„Prawo do czystego powietrza nie podlega negocjacjom”. Prezydent Krakowa o Strefie Czystego Transportu

14 godzin temu

Prezydent Krakowa Aleksander Miszalski w opublikowanym oświadczeniu jednoznacznie odpiera zarzuty krytyków SCT, przywołując dane, obowiązujące prawo oraz dramatyczne statystyki dotyczące wpływu smogu na życie krakowian.

Oświadczenie Prezydenta Krakowa w sprawie Strefy Czystego Transportu:

„Krakowianie mają prawo oddychać czystym powietrzem.Od lat Kraków konsekwentnie działa na rzecz poprawy jakości powietrza. Zakaz palenia węglem i drewnem oraz likwidacja ponad 45 tysięcy tzw. kopciuchów – na co miasto przeznaczyło około 350 mln zł – przyniosły wymierne efekty.

W ciągu dekady liczba dni z przekroczeniami norm PM10 spadła o około 100, a w 2024 r. po raz pierwszy żadna stacja pomiarowa w Krakowie nie odnotowała przekroczeń stężenia benzo(a)pirenu. Jego poziom obniżył się aż siedmiokrotnie.

Te wyniki jednoznacznie pokazują, iż walka o czyste powietrze jest możliwa i przynosi realne korzyści dla zdrowia mieszkańców. Jeszcze kilka lat temu słyszeliśmy głosy, iż „walka z kopciuchami nic nie da” albo iż to „ograniczanie wolności”. Dziś nikt już nie kwestionuje zasadności tych działań.

Problem w tym, iż ościenne gminy wciąż nie wykonały swojej pracy. Małopolska Uchwała Antysmogowa i program „Czyste Powietrze” w wielu miejscach pozostają na papierze, a tzw. smog londyński przez cały czas jest do Krakowa nawiewany. To fakt, nie opinia. Dzisiaj mieszkańcy ościennych gmin zarzucają nam, iż ich dyskryminujemy, iż ograniczamy im możliwość wjazdu do Krakowa – to całkowita nieprawda. Prawdą jednak jest to, iż mieszkańcy ościennych gmin cały czas trują Krakowian swoją bezczynnością. Oczekujemy w tej kwestii podjęcia realnych działań, a środkami z SCT, które zostaną w postaci ekwiwalentu przekazane do ościennych gmin, zamierzamy dokończyć walkę z trującymi piecami.

To nie są abstrakcyjne zagrożenia. W Krakowie z powodu smogu przedwcześnie umiera choćby do 450 osób rocznie, a według analiz Fundacji Zygmunta Starego tylko do 2016 roku ofiar mogło być choćby 6 tysięcy. Za każdą z tych liczb stoi konkretne życie, rodzina i dramat, wobec którego nie zamierzamy stać bezczynnie. Zwlekanie czy osłabienie SCT byłoby znakiem braku szacunku wobec tych wszystkich, których historia została bezpowrotnie przerwana.

Od 1 stycznia 2026 roku w Krakowie obowiązuje Strefa Czystego Transportu – jedno z kluczowych narzędzi realnej walki o zdrowe powietrze. SCT ogranicza zanieczyszczenia komunikacyjne, które są jednym z głównych źródeł tlenków azotu i smogu fotochemicznego w mieście. Dzięki wprowadzonym regulacjom emisja NO₂ może w ciągu kilku lat spaść choćby o 40%, co ma szczególne znaczenie dla ochrony dzieci i seniorów.

SCT nie jest wymierzona w mieszkańców Krakowa. Wręcz przeciwnie – mieszkańcy, osoby zameldowane i płacące podatki, są zwolnione z obostrzeń Strefy. To rozwiązanie zaprojektowane z myślą o mieszkańcach, a nie przeciwko nim.

Strefa dotyczy przede wszystkim przyjezdnych pojazdów, które nie spełniają norm emisji i często traktują Kraków jak tranzytowy skrót. Każdego dnia do miasta wjeżdża choćby 250 tys. samochodów – a my płacimy za to korkami, hałasem i własnym zdrowiem. Samochody niespełniające norm będą mogły wjeżdżać do miasta wyłącznie odpłatnie i czasowo – przez trzyletni okres przejściowy, dokładnie tak, jak przewiduje uchwała Rady Miasta.

Transport drogowy odpowiada za choćby 85% zanieczyszczenia NO₂. Ubiegłoroczna uchwała RMK opierała się na danych z GIOŚ. Raport „Roczna ocena jakości powietrza w województwie małopolskim. Raport wojewódzki za rok 2024” potwierdził przekroczenie normy rocznej tlenków azotu (45 μg/mł przy dopuszczalnych 40 μg/mł). Nie zmieniają tego również nieoficjalne dane wskazujące, iż w 2025 r. stężenie spadło do 39,62 μg/mł – ponieważ według Światowej Organizacji Zdrowia bezpieczny poziom to 10 μg/mł. Do 2030 r. norma roczna nie powinna przekraczać 20 μg/mł, co pokazuje skalę wyzwania.

Dziś internet zalewają narracje o „haraczu”, „dyskryminacji” i „zamachu na wolność”. To dezinformacja – często z anonimowych i trollerskich profili. Fakty są proste:
– Kraków nie zarobi na SCT,
– SCT nie służy łataniu budżetu,
– SCT nie dyskryminuje,
– działania miasta wynikają wprost z polskiego i unijnego prawa,
– Konstytucja RP nakłada na władze publiczne obowiązek ochrony zdrowia i środowiska.

Ja osobiście – nie tylko jako prezydent, ale przede wszystkim jako mieszkaniec – chcę oddychać czystym powietrzem. Chcę, aby nasze dzieci i rodzice mogli żyć w zdrowym środowisku. Każdy z nas ma w tym swój udział, a wspólne działania naprawdę przynoszą efekty. A Wy?”

Oświadczenie prezydenta Krakowa wpisuje się w trwającą od lat debatę o granicach odpowiedzialności samorządów za zdrowie mieszkańców oraz o realnych kosztach braku działań antysmogowych. Władze miasta zapowiadają dalszy monitoring efektów Strefy Czystego Transportu i podkreślają, iż jej funkcjonowanie będzie oceniane w oparciu o dane środowiskowe, a nie emocjonalne hasła pojawiające się w przestrzeni publicznej.

(AI)

Idź do oryginalnego materiału