Przystanki na żądanie w Świnoujściu. – Nie da się

2 godzin temu

Przystanki na żądanie w Świnoujściu. Miała być reforma, są analizy i konsultacje

Pamiętacie wielkie zapowiedzi prezydent Joanny Agatowskiej dotyczące reformy komunikacji w Świnoujściu? Miało być nowocześnie, sprawnie, komfortowo. Autobusy miały jeździć punktualnie, system miał być elastyczny, a przystanki na żądanie miały stać się standardem. Tak przynajmniej słyszeli mieszkańcy.

Dziś wiemy już jedno. Na razie przystanków na żądanie nie będzie.

Z odpowiedzi, którą otrzymaliśmy od miejskiej komunikacji autobusowej, wynika – tak to czytamy – iż wprowadzenie przystanków na żądanie jest rozwiązaniem zbyt skomplikowanym. Potrzebne są analizy, plany, sprawdzenia, badania, opracowania. Procedury. Konsultacje. Dokumenty. I jeszcze kilka innych etapów, które sprawiają, iż tak duża reforma nie może zostać wprowadzona w tej chwili.

Tylko iż przystanek na żądanie nie jest kosmiczną technologią.

To rozwiązanie funkcjonujące w setkach miast na świecie. Wystarczy nacisnąć przycisk w autobusie kilkadziesiąt metrów przed przystankiem, a kierowca zatrzymuje pojazd. jeżeli ktoś stoi na przystanku i sygnalizuje chęć wejścia, autobus również się zatrzymuje. Proste. Logiczne. Efektywne.

W wielu metropoliach to standard. W Azji działa to w miastach takich jak Hongkong, Tajpej czy Singapur. W Europie przystanki na żądanie funkcjonują od lat w Niemczech, Skandynawii, Wielkiej Brytanii. W Polsce również nie jest to żadna nowość. Wystarczy spojrzeć na większe miasta.

Tymczasem w Świnoujściu wprowadzenie przystanków na żądanie okazuje się przedsięwzięciem wymagającym szeroko zakrojonych analiz i planów.

Czy naprawdę potrzeba wielomiesięcznych opracowań, aby kierowca zatrzymywał się wtedy, gdy ktoś tego potrzebuje?

Mieszkańcy mają prawo zadawać pytania. Reforma komunikacji była zapowiadana jako konkretna zmiana jakościowa. Miało być wygodniej, sprawniej i bardziej elastycznie. Przystanki na żądanie miały być symbolem tej nowoczesności.

Dziś słyszymy, iż to rozwiązanie jest zbyt skomplikowane, aby wprowadzić je od ręki.

Warto przypomnieć, iż Świnoujście jest miastem turystycznym. w okresie liczba pasażerów rośnie lawinowo. Elastyczny system przystanków mógłby poprawić płynność ruchu, skrócić postoje tam, gdzie nikt nie wysiada, i zwiększyć komfort podróżnych.

Zamiast tego mamy kolejne etapy analiz.

Oczywiście, każda zmiana w transporcie publicznym wymaga odpowiedzialności. Nikt nie oczekuje chaosu organizacyjnego. Ale czy naprawdę przystanek na żądanie jest reformą, która wymaga wielkiej strategii i wieloletniego planowania?

Mieszkańcy słyszeli zapowiedzi. Teraz czekają na efekty.

Bo między deklaracją a realizacją jest różnica. A komunikacja miejska to nie teoria, ale codzienność tysięcy ludzi dojeżdżających do pracy, szkoły czy lekarza.

Może więc warto zadać proste pytanie.

Czy w Świnoujściu naprawdę nie da się zrobić tego, co w wielu innych miastach jest standardem?

Bo jeżeli choćby przystanek na żądanie okazuje się wyzwaniem ponad siły, to jak mają wyglądać kolejne etapy zapowiadanej reformy?

Mieszkańcy czekają na konkrety. Nie na kolejne analizy.

Nam Xay Viewpoint w Laosie – kultowy punkt widokowy
Idź do oryginalnego materiału