Precyzyjnie sprawdzą nawodnienie gleby. Nowoczesny system w puławskim instytucie

1 dzień temu
Zdjęcie: Precyzyjnie sprawdzą nawodnienie gleby. Nowoczesny system w puławskim instytucie


Nowoczesny system do sprawdzania wilgotności gleby pozyskał Instytut Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach. Ma on udoskonalić monitoring suszy rolniczej prowadzony dla wszystkich polskich gmin przez puławską placówkę naukową.

– W zeszłym roku obserwowaliśmy nowy typ suszy, gdy były opady atmosferyczne, ale np. w rzekach wody brakowało. Stąd próba ulepszenia naszego systemu – mówi kierownik Zakładu Biogospodarki i Agrometeorologii puławskiego instytutu, Jerzy Kozyra. – Mamy taki plan, żeby w każdym z województw były ustanowione pola, na których referencyjnie będziemy monitorować wodę w glebie poprzez system telemetrii, a z drugiej strony poprzez zdjęcia satelitarne i metody satelitarne obserwować rośliny, jak reagują na deficyty wody w glebie. Dotychczas w monitoringu suszy używaliśmy pośrednich metod i to wystarczało, jeżeli chodzi o monitoring suszy. Mierzymy sumę opadów w deszczomierzu na stacji meteorologicznej i w stacjach meteorologicznych, które też mamy rozmieszczone w różnych częściach Polski. Szacowaliśmy ze wzorów matematycznych parowanie. Natomiast w sytuacji, w której susza odgrywa coraz większą rolę, jeżeli chodzi o produktywność w rolnictwie i musimy więcej wiedzieć, skłaniamy się do tego, żeby monitorować glebę i szacować oraz faktycznie mierzyć zasoby wodne w danej glebie. Gleba od gleby może się bardzo różnić, jeżeli chodzi o pojemność wodną i też rośliny w różnym tempie korzystają z tej wody. Tak iż umiejętność monitoringu wody w glebie staje się bardzo kluczowa, jeżeli chodzi o monitoring suszy.

– To możliwe, iż to zda egzamin. W naszym rejonie to często nie pada. W okolicach, czyli Kazimierz, Nałęczów, Końskowola, tutaj pada. A u nas, bo ja jestem ze Stoku, wszystko rozchodzi się. Dochodzi do nas i rozchodzi się – tłumaczy jeden z rolników.

– To może takie czujniki zdałyby egzamin?

– Tak przypuszczam, żeby to zdało.

– o ile chodzi o przekazywanie danych do aplikacji suszy rolniczej, jak najbardziej te dane będą bardziej precyzyjne – przyznaje Karol Kłopot, kierownik zespołu produkcji ogrodniczej w Lubelskim Ośrodku Doradztwa Rolniczego w Końskowoli. – Rolnik wtedy nie będzie mógł powiedzieć, iż u niego nie pada. To, iż nie pada, to nie znaczy, iż w glebie jest mało wody. o ile rozmawiamy o tej części, która będzie gospodarowała na lepszych glebach, brak wody choćby przez 2-3 tygodnie, przy lepszej glebie, może jeszcze dawać jakiś tam poziom odżywienia tych roślin i poziom uwilgotnienia. I te czujniki jak najbardziej będą pokazywały realną ilość wody w tej warstwie systemu korzeniowego i czy te rośliny będą mogły z tej wody korzystać. Tak iż te czujniki jak najbardziej usprawnią, sprecyzują te liczby, z których później będziemy korzystać.

– Są dwa typy urządzeń, które zakupiliśmy ostatnio – mówi Jerzy Kozyra. – Są to urządzenia, które bezpośrednio mierzą wilgotność gleby i przesyłają co 10 minut nam informację do naszych analiz. Mamy też urządzenia, które mierzą siłę ssącą gleby, które były i są w tej chwili wykorzystywane w nawodnieniach.

System czujników kosztował 2 miliony złotych. w tej chwili będzie instalowany na wybranych polach w każdym województwie.

ŁuG / opr. PrzeG

Fot. pexels.com

Idź do oryginalnego materiału