do pożaru. Park wzmocnił patrole.
O zagrożeniu pożarowym na połoninach BdPN poinformował najpierw w mediach społecznościowych. „Przedłużająca się susza sprawia, iż roślinność jest skrajnie wysuszona, a ryzyko pożaru jest bardzo wysokie” – podkreślono w komunikacie.
Dyrektor parku dr Ryszard Prędki zaznaczył, iż choć podobna sytuacja powtarza się co roku o tej porze, w tej chwili jest szczególnie wymagająca.
– Przesuszona darń połoninowa, czyli roślinność trawiasta, występuje głównie na stokach południowych, gdzie słońce najmocniej nagrzewa teren. Północne zbocza są mniej narażone, bo pokrywają je mszary i paprocie, które dłużej utrzymują wilgoć – wyjaśnił. Dodał, iż zagrożenie dotyczy przede wszystkim wierzchniej warstwy połonin.
Służby parku prowadzą stały monitoring sytuacji.
– Regularnie patrolujemy teren, dodatkowo korzystamy
z monitoringu wizyjnego – trzech kamer rozmieszczonych na obszarze parku. Współpracujemy także ze Strażą Graniczną – powiedział dyrektor Prędki. W ostatnich dniach ze względu na rosnące ryzyko zwiększono częstotliwość kontroli. – Patrole służby parku są teraz intensywniejsze – dodał.
Dyrektor przypomniał również o pożarze sprzed dwóch lat, kiedy ogień objął stoki Połoniny Caryńskiej. Spaliło się wówczas niespełna 1,5 hektara darni, a w akcję gaśniczą zaangażowano ponad 90 osób. Dlatego w tej chwili służby parku „dmuchają na zimne” i prowadzą wzmożone kontrole.
APW, PAP

1 tydzień temu












