Asystent Adriana Siemieńca - pełniący tę funkcję od ponad trzech lat - Mikołaj Łuczak poprowadzi Jagiellonię Białystok z ławki rezerwowych w meczu z Górnikiem Zabrze. 31-letni szkoleniowiec nie ukrywa, iż jego rola w tym meczu będzie tylko kosmetyczna, a główne obowiązki i tak będzie miał na swoich barkach pierwszy trener, który został zawieszony na sześć spotkań.
Łuczak, który w swojej karierze pełnił funkcję asystenta m.in. w Cracovii, a od lipca 2023 współpracuje z Adrianem Siemieńcem w Jagiellonii stroni od deklaracji, iż mecz z Górnikiem Zabrze będzie jego debiutem na ławce w PKO BP Ekstraklasie. - Nie nazwałbym tego debiutem - po prostu zastępuję trenera. Wszyscy walczymy za Jagiellonię. Znamy swoją wartość, mamy doświadczonych zawodników i wierzę, iż wspólnie zrealizujemy cel i damy z siebie absolutnie wszystko - mówi trener białostockiej drużyny.
Młody szkoleniowiec bez problemu wskazuje najważniejsze obowiązki, jakie będzie miał na ławce Jagi w sobotni wieczór w starciu z wicemistrzem Polski. - Najtrudniejsza jest odpowiedzialność, aby sprostać zadaniu i odpłacić się pracą za zaufanie trenera i klubu. Ta odpowiedzialność nie spoczywa jednak tylko na mnie - mamy decyzje pośrednie trenera, mamy cały sztab - dodaje opiekun drużyny z Chorten Arena w meczu z Górnikiem Zabrze.
Łuczak cieszy się z dobrej współpracy z Siemieńcem, która trwa już czwarty sezon, a w międzyczasie sięgnęli z Jagiellonią m.in. po mistrzostwo Polski. - Od lat stale ze sobą dyskutujemy i mamy identyczne spojrzenie na piłkę oraz zespół, więc decyzje podejmowane na górze są tożsame z tym, co myślimy na ławce. Wszyscy w rodzinie Jagiellonii gramy do jednej bramki, żeby pomóc trenerowi i klubowi - puentuje członek sztabu szkoleniowego klubu ze stolicy Podlasia.
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl


















