Pogoda łączy. Marek Stefaniec spotkał się ze słuchaczami

2 godzin temu
Zdjęcie: Pogoda łączy. Marek Stefaniec spotkał się ze słuchaczami


Marek Stefaniec – nasz redakcyjny kolega, realizator dźwięku, ale także synoptyk, autor audycji „Pogodnie i w klimacie” spotkał się w sobotę (24 stycznia) ze swoimi słuchaczami. Wydarzenie odbyło się w Studiu Gram Polskiego Radia Kielce.

– Cudowny człowiek, fantastycznie mówi, co rano słucham jego audycji, jego pogoda zawsze się sprawdza, zawsze mówi prawdę, jest chyba najbardziej pogodnym człowiekiem na świecie – takie opinie o Marku pojawiały się najczęściej.

Publiczność dopisała. A jedna z pań zadbała choćby o domowe wypieki.

Sam Marek Stefaniec nie krył, iż to spotkanie ma dla niego szczególne znaczenie.

– Jest taką forma podziękowania za to, iż słuchacze nas tak mocno wspierają, słuchają nas, ale też wysyłają zdjęcia, filmiki, informacje na temat pogody. Dzielą się tym, co widzą nad swoimi głowami, ale też za swoimi oknami. A poza tym dziękuję im, iż podnoszą nam słuchalność. To jest ta wartość dodana – zaznaczył.

Przed spotkaniem przyznał, iż euforia mieszała się z małym zdenerwowaniem.

– Oni mnie słyszą, ja ich sobie wyobrażam, no a teraz spotkamy się vis a vis, więc jest lekka trema – zdradził nasz kolega.

Rozmowę poprowadził Paweł Solarz. Przypomniał, iż Marek zaprezentował pierwszą prognozę pogody 27 czerwca 2018 roku. Opowiadali o tej wyjazdowej audycji i mapach ustawionych między czołgami. Wspomnień i anegdot było więcej. Była też porcja wiedzy na temat prognozowania pogody.

Gościem specjalnym był historyk, regionalista dr Cezary Jastrzębski, który pokazał, jak aura, a dokładnie anomalie pogodowe wpłynęły na przebieg różnych, historycznych wydarzeń. Przywołał najazdy mongolskie w XIII wieku.

– Najazd zarówno w 1241, jak i 1259 roku i walka o Sandomierz były możliwe dzięki temu, iż w tamtych latach wyjątkowo Wisła zamarzła i te wojska bez problemu mogły się przedostać na lewy brzeg rzeki. Dla odmiany natomiast mała ilość wody w Wiśle spowodowała, iż w 1205 roku książę ruski, Roman halicki bez problemu pokonał rzekę, adekwatnie wówczas to był już niewielki bród w Zawichoście, gdzie odbyła się słynna bitwa pod Zawichostem – zaznaczył.

Dr Cezary Jastrzębski mówił także o klęskach żywiołowych na naszych terenach, które miały miejsce podczas pobytu króla Kazimierza Jagiellończyka.

– Jest wzmianka Jana Długosza, iż przez 15 dni padał tak intensywny deszcz, iż najstarsi ludzie nie pamiętali takich słotnych dni – przywołał.

Ale były także naloty szarańczy, która nie tylko zjadała rośliny, ale tym samym np. w średniowieczu powodowała głód i śmiertelność wśród ludności.

– Takie plagi szarańczy mieliśmy, o czym się nie zawsze pamięta jeszcze w 1967 roku w okolicy Kozienic, a więc niedaleko nas, a wcześniej w 1711 i w 1860 roku. Rzecz jasna nie powinniśmy zapominać również o tak zwanej małej epoce lodowcowej, czyli tym okresie gównie w XVII wieku, kiedy Bałtyk tak zamarzł, iż można było stawiać na nim karczmy, a rzeki były skute lodem aż do marca – przypomniał dr Cezary Jastrzębski.

Obszernych fragmentów ze spotkania będzie można posłuchać w niedzielę, 25 stycznia, o godz. 8.10 w audycji „Pogodnie i w klimacie z Markiem Stefańcem”.

Idź do oryginalnego materiału