Ponad 50 ludzkich szczątków i ciał w różnym stanie rozkładu znaleziono w domu pogrzebowym South Chicago Chapel przy 2939 E. 95th St. na południu Chicago. Część z nich miała być przechowywana bez odpowiedniego chłodzenia, w warunkach określonych przez stanowych inspektorów jako skrajnie niehigieniczne.

Do odkrycia doszło podczas kontroli licencji prowadzonej przez Illinois Department of Financial and Professional Regulation (IDFPR). Na miejsce wezwana została policja, a Chicago Fire Department zakwalifikował obiekt jako miejsce wymagające procedur związanych z materiałami niebezpiecznymi.
Według dokumentów stanowych wewnątrz miały znajdować się gryzonie i larwy owadów, a niektóre zwłoki pozostawały poza urządzeniami chłodniczymi. Licencja dyrektor domu pogrzebowego i balsamistki Johanny Morgan została tymczasowo zawieszona. Władze uznały, iż działalność placówki stanowiła zagrożenie dla bezpieczeństwa i dobra publicznego.
Ciała są w tej chwili przewożone do Cook County Medical Examiner’s Office, gdzie trwa ich identyfikacja na podstawie dokumentacji i aktów zgonu. Dopiero po potwierdzeniu tożsamości powiadamiane będą rodziny. Sprawa wywołała dramat wśród bliskich zmarłych. Jedna z rodzin poinformowała, iż ciało ich bliskiego nie zostało dostarczone na zaplanowaną ceremonię pogrzebową, a pracownicy zakładu przestali odpowiadać na telefony. Inna rodzina przez cały czas czeka na prochy 10-letniego chłopca, którego pogrzebem zajmowała się placówka.
Śledztwo prowadzą chicagowska policja i stanowe służby. Na razie nie postawiono zarzutów karnych.

1 godzina temu












