Trzy dni, dwie wygrane i awans do kolejnej fazy – tak wyglądał weekend kadry Polski, która dwukrotnie zmierzyła się z Łotwą w ramach eliminacji do koszykarskiego mundialu w Katarze.
Imię zobowiązuje – Jordan Loyd potrafi trafiać w ostatnich sekundach na zwycięstwo. Fot. pzkosz.plPolacy pozostają niepokonani, z bilansem 4-0 przewodzą w tabeli grupy F, wyprzedzając Holandię, Łotwę i Austrię. kilka jednak brakowało, aby pierwszy, wyjazdowy, mecz z Łotyszami przyniósł niepowodzenie.
W Rydze Biało-Czerwoni prowadzili już w IV kwarcie różnicą 9 oczek, ale nie skontrolowali końcówki i na 3.7 sekundy przed syreną Strautins, akcją 2+1, dał Łotwie prowadzenie 82:81. Trener Igor Milicić zarządził time-out. Po wznowieniu gry piłka trafiła do Jordana Loyda, ten zwiódł rywala, wyszedł w górę, kibice wstrzymali oddech i za moment po trybunach przeszedł jęk zawodu. Polski Amerykanin trafił, a 37 punktami w meczu o 5 „oczek” poprawił swój rekord w kadrze. Mateusz Ponitka, kapitan ekipy znad Wisły, dorzucił 27 punktów.
Dwa dni później oba zespoły zmierzyły się w gdyńskiej Polsat Plus Arenie. Mecz nie miał większej historii. Polacy grali zespołowo, po dwóch kwartach prowadzili już 54:36, by na koniec wygrać pewnie 92:72. Loyd tym razem uzbierał 21 punktów, 20 dorzucił Michał Sokołowski.
Kolejne, ostatnie, mecze tej pierwszej fazy rozegrane zostaną 3 i 6 lipca 2026 r. Polska zagra z Austrią na wyjeździe, z Holandią u siebie, ale bez względu na wyniki jest już pewna gry w II fazie eliminacji (awansują tam trzy pierwsze zespoły w tabeli).
tom














