Sokół Kolbuszowa Dolna - Podlasie Biała Podlaska 0:0Sokół: Piechota – Kapuściński, Posłuszny (56’ Bik), Wiktor, Rembisz, Kitliński (56’ Mokrzycki), Węgrzyn (13’ Serwiński), Wołowiec, Cyganowski (79’ Garboś), Maj (79’ Ziobroń), Musik. Podlasie: Jeż - Mikołajewski, Orzechowski, Nojszewski, Dmitruk, Kopytov (61’ Urbański), Dobruk (61’ Wnuk), Malucha, Kosieradzki, Mróz (73’ Dobrodziej), Andrzejuk.Żółte kartki: Serwiński, Wiktor – Orzechowski, Urbański, Andrzejuk. Czerwona kartka: 90+1 Wiktor (druga żółta)Sokół Kolbuszowa Dolna ciągle walczy o byt w lidze. Każdy punkt dla tej ekipy jest na wagę złota. Podlasie pojechało wygrać po raz pierwszy na wiosnę. W ekipie gospodarzy w pierwszy składzie wyszedł były zawodnik Podlasia Biała Podlaska Patryk Kapuściński. Spotkanie rozpoczęło się od kaskady błędów zawodników Podlasia zakończonej wyjściem Michała Musika sam na sam z Oskarem Jeżem. Strzał zawodnika Sokoła minął prawy słupek bramki. W 9. minucie po nieudanym rzucie rożnym Podlasia kontrę wyprowadzili gospodarze. Piłka trafiła na głowę Musika, ale jego uderzenie trafiło w słupek. Pierwszą groźną akcję Podlasie przeprowadziło w 12. minucie. Najpierw strzał Dawida Nojszewskiego na róg wybili obrońcy gospodarzy, następnie po rzucie rożnym Dawid uderzał z woleja, ale niecelnie. W 21 minucie piłkę głową zagrał Tomasz Andrzejuk. Uderzenie w środek bramki bez problemów obronił Kacper Piechota. W 33 minucie po rzucie rożnym bitym przez Dmytro Kopytova, w ekwilibrystyczny sposób z powietrza uderzył Jarosław Kosieradzki, na posterunku był Piechota i złapał piłkę. Chwilę później ponownie na bramkę Sokoła uderzał Kosieradzki, ale był to strzał mocno nie celny. W 40 minucie w polu karnym gospodarzy upadł Jan Mróz. Sędzia zdecydował, iż odbyło się to bez udziału obrońcy z Kolbuszowej. W 41 minucie zza pola karnego uderzył Kosieradzki, ale strzał był zbyt słaby by zaskoczyć Piechotę. W ostatniej akcji pierwszej połowy Nojszewski w swoim stylu wrzucił piłkę z autu w sam środek pola karnego gospodarzy. Był tam Kosieradzki i dostał piłkę, ale miał problemy z odwróceniem się przodem do bramki. Ostatecznie udało się odwrócić i strzelić, ale niecelnie. Pierwsza połowa zdecydowanie była grana pod dyktando Podlasia, które miało optyczną przewagę. Gospodarze bazowali co najwyżej na kontrach i to po nich stworzyli sobie dwie bardzo dogodne sytuacje na początku meczu. Druga połowa zaczęła się podobnie jak zakończyła pierwsza. Od wrzutu z autu w pole karne Nojszewskiego, po którym Kosieradzki uderzył piłkę głową, ale prosto w bramkarza Sokoła. Po chwili z dwudziestu metrów uderzył Andrzejuk, piłkę bez kłopotów złapał Piechota. W odpowiedzi Szymon Serwiński uderzył z linii pola karnego i trafił w poprzeczkę. W 54. minucie piłkę z wolnego pod bramkę rywali zagrał Kopytow. Nie wiele zabrakło by do tego zagrania dopadł Eryk Mikołajewski. Po drugiej stronie boiska piłkę głową obok bramki Jeża zagrał Kacper Wołowiec. W 65 minucie po rzucie rożnym Podlasia jego zawodnicy trzykrotnie strzelali w kierunku bramki Sokoła. Dwa pierwsze zagrania zablokowali obrońcy, ostatnie w wykonaniu Adriana Wnuka poszybowało wysoko nad bramką. W 69. minucie po rzucie rożnym piłkę głową zagrał Mikołajewski, ale minęła ono okienko bramki gospodarzy. Po chwili z ponad trzydziestu metrów strzelał Andrzejuk, ale jego strzał nie był w stanie zaskoczyć Piechotę. W 73. minucie kontra Podlasia o mały włos nie zakończyła się bramką, ale strzały Kosieradzkiego i Wnuka nie znalazły drogi do siatki bramki Sokoła. Dziesięć minut później Piotr Urbański posłał piłkę głową wysoko nad bramką gospodarzy. Po chwili kontrę wyprowadzoną przez Dominika Malugę strzałem wykończył Kosieradzki, ale na posterunku był Piechota. W 86. minucie zza pola karnego strzelał Kosieradzki, piłka minimalnie minęła światło bramki. Po chwili strzał najlepszego strzelca Podlasia skopiował Urbański. Sędzia doliczył cztery minuty do podstawowego czasu gry. W pierwszej doliczonej minucie drugą żółtą kartkę ujrzał Bartłomiej Wiktor i musiał opuścić plac gry, a gospodarze przez trzy minuty grać w dziesiątkę. Na koniec ponownie Nojszewski dalekim wrzutem uruchomił w polu karnym Kosieradzkiego, ale po strzale bialczanina piłkę złapał bramkarz Sokoła. Sędzia odgwizdał koniec meczu. Podlasie po raz trzeci na wiosnę jest bez wygranej, ale ciągle bez porażki. Po raz pierwszy na zero z tyłu, ale i na zero z przodu. Za tydzień kolejny mecz na wyjeździe w Połańcu z tamtejszymi Czarnymi.