Pożar w samolocie Ryanair z 1 listopada. Zapalił się powerbank w bagażu podręcznym podczas lotu do Lizbony

51 minut temu

Załoga samolotu linii Ryanair lecącego z lotniska Bruksela-Charleroi do Lizbony przeprowadziła w niedzielę, 1 listopada 2026 roku, akcję gaśniczą po pojawieniu się płomieni w kabinie pasażerskiej. Ogień wybuchł wewnątrz jednego z bagaży podręcznych, doprowadzając do zniszczenia elementów wyposażenia maszyny i wymuszając natychmiastowe lądowanie awaryjne.

Ogień w kabinie pasażerskiej i zniszczona podłoga. Awaryjne lądowanie w Portugalii

Do niebezpiecznego zdarzenia doszło na pokładzie rejsowego Boeinga należącego do przewoźnika Ryanair. W trakcie przelotu na trasie z Belgii do Portugalii w luku bagażowym nad głowami pasażerów doszło do gwałtownego samozapłonu baterii litowo-jonowej w powerbanku wniesionym przez jednego z podróżnych. W kabinie natychmiast pojawiło się zadymienie oraz otwarty ogień.

Jak poinformowała branżowa stacja telewizyjna Aviacao TV, personel pokładowy zareagował błyskawicznie, wdrażając procedury gaśnicze przy użyciu specjalistycznych gaśnic halonowych i toreb termoodpornych. Ogień zdołano opanować jeszcze w powietrzu, przed przyziemieniem w stolicy Portugalii. Na skutek wysokiej temperatury zniszczeniu uległa część wykładziny i podłogi w korytarzu maszyny oraz jedno z siedzeń pasażerskich. Na pokładzie nikt nie odniósł obrażeń, jednak uszkodzony samolot został natychmiast uziemiony na lotnisku w Lizbonie do czasu przeprowadzenia inspekcji technicznej i wymiany spalonych elementów konstrukcyjnych.

Procedury na stołecznych lotniskach: Mokotów, Wola i Śródmieście w drodze na pokład

Niedzielny incydent w maszynie linii Ryanair wywołał dyskusję o bezpieczeństwie elektroniki przewożonej w samolotach pasażerskich, którymi codziennie podróżują tysiące mieszkańców polskich miast. Irlandzki przewoźnik realizuje liczne połączenia z Warszawy – zarówno z Lotniska Chopina, jak i portu Warszawa-Modlin – obsługując m.in. rejsy do Brukseli i portów Półwyspu Iberyjskiego.

Dla pasażerów ze stołecznych dzielnic, takich jak Mokotów, Wola czy Śródmieście, którzy regularnie korzystają z podróży biznesowych i urlopowych z bagażem kabinowym, zdarzenie z 1 listopada stanowi bezpośrednie przypomnienie o restrykcyjnych procedurach Służby Ochrony Lotniska. Zarówno na Okęciu (przylegającym bezpośrednio do Mokotowa), jak i na trasach dojazdowych ze Śródmieścia i Woli, służby graniczne szczegółowo kontrolują urządzenia z bateriami litowo-jonowymi. Eksperci ds. bezpieczeństwa lotniczego wskazują, iż uszkodzone, tanie lub przegrzane powerbanki stanowią dziś jedno z najpoważniejszych zagrożeń pożarowych w transporcie powietrznym.

Jak bezpiecznie przewozić powerbank w samolocie?

Aby uniknąć zatrzymania elektroniki podczas kontroli bezpieczeństwa lub niebezpiecznego incydentu na pokładzie, należy stosować się do ściśle określonych reguł:

  • Spakuj urządzenie wyłącznie do bagażu podręcznego – międzynarodowe przepisy lotnicze bezwzględnie zakazują umieszczania powerbanków w bagażu rejestrowanym, ponieważ wybuch pożaru w luku bagażowym uniemożliwia załodze natychmiastowe podjęcie akcji gaśniczej.
  • Zweryfikuj limit pojemności do 100 Wh – linie lotnicze, w tym Ryanair, zezwalają na swobodny przewóz urządzeń o pojemności nieprzekraczającej 100 Wh (około 20 000 – 27 000 mAh); baterie w przedziale 100–160 Wh wymagają wcześniejszego zgłoszenia i zgody przewoźnika, a mocniejsze są całkowicie zakazane.
  • Zabezpiecz porty i natychmiast reaguj na wzrost temperatury – gniazda USB należy zabezpieczyć taśmą lub etui przed zwarciem, a w razie zauważenia, iż urządzenie nienaturalnie się nagrzewa, puchnie lub dymi, należy bezzwłocznie zaalarmować załogę i nie dotykać przegrzanego sprzętu.

Źródło: PAP

Idź do oryginalnego materiału