Przejście na cmentarz przy Witkowskiej jednak powstanie. Jest deklaracja, ale czy znajdą się pieniądze

2 godzin temu

Betonowe ogrodzenie cmentarza przy ulicy Witkowskiej w Gnieźnie, które po naprawie za prawie 20 tysięcy złotych zostało zniszczone pierwszej nocy, doczeka się… legalnego przejścia. To efekt spotkania, które zainicjował radny miejski Jan Szarzyński. Wzięli w nim udział przedstawiciele Gnieźnieńskiej Kolei Wąskotorowej, Administracji Gnieźnieńskich Cmentarzy oraz sam radny jako mediator między instytucjami a mieszkańcami osiedla Grunwaldzkiego.

Problem z „dzikimi przejściami” na cmentarzu trwa od lat. Mieszkańcy wybijali dziury w ogrodzeniu, by skrócić sobie drogę do sklepów, przystanków i na drugą stronę nekropolii. Po ostatniej naprawie i natychmiastowym zniszczeniu ogrodzenia sprawa nabrała nowego wymiaru. Zamiast kolejnych napraw i walki z wandalami, pojawiła się szansa na rozwiązanie systemowe.

Spotkanie trzech stron. Jest deklaracja, ale nie ma pieniędzy

Podczas spotkania, które odbyło się w czwartek, Gnieźnieńska Kolej Wąskotorowa zadeklarowała chęć wykonania przejścia przez tory oraz wejścia na cmentarz. To odpowiedź na postulaty mieszkańców, którzy nie chcą chodzić naokoło, ale też – co ważniejsze – nie chcą niszczyć ogrodzenia, by dostać się na drugą stronę nekropolii. Problem w tym, czy kolej posiada fundusze na realizację tej inwestycji. Budowa przejścia przez tory i wykonanie wejścia od strony cmentarza to koszt, którego w budżecie wąskotorówki na ten sezon po prostu nie ma.

Administracja Gnieźnieńskich Cmentarzy, reprezentowana przez Przemysława Piechockiego, zadeklarowała, iż – kosztem innych inwestycji na nekropolii – dołoży do budowy przejścia połowę potrzebnych środków i jest w stanie zrobić to praktycznie od razu.

Jesteśmy w stanie przesunąć pieniądze z innych planowanych prac, bo widzimy, iż problem jest realny i iż mieszkańcy faktycznie chcą tego przejścia bardziej niż nowych chodników na cmentarzu – mówi Piechocki. Ale choćby z naszą deklaracją połowy kosztów, Gnieźnieńska Kolej Wąskotorowa nie dysponuje wystarczającymi środkami, by pokryć resztę.

Kiedy powstanie? prawdopodobnie nie prędko

Na razie nikt nie jest w stanie podać konkretnej daty realizacji przejścia. Wszystko zależy od tego, kiedy Gnieźnieńska Kolej Wąskotorowa uzbiera brakującą część pieniędzy. Wstępne informacje mówią już o początku czerwca.

Tymczasem zbliża się sezon wąskotorówki. Przed pierwszymi kursami kolejarze muszą wysprzątać stacje Gniezno Wąskotorowe i Gniezno Jelonek, przeprowadzić konieczne naprawy bieżące taboru, oczyścić torowisko z zarośli i zalegających śmieci, przygotować wagony do przewozu pasażerów. To priorytety, które pochłaniają całą dostępną teraz uwagę i finanse. Przejście przez tory przy cmentarzu – choć deklarowane – nie jest najważniejsze.

Mieszkańcy osiedla Grunwaldzkiego, którzy od lat korzystali z „dzikich przejść”, będą więc musieli uzbroić się w cierpliwość. I póki co – nie wybijać kolejnych dziur w ogrodzeniu, bo to jedynie zaostrzy spór.

Petycji nie było. I nie będzie

W przestrzeni publicznej pojawiły się nieoficjalne informacje, jakoby przejście miało powstać pod wpływem petycji złożonej przez mieszkańców. To nieprawda.

Do dnia dzisiejszego żadna petycja ani żadne pismo nie wpłynęło ani do Administracji Gnieźnieńskich Cmentarzy, ani do parafii św. Wawrzyńca – stanowczo mówi Przemysław Piechocki.

I dodaje z wyraźną irytacją:

Rozmowa przez petycje i tego typu pisma to jest poziom przedszkola, a nie poważnych dyskusji.

Administrator cmentarzy nie ma wątpliwości: sprawa przejścia jest poważna i wymaga rozmów między instytucjami, nie zbierania podpisów pod formułkami. I choć jego słowa mogą zabrzmieć ostro, oddają frustrację kogoś, kto od lat mierzy się z wandalizmem, podrzucanymi śmieciami i psami na cmentarzu, a teraz słyszy o „petycjach” od osób, które formalnie nie zrobiły nic.

Tło: cmentarz, tory i mieszkańcy

Przypomnijmy: cmentarz przy ulicy Witkowskiej to jedna z największych nekropolii w Gnieźnie. Przez lata betonowe ogrodzenie ulegało degradacji – nie tylko naturalnie, ale przede wszystkim na skutek działań osób, które wybijały w nim nielegalne przejścia. Mieszkańcy osiedla Grunwaldzkiego skracali sobie w ten sposób drogę do sklepów i przystanków, wyprowadzali też tędy psy na teren cmentarza.

Po ostatniej naprawie ogrodzenia, które kosztowało prawie 20 tysięcy złotych, już pierwszej nocy w jednym z miejsc, gdzie wcześniej znajdowało się dzikie wejście, ogrodzenie zostało zniszczone. Straty – ponad tysiąc złotych. Sprawa trafiła na policję.

Dziś, po spotkaniu zainicjowanym przez radnego Jana Szarzyńskiego, jest szansa na rozwiązanie – ale nie natychmiastowe.

Co dalej?

Przejście przez tory i wejście na cmentarz prędzej czy później powstanie. Taką deklarację złożyła Gnieźnieńska Kolej Wąskotorowa. Takiej inwestycji chce też Administracja Cmentarzy, która zadeklarowała połowę kosztów. Reszta pozostaje po stronie wąskotorówki. Póki co, mieszkańcy muszą uzbroić się w cierpliwość. A administrator cmentarzy – w monitoring, bo jak sam zapowiada, kamery w newralgicznych miejscach nekropolii zostaną zamontowane szybciej, niż planowano.

Czy to uspokoi sytuację? Czy mieszkańcy przestaną wybijać dziury w płocie, wiedząc, iż za rok lub dwa będą mieli legalne przejście? Czas pokaże. Jedno jest pewne: na petycje nikt już nie czeka. Bo tych – formalnie – po prostu nie było.

Idź do oryginalnego materiału