Poznańska Korba to na pewno nie jest wycieczka…

2 godzin temu

Poznańska Korba – to nie wycieczka, to wyzwanie. Trasa tego wyjątkowego wyścig rowerowego inspirowana jest szlakiem rowerowym pierścienia dookoła Poznania, na której na uczestników czekają dziesiątki kilometrów leśnych duktów, pól, piachu, asfaltu i błota.

– Korba to jazda bez taryfy ulgowej. Żadnych oznaczeń w terenie. Jedziesz z plikiem GPX i własnym rozeznaniem. Żadnych bufetów co 10 km. Bierzesz, co potrzebujesz albo kombinujesz po drodze, korzystając z tego, co dostępne dla wszystkich. Możecie pomagać sobie między sobą, ale wsparcie z zewnątrz jest zakazane. Zjechałeś z trasy? Wracasz dokładnie w to samo miejsce. Żadnych skrótów, żadnych bajerów. Dostajesz nadajnik GPS i my widzimy wszystko – w ten sposób organizatorzy ze Stowarzyszenia Poco Loco Adventure reklamują swoją imprezę.

Tak jak w poprzednich latach zawodnicy mieli do pokonania aż 180 kilometrów. Wyścig nie tylko dostarczył ogromnych wrażeń, ale też wielkich emocji. Wśród mężczyzn o miejscach na podium decydowały dosłownie centymetry. Pierwszą trójkę dzieliło zaledwie 12 sekund, i to po blisko sześciu godzinach jazdy! Najszybciej tę trasę pokonał Robert Dimitrow, który wpadł na metę w czasie 5:54:05. Chwilę, a w zasadzie sekundę po nim, dojechał Tomasz Siejek. Trzeci zawodnik – Mateusz Lewandowski do triumfatora stracił wspomniane 12 sekund.

Kobiety również narzuciły sobie niesamowite tempo, pokazując totalną klasę w tych trudnych warunkach – uczestnikom przyszło rywalizować w ogromnym upale. Wygrała Karolina Korbas z czasem 6:55:06. Druga była Kasia Gołda-Wojtkowiak, a trzecia Zuzanna Bogucka. – Wielkie brawa dla naszych zwycięzców, ale czapki z głów przed wszystkimi, którzy podjęli rękawicę – podkreślili organizatorzy. Start i metę zlokalizowano na kórnickich Błoniach. Tam też, już po wyścigu jego uczestnicy spotykali się przy wspólnym ognisku. Imprezę wsparł powiat poznański.

fot. P. Przybył / Poznańska Korba Facebook

Idź do oryginalnego materiału