Podlasie przez cały czas nie pokonane u siebie

slowopodlasia.pl 5 dni temu
Podlasie w sobotę miało konkretne zadanie – wygrać i przerwać wszystko co złe oraz przedłużyć dobrą passę meczów u siebie i nie dać się pokonać szósty raz z rzędu. W ekipie gości na boisko wybiegł były piłkarza bialskiej ekipy Mateusz Jarzynka. W składzie gospodarzy zabrakło Macieja Orzechowskiego, Dominika Malugi, Dmytro Kopytova i Mateusza Konaszewskiego, a na ławce rezerwowych zasiadł Jarosław Kosieradzki. Od początku meczu optyczną przewagę mieli Wiślanie. W 8. minucie głową z kilku metrów spudłował Dorian Gądek. Chwilę później strzał Dawid Dynarka z trudem na słupek zbił Oskar Jeż. W 13. minucie Dynarek uderzył z około dwudziestu metrów, minimalnie obok bramki Podlasia. Po raz pierwszy w Podlasie zagroziło bramce Wiślan w 20. minucie gdy za sprawą niezbyt pewnych interwencji Michała Niedbały zrobiło się gorąco w polu karnym gości. W 27. minucie w polu karnym „zatańczył” z bialskimi obrońcami Thiago Rodrigues de Souza, ale strzelił prosto w Jeża. W odpowiedzi Dominik Banach z pięciu metrów w trudnej pozycji strzelił obok prawego słupka bramki Wiślan. Chwilę później Sebastian Kobiera zagrał piłkę głową w kierunku bramki gości, ale na posterunku był Niedbała. W 34. minucie zza pola karnego uderzał Błażej Radwanek, piłka otarła się o obrońcę Podlasia i wyszła na róg. W 41. minucie indywidualnie zagrał Jakub Łukasiewicz. Strzelił z szesnastu metrów ale ponad bramką. W odpowiedzi bliski pokonania Jeża był Nikodem Morawski, ale jego zagranie głową minęło światło bramki. Jeszcze kuriozalną żółtą kartkę Tomaszowi Andrzejukowi pokazał sędzia tego meczu i pierwsza połowa została zakończona. Druga połowa zaczęła się od znakomitej sytuacji Marcela Dobruka. Niestety bialczanin przestrzelił będąc w dobrej pozycji kilka metrów od bramki Niedbały. W 58. minucie na strzał z linii szesnastu metrów zdecydował się Gądek, końcówkami palców piłkę w pole sparował Jeż. Po chwili świetną okazję miał Jarzynka, ale uderzył z ośmiu metrów ponad bramką. Na boisku pojawił się kolejny były zawodnik w Podlasia w barwach Wiślan – Michał Opalski. W 64. minucie po wrzucie z autu z prawej strony piłkę otrzymał niepilnowany w polu karnym Dynarek i płaskim strzałem z siedmiu metrów pokonał bialskiego bramkarza. Po chwili Wiktor Kłos „objechał” obrońców Podlasia przy końcowej linii boiska i strzelił z ostrego konta na szczęcie dobrze ustawiony był Jeż. W 75. minucie „zagotowało się” w polu karnym Wiślan jednak nikt z bialczan nie był wstanie skierować piłki do bramki. Dwie minuty później po wrzucie z autu Dawid Nojszewskiego piłkę przedłużył Kobiera. Najsprytniej w polu karnym Wiślan zachował się Sebastian Krawczyk i głową piłkę skierował do bramki zdobywając wyrównującego gola. W 85. minucie Opalski zdecydował się na strzał z dystansu. Piłka przeleciała obok bramki. Po chwili Hubert Skocz był w dobrej sytuacji, ale chybił uderzając piłkę głową. W 90. minucie bialczanie tak niefrasobliwie wybijali piłkę z pola karnego, iż trafiła ona prosto pod nogi jednego z piłkarzy ze Skawiny, ale uderzył on wysoko ponad bramką. Sędzia doliczył cztery minuty do regulaminowego czasu gry, w których nie wydarzyło się nic co mogło mieć wpływ na wynik tego spotkania.Podlasie niestety nie wygrało, ale przez cały czas jest niepokonane na własnym boisku. Remis szczęśliwy, bo goście byli lepsi w tym meczu. Cenny bo wywalczony z ekipą z czuba tabeli i w mocno okrojonym składzie. Za tydzień bialczanie jadą do Lubaczowa, gdzie w niedzielę o godzinie 13:30 zmierzą się z miejscową Pogonią-Sokołem.
Idź do oryginalnego materiału