
Podziemia Kredowe ChKS Chełm – Stilon Gorzów 2:3 (25:19, 21:25, 21:25, 25:21, 7:15)
ChKS: Blankenau, Muzaj, Louati, Esfandiar, Swodczyk, Sapiński oraz Gruszczyński (libero). Trener: Krzysztof Andrzejewski.
Miał być udany początek drugiego sezonu w siatkarskiej ekstraklasie, a skończyło się sporym rozczarowaniem. Podziemia Kredowe ChKS Chełm przegrały przed własną publicznością ze Stilonem Gorzów 2:3. Biało-zieloni pokazali dwa oblicza, a szczególnie bolesna okazała się porażka w tie-breaku, przegranym zaledwie do siedmiu.
Początek spotkania zapowiadał zupełnie inny scenariusz. Chełmianie znakomicie przyjmowali zagrywkę, dobrze rozgrywali akcje, a Maciej Muzaj i Amirhossein Esfandiar skutecznie kończyli ataki. Pierwszego seta gospodarze wygrali pewnie 25:19.
Druga partia była znacznie bardziej wyrównana. Zespoły długo walczyły punkt za punkt, ale w końcówce skuteczniejsi okazali się gorzowianie, zwyciężając 25:21. Również w trzeciej odsłonie goście gwałtownie przejęli inicjatywę. ChKS nie potrafił już wrócić do znakomitego przyjęcia i płynnego rozegrania z początku meczu. Stilon wyszedł na prowadzenie 2:1, ale gospodarze zdołali jeszcze wygrać czwartego seta i doprowadzić do tie-breaka.
Decydująca partia zaczęła się jednak fatalnie dla podopiecznych trenera Krzysztofa Andrzejewskiego. Goście po kilku naszych pomyłkach gwałtownie oskoczyli na kilka punktów i spokojnie powiększali przewagę kończąc tie-breaka do 7.
Nie pomógł choćby fantastyczny doping kompletu 1500 kibiców, którzy do końca wspierali biało-zielonych. Swojego wielkiego meczu nie rozegrał też francuski mistrz olimpijski Yacine Louati.
Historia zatoczyła koło, choć tym razem z odwrotnym zakończeniem. Przed rokiem ChKS również rozpoczynał sezon od domowego spotkania ze Stilonem, wygrywając 3:2. Teraz to gorzowianie cieszyli się ze zwycięstwa. A chełmscy kibice, mając w składzie takie gwiazdy jak Muzaj i Louati, liczą na sukcesy w kolejnych spotkaniach. rd

3 dni temu
















