Około 60 tysięcy włoskich kierowców porusza się po Półwyspie Apenińskim na polskich tablicach rejestracyjnych. Przerejestrowanie auta na fikcyjną spółkę w Polsce pozwala zaoszczędzić do 70 procent na ubezpieczeniu i podatkach, a mandaty trafiają w próżnię. Włoski rząd zapowiada obniżki, a stołeczna policja rozbija grupy przestępcze.
Tablica rejestracyjna samochodu z Mazowsza. Fot. Shutterstock60 tysięcy aut na fikcyjnych spółkach. Jak działa włosko-polski proceder?
Jak informuje „Financial Times”, ponad 60 tysięcy włoskich kierowców zdecydowało się na przeniesienie własności swoich samochodów i motocykli na fikcyjne spółki zarejestrowane w Polsce. Głównym motywem jest chęć uniknięcia rocznego podatku drogowego (tzw. bollo auto, który dla popularnego Fiata Pandy wynosi od 131 do 140 euro rocznie) oraz drastycznie wysokich stawek ubezpieczenia OC. Mechanizm jest szczególnie popularny w Neapolu i Kampanii, gdzie ubezpieczenia należą do najdroższych w Europie.
Sprawa ma jednak swoje drugie, niebezpieczne dno. Jak podkreśla Piotr Zadrożny, wiceprezes Polskiego Biura Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (PBUK), proceder jest silnie powiązany z przestępczością zorganizowaną. Większość aut na polskich tablicach nigdy nie pojawiła się na polskich drogach, a mandaty za fotoradary i złe parkowanie trafiają do fikcyjnych podmiotów w Polsce i rozpływają się w powietrzu. Tylko w pierwszych ośmiu miesiącach 2026 roku łączna kwota roszczeń odszkodowawczych związanych z wypadkami nieubezpieczonych pojazdów zarejestrowanych w Polsce we Włoszech sięgnęła 35 milionów złotych.
Warszawski ślad przekrętu. Naloty na Woli, Mokotowie i w Śródmieściu
Proceder rejestrowania tysięcy włoskich pojazdów na podstawione podmioty ma swoje bezpośrednie zaplecze w stolicy. Fikcyjne firmy korzystające z usług tak zwanych wirtualnych biur były masowo zakładane w biurowcach na terenie Woli, Mokotowa oraz Śródmieścia. To właśnie pod stołecznymi adresami na Mokotowie, Woli i Śródmieściu rejestrowano floty pojazdów, które w rzeczywistości nie opuszczały Włoch.
W marcu warszawska policja przeprowadziła widowiskową akcję, zatrzymując siedem osób podejrzanych o stworzenie procederu nielegalnego wyrabiania dokumentów rejestracyjnych dla ponad 1500 pojazdów. W skandalu brali udział również skorumpowani urzędnicy oraz diagności wystawiający fikcyjne zaświadczenia o przejściu badań technicznych.
Obietnica Giorgii Meloni i krytyka ekonomistów
Zjawisko masowego unikania opłat staje się kluczowym tematem politycznym w Rzymie. Prawicowa koalicja premier Giorgii Meloni przed nadchodzącymi wyborami zapowiedziała całkowite zniesienie znienawidzonego przez Włochów podatku drogowego. Na rok 2027 zaplanowano czasowe zawieszenie opłaty dla jednego pojazdu na właściciela, a w planach jest jego trwały demontaż.
Krytycy i ekonomiści, tacy jak Marco Leonardi z Uniwersytetu w Mediolanie, nazywają ten krok „chwytem wyborczym”. Wskazują, iż zniesienie podatku drogowego obciąży budżet państwa, a koszty ubytku dochodów ostatecznie poniosą pracownicy etatowi i emeryci.
Jak krok po kroku wygląda proceder i jakie są jego skutki
Zobacz zestaw najważniejszych faktów dotyczących rejestracji włoskich aut w Polsce:
- Ponad 60 tysięcy pojazdów we Włoszech na polskich tablicach – skala zjawiska wykazana przez „Financial Times”.
- Oszczędności sięgające 70 procent – drastyczny spadek wydatków na podatki drogowe i ubezpieczenie OC.
- 35 milionów złotych nieopłaconych roszczeń – wartość szkód wypłacana przez PBUK za bezkarne wypadki we Włoszech.
- Fikcyjne spółki na Woli, Mokotowie i w Śródmieściu – stołeczny ślad nielegalnego procederu rejestracji.
- Plan zniesienia podatku przez rząd Meloni – odpowiedź włoskiej polityki na masowe oszustwa podatkowe.
Źródło: businessinsider

1 godzina temu









