Damian Knyba dokonał niemożliwego i odprawił z kwitkiem Andy’ego Ruiza Jr. Były mistrz świata wagi ciężkiej w 7. rundzie leżał na deskach, ale sędzia „zadbał”, by nie doszło do nokautu.
Damian Knyba celująco zdał najtrudniejszy egzamin w ringu o otworzył sobie drzwi do lukratywnych kontaktów. Fot. Getty ImagesAmerykanin meksykańskiego pochodzenia wracał do ringu po 2 latach pauzy, ale był mocnym faworytem – to były mistrz świata federacji IBF, IBO i WBO w wadze ciężkiej (bilans przed walką 35-3-1, 22 KO). Po trofea sięgnął w 2019 roku, nokautując Anthony’ego Joshuę. Stracił pasy w rewanżu, ale od tamtego pojedynku był niepokonany. Damian Knyba przystępował do walki po porażce z Agitem Kabayelem, Niemcem kurdyjskiego pochodzenia.
Kibice w Prudential Center spodziewali się dominacji starego mistrza, ale to underdog z Bydgoszczy kontrolował przebieg walki – spychał rywala do głębokiej defensywy, a w 7. rundzie posłał faworyta na deski. Powinno być po wszystkim, ale David Franciosi, sędzia ringowy, postarał się, aby Ruiz odzyskał świadomość – dał mu blisko… 25 sekund na regenerację zamiast regulaminowych 10. – Sędzia powinien przerwać pojedynek. Pytał Ruiza z dziesięć razy, czy ten może walczyć, prowadził go za rękę w lewo i w prawo – komentował w rozmowie z WP SportoweFakty Marcin Miszkiń, były zawodowy pięściarz, współautor kanału „Ring Road”.
Kontrowersje wzbudziła nie tylko końcówka 7. odsłony. Do „pieca” dali też dwaj sędziowie punktowi – ocenili starcie w stosunku 114:113 na korzyść Knyby. Trzeci z arbitrów zachował się poważnie (117:110). Knyba skomentował sytuację w rozmowie dla kanału Garnek Sports. – Byłem pewien na sto procent, iż wygrałem, ale ten werdykt był trochę słabszy niż myślałem – przyznał 30-letni „Polish Hussar”.
Serwis The Sportster przeanalizował nieoficjalne zarobki obu pięściarzy. Gwarantowana wypłata dla przegranego wyniosła od 1 do 1.5 miliona dolarów. Polak (obecnie 18-1, 11 KO) otrzymał kwotę rzędu 150-300 tysięcy dolarów.
opr. tom
















