Powtórka z jesieni. Gryf Gmina Zamość kontra BKS Bodaczów

39 minut temu
– Zagraliśmy z BKS inaczej niż w rundzie jesiennej. Na boisku w Zawadzie zespół z Bodaczowa rzucił się na nas, a my – grając w tzw. niskiej obronie i z kontry – wypunktowaliśmy tego rywala. Na boisku w Bodaczowie BKS chciał kontratakować, ale byliśmy na to przygotowani. Spodziewaliśmy się tego, iż będziemy zmuszeni do gry w ataku pozycyjnym. Rywale śmielej nas zaatakowali dopiero wtedy, gdy stracili drugą bramkę. Zasłużyliśmy na tak wysokie zwycięstwo. Stworzyliśmy bardzo dużo sytuacji podbramkowych – mówi trener Sebastian Luterek.Bliski objęcia prowadzenia dla BKS był Jakub Hałas. Strzelał głową po dośrodkowaniu Mateusza Chodackiego z rzutu rożnego, jednak trafił piłką w poprzeczkę. Gdy wydawało się, iż pierwsza połowa zakończy się bezbramkowym remisem, defensywny pomocnik BKS Arkadiusz Sas zagrał piłkę wprost pod nogi Mikołaja Grzędy. PRZECZYTAJ TEŻ: Piłkarska klasa okręgowa: Gryf Gmina Zamość i deficyt w obronie. Trener składa obietnicę poprawyŚrodkowy pomocnik oddał strzał, ale Piotr Lembryk wykazał się skuteczną interwencją. Bodaczowski bramkarz był jednak bezradny wobec dobitki Oleksandra Kuszcza-Wasyliszyna. Ukraiński napastnik wcześniej mógł pokonać Lembryka, jednak nie wykorzystał rzutu karnego – strzelił obok słupka. Sędzia Tobiasz Kudelski „odgwizdał” tę „jedenastkę”, gdy Kuszcz-Wasyliszyn upadł między dwoma środkowymi obrońcami BKS – Michałem Kiciem i Mateuszem Zwolakiem. – W pierwszej połowie meczu Gryf miał sporą przewagę nad nami i wypracował lepsze sytuacje podbramkowe. Bramkarz Lembryk bronił jak w transie – mówi Paweł Berdak z zarządu BKS.Po niespełna kwadransie gry w drugiej części zawodów Gryf wygrywał 2:0. Grzęda skutecznie wykończył dwójkową akcję, którą przeprowadził z Kuszczem-Wasyliszynem. Dopiero wtedy BKS wziął się do odrabiania strat. Po dośrodkowaniu Chodackiego skuteczną „główką” popisał się Mateusz Wróbel. Piłka wpadła do siatki Gryfa po raz drugi, jednak sędzia Kudelski nie zaliczył tej bramki, bo Daniel Kurzawa strzelał ze spalonego. – Po przerwie graliśmy fajnie, byliśmy zaangażowani, podjęliśmy walkę, uzyskaliśmy przewagę, tylko wynik meczu okazał się dla nas niefajny – wzdycha Paweł Berdak.Na liście strzelców goli znaleźli się także Karol Denkiewicz i Jakub Laskowski. – W końcówce meczu dwa razy straciliśmy piłkę na połowie boiska przeciwnika. Poszły dwie kontry, którymi zostaliśmy dobici – komentuje Berdak.,BKS Bodaczów – Gryf Gmina Zamość 1:4 (0:1)Gole: 0:1 Kuszcz-Wasyliszyn 45, 0:2 Grzęda 59, 1:2 Wróbel 67, 1:3 Denkiewicz 84, 1:4 Laskowski 90.BKS: Lembryk – A. Cymerman (60 D. Kurzawa), Kić, Zwolak, P. Cymerman – Dołba (60 Mazur), Chodacki, Sas (46 J. Baran), Hałas (46 S. Kurzawa), Woźniak – Wróbel (85 Kiryło); trener Hadło.Gryf: Pędzich – Posikata (70 Cieśliński), Laskowski, Kierepka, Denkiewicz (88 Krzywonos) – Sienkiewicz (60 Mamełka), Pupeć (70 Waszczuk), Zawadzki (80 Poździk), Grzęda, Wistowski (78 Ziemba) – Oleksandr Kuszcz-Wasyliszyn; trener S. Luterek.Żółte kartki: J. Baran (BKS), Zawadzki (Gryf). Sędziował: Kudelski (Lubycza Królewska).
Idź do oryginalnego materiału