
David Peters obsługuje pompę, która odprowadza wodę z okolic winorośli w winnicach Zabek Vineyards w Niagara-on-the-Lake
Właściciele winnic w regionie Niagara rozpoczęli usuwanie skutków rekordowych ulew, które w ostatnich dniach nawiedziły południowe Ontario. Choć zbiory nie są na razie zagrożone, wielu producentów obawia się długofalowych skutków dla upraw.
Jedną z najbardziej poszkodowanych jest winnica Zabek Vineyards w Niagara-on-the-Lake. Jej właściciel James Zabek powiedział, iż choćby jego 70-letni ojciec, który przez całe życie zajmuje się rolnictwem, nigdy wcześniej nie widział tak ogromnych opadów.
Jak wyjaśnił, system odwadniający nie był w stanie poradzić sobie z taką ilością wody. Rowy melioracyjne gwałtownie się przepełniły, a niżej położone części winnicy zostały całkowicie zalane.
Niagara Region nawiedziły dwie fale intensywnych opadów – pod koniec lipca i na początku sierpnia. W ciągu niespełna tygodnia spadła tam około jedna czwarta średniej rocznej sumy opadów. Woda zalała tysiące domów i firm, a miasta St. Catharines i Lincoln ogłosiły stan wyjątkowy.
Premier Ontario Doug Ford odwiedził w środę zalane tereny i spotkał się z lokalnymi władzami. Burmistrz St. Catharines Mat Siscoe przyznał, iż rozmowa daje nadzieję na szybszą pomoc, jednak ponownie skrytykował zbyt wolne reagowanie służb podczas pierwszych dni kryzysu.
Właściciele innych winnic podkreślają, iż na tak ekstremalne opady praktycznie nie da się przygotować. Harald Thiel z Hidden Bench Estate Winery uważa, iż obecna infrastruktura wymaga dostosowania do coraz częstszych zjawisk pogodowych związanych ze zmianami klimatu.
W firmie Malivoire Wine Company największe szkody dotknęły budynków. Silny nurt wody wyłamał drewniane drzwi, przesunął wyposażenie tarasu i rozrzucił puste butelki po okolicy. Zalane zostały również etykiety do butelek, przez co część gotowego wina nie będzie mogła trafić do sprzedaży.
Na szczęście ulewy przyszły jeszcze przed rozpoczęciem winobrania. Winiarze podkreślają, iż gdyby podobne opady wystąpiły we wrześniu lub październiku, skutki dla tegorocznej produkcji mogłyby być katastrofalne.
James Zabek ocenia, iż jego gospodarstwo będzie potrzebowało co najmniej trzech tygodni, aby wrócić do normalnej pracy. Największym zagrożeniem pozostaje teraz rozwój pleśni oraz chorób winorośli, którym sprzyja długo utrzymująca się wilgoć.













