„Pozostanie pamięć o jego heroizmie”. Nie żyje Józef Jarosz

7 godzin temu

Zmarł Józef Jarosz z Męciny – ostatni żyjący Sprawiedliwy wśród Narodów Świata z Sądecczyzny. Miał 95 lat. Podczas II wojny światowej, jako kilkunastoletni chłopiec, wraz z rodzicami Marią i Franciszkiem Jaroszami oraz siostrą Stanisławą pomagał ratować Żydów, ukrywając ich w rodzinnym gospodarstwie w Stańkowej.

Informację o jego śmierci przekazał Łukasz Połomski, twórca i dyrektor programu historycznego Sądecki Sztetl.

– Zamyka się kolejna epoka, ale pozostanie pamięć o jego heroizmie – napisał w mediach społecznościowych.

Przez ponad dwa lata ratowali ludzkie życie

Historia rodziny Jaroszów jest jedną z najbardziej poruszających kart wojennych dziejów Sądecczyzny. W 1942 roku do ich gospodarstwa w Stańkowej zaczęli trafiać Żydzi, którym udało się uciec z getta w Zakliczynie. Położone na uboczu gospodarstwo, otoczone lasem i oddzielone od wioski głębokim wąwozem, stało się dla nich schronieniem.

Przez ponad dwa lata Jaroszowie ukrywali szesnaście osób w specjalnie przygotowanych kryjówkach – ziemiance oraz na strychu. Jedną z uratowanych była urodzona w zakliczyńskim getcie Anna Grygiel-Huryn, która po wojnie zamieszkała w Nowym Sączu. Wojenne doświadczenia sprawiły, iż przez całe życie utrzymywała bliskie relacje z rodziną swoich wybawców.

Jako dziecko pomagał dorosłym

Kiedy wybuchła II wojna światowa, Józef Jarosz miał zaledwie osiem lat. Gdy rozpoczęło się ukrywanie Żydów, aktywnie pomagał rodzicom w codziennych obowiązkach. Jako młody chłopiec zdobywał żywność, rąbał drewno i wykonywał prace, które pozwalały utrzymać przy życiu ukrywające się osoby.

Po latach wspominał, iż największym wyzwaniem było zdobywanie pożywienia dla tak licznej grupy ludzi.

– Mama po nocach piekła chleb. Raz dla nas, drugi raz dla Żydów. Wieczorem trzeba było zasłaniać okna, żeby nikt nie zobaczył światła. W nocy nie było czasu w spanie – opowiadał podczas prac nad książką „Ostatni Sprawiedliwi. Rozmowy z Polakami, którzy ratowali Żydów podczas II wojny światowej”, której był jednym z bohaterów.

W innym wspomnieniu mówił:

– A cóż bym się miał nie bać… Wszyscy się bali. Ale jak już Żydzi przyszli, to nie było wyjścia. Tato był człowiek bogobojny, nie mógł ich wygonić na śmierć.

Najwyższe odznaczenia za bohaterstwo

W 1990 roku Instytut Yad Vashem uhonorował Marię, Franciszka, Józefa i Stanisławę Jaroszów medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Józef Jarosz był jedynym członkiem rodziny, który odebrał to wyróżnienie osobiście.

Za wyjątkową postawę i odwagę rodzina została również odznaczona przez prezydenta Andrzeja Dudę Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

Śmierć Józefa Jarosza zamyka istotny rozdział historii regionu. Odszedł człowiek, którego odwaga i człowieczeństwo w czasie jednego z najtragiczniejszych okresów XX wieku uratowały życie wielu niewinnym ludziom. Pozostanie symbolem heroizmu oraz świadkiem historii, o której kolejne pokolenia nie powinny zapomnieć.

Idź do oryginalnego materiału