Prof. Małgorzata Gałązka-Sobotka: wzrost wynagrodzeń medyków wymknął się spod kontroli

12 godzin temu
Zdjęcie: ROZMOWA DNIA. Małgorzata Gałązka-Sobotka, rektor Akademii Łazarskiego


– Eskalacja wzrostu wynagrodzeń medyków wymknęła się w kraju spod kontroli, a wielu menadżerów szpitali zwracało uwagę, iż płace nie szły w parze z realną pracą, ani też z możliwościami systemu ochrony zdrowia – stwierdziła prof. Małgorzata Gałązka-Sobotka, rektor Uczelni Łazarskiego.

Gość Radia Kielce wyjaśniła, iż dyrektorzy szpitali, chcąc zapewnić zabezpieczenie należytej opieki medycznej dla społeczności lokalnej, uginali się często pod presją oczekiwań płacowych specjalistów, ściąganych z innych jednostek lub ośrodków akademickich. W konsekwencji – dodała – budżet szpitali pęczniał w sposób niekontrolowany, bo wynagrodzenia przewyższały ogólne ich przychody, co jest kuriozum. – To sytuacja niezgodna z zasadami dobrego gospodarowania środkami publicznymi – zaznaczyła.

– Z jednej strony przemawia do nas to, iż takie horrendalne wynagrodzenia lekarzy na pewno nie są wyrazem rzetelnej i uczciwej wyceny pracy, ale są konsekwencją błędów w systemie, w organizacji i finansowaniu usług zdrowotnych. Ale z drugiej strony słyszymy argumenty dyrektorów szpitali, szczególnie tych mniejszych podmiotów powiatowych, które konkurowały o kadry specjalistyczne, by zapewnić ciągłość usług, iż tam jest dużo lęku i obawy, na ile przyszłość tego podmiotu jest optymistyczna i jasna – mówiła.

Prof. Małgorzata Gałązka-Sobotka podkreśliła, iż procedowana w tej chwili ustawa o regulacji wynagrodzeń medyków dotyczy wszystkich form zatrudnienia, w tym również umów B2B. Jak stwierdziła – wielu menadżerów przestrzega, iż paradoksalnie możemy spodziewać się dwóch zjawisk, a mianowicie rzeczywistego ograniczenia wynagrodzeń kontraktowych, bo te ramy prawne odnoszą się również do umów B2B, ale również powinniśmy liczyć się ze zjawiskiem, w którym specjaliści będą oczekiwali od swoich pracodawców, aby ich stawki, niższe niż 240 złotych za godzinę, były podniesione. Zatem będziemy obserwowali dużą dynamikę w zakresie ostatecznego kształtowania kadry podmiotów leczniczych. Będziemy jednak mieli narzędzia do tego, by te horrendalne wynagrodzenia w ramach umów kontraktowych racjonalizować, adekwatnie do możliwości systemu ochrony zdrowia – stwierdziła.

Rektor Uczelni Łazarskiego przyznała, iż menadżerowie szpitali są zakładnikami nie tylko Narodowego Funduszu Zdrowia, ale całego obecnego systemu, ponieważ ich decyzje, ale też decyzje lekarzy, wszystkich pracowników danego podmiotu zależą od rozporządzeń centralnych, politycznych, wydawanych przez osoby sprawujące bezpośredni, nadrzędny nadzór nad systemem ochrony zdrowia.

Jak zaznaczyła profesor – intencje ustawodawcy były dobre, chodziło o to, by medycy zarabiali godnie. Jednak nie zauważono, iż w ciągu ostatnich lat wielu lekarzy przechodziło na umowy kontraktowe, a im wyższa była wartość punktu, która corocznie była waloryzowana tylko z powodu wzrostu minimalnego wynagrodzenia, tym wyższe były uposażenia tych osób, które pracowały na kontrakcie, zatem wzrosła jednocześnie motywacja do tego, by zmieniać formę zatrudnienia.

– System mógł zareagować znacznie wcześniej. O tym, jak bardzo zniekształcają się proporcje pomiędzy wynagrodzeniem na umowę o pracę, a wynagrodzeniem na kontrakcie wiedzieliśmy już trzy lata temu. Nikt nie podważa tezy, iż intencje były dobre, tylko bardzo często mechanizmy i zachowania uczestników rynku zniekształcają oczekiwany rezultat i sens tej zmiany – mówiła profesor.

Prof. Małgorzata Gałązka-Sobotka stwierdziła, iż trzeba sobie zadać pytanie, czy w momencie wejścia w życie całego pakietu ustaw, które są procedowane przez Senat – zobaczymy jak się do nich ustosunkuje prezydent Karol Nawrocki – realnie poprawią sytuację zdrowotną Polaków. Niestety w całej tej dyskusji to pytanie pada zdecydowanie za rzadko – powiedziała.

Gość Radia Kielce zaznaczyła, iż nie ma pogłębionych analiz, które pokazywałyby, jak wprowadzenie przepisów chociażby o minimalnym wynagrodzeniu i minimalnym wymiarze czasu zatrudnienia, jakim jest pół etatu, wpłynie na możliwość obsady tych szpitali, które są w sieci podstawowego zabezpieczenia opieki szpitalnej.

Idź do oryginalnego materiału