Prosty, ale genialny plan Widzewa. Rozegrali to po mistrzowsku

12 godzin temu

A był to tydzień po porażce w Legią Warszawa. Porażce, która bolała wszystkich związanych z Widzewem. Po pierwsze - był to mecz niezwykle ważny. Oba zespoły walczą o utrzymanie, a zwycięzcza praktycznie je sobie zapewniał. Łodzianie przegrali, udało się Legii. Po drugie - styl, w jakim Widzewiacy przegrali, był wręcz wstydliwy. Nie bez powodu padały oskarżenia o tchórzostwo. Po trzecie - pojedynki z Legią są niezwykle prestiżowe. Każda porażka z tą drużyną każdego Widzewiaka boli szczególnie.

https://lodzkisport.pl/pilka-nozna/hat-trick-aleksandara-vukovicia-pierwszy-z-trzech-pojedynkow-przegral/AT6kmlxuWWRF24n39tMw

Zapowiadało się na fatalny tydzień pełny rozpamiętywania, analizowania pretensji i żalów. I pierwsze godziny takie były. Mecz był w piątek, więc adekwatnie cały weekend był zmarnowany. Ale potem zaczęły dziać się rzeczy, które wszystko zmieniły...

Szef Widzewa apeluje

We wtorek do widzewskiego środowiska zaapelował Robert Dobrzycki. Właściciel Widzewa poprosił o jedność i wsparcie, napisał m.in.: "Przed ostatnimi spotkaniami chciałbym Was prosić o jedność i doping do ostatniej sekundy ostatniego meczu. Jestem za Widzewem od zawsze i obiecuję, iż będę na zawsze. Na dobre i na złe - dla mnie Widzew to moje życie. Bądźmy razem - Widzew jest niezniszczalny!".

I gwałtownie był odzew. Kibice spod zegara, którzy prowadzą doping w Sercu Łodzi, wydali swój komunikat. Był krótki i dosadny: "WIDZEWIACY. W SOBOTĘ WSZYSCY NA STADION. NA PEŁNEJ, ZA...MY JAK ŹLI, JAK SZALENI, JAK POPARZENI. PODAJ DALEJ" - napisali. W poprzednim meczu w Łodzi - z Motorem Lublin - dopingu nie było. W sobotę wsparcie trybun wróciło, to był zresztą doping niesamowity, chyba najlepszy w tym roku.

Jak nieoficjalnie wiadomo kibice spotkali się z piłkarzami, z drużyną widział się też i rozmawiał Robert Dobrzycki.

Genialny plan Vuko

Zanim doszło do meczu w swoją grę zagrał jeszcze Aleksandar Vuković. Trener Widzewa na konferencji prasowej przed spotkaniem z Lechią był inny, niż zwykle. Zaczepił sędziów, iż krzywdzą jego drużynę, wspomniał o Legii, której przecież jest legendą, iż jest faworyzowana. Dostało się też trochę dziennikarzom, iż źle analizują grę, a choćby środowisku, iż nie wspiera Widzewa, a przecież powinno. Można się domyślać, iż Vuko chciał w ten sposób trafić do... piłkarzy. Zjednoczyć ich. Oni kontra cały świat i niesprzyjające warunki - wszyscy są przecież przeciwko nim. To miało sens. Zmotywowało grupę. Widać to było na boisku. Pierwsza połowa w wykonaniu Widzewiaków była na pewno najlepszą w tym roku, a może i w całym sezonie.

Podsumowując: szef Widzewa, kibice, trener, drużyna - wszyscy się zjednoczyli w jednym celu. A przecież klub i środowisko były rozbite po fatalnej porażce z odwiecznym rywalem, do tego na skraju przepaści. Hasło "Razem Tworzymy Siłę" znów pokazało swoją wielką moc.

Idź do oryginalnego materiału