W swoim pierwszym spotkaniu w ramach turnieju finałowego Pucharu Kontynentalnego GieKSa pokonała po rzutach karnych łotewski HK Mogo.
W swoim pierwszym meczu finałowego turnieju Pucharu Kontynentalnego GieKSa zmierzyła się łotewskim HK Mogo. Pojedynek nie mógł się dla Katowiczan rozpocząć lepiej, bo już w 55 sekundzie sam przed bramkarzem rywali znalazł się Dupuy, który mocnym strzałem umieścił krążek w siatce. W kolejnych minutach Trójkolorowi przez cały czas atakowali, ale bez powodzenia. Z czasem coraz częściej pod bramką Eliassona znajdowali się też hokeiści Mogo. W 11 min. sędziowie na ławkę kar odesłali Koivusaariego i przed swoją szansą stanęli Łotysze. GKS jednak nie tylko umiejętnie się bronił, ale był też blisko podwyższenia prowadzenia. Po szybkiej kontrze sam przed bramkarzem stanął Anderson, który został faulowany i arbiter podyktował rzut karny. Podszedł do niego sam poszkodowany, ale w trakcie najazdu… zgubił krążek i choćby nie oddał strzału. W końcówce tercji przewinienie otrzymał Runesson, ale GieKSa nie dała sobie strzelić gola do szatni.
Przez pierwszą minutę drugiej odsłony podopieczni trenera Jacka Płachty przez cały czas grali w osłabieniu, ale także bez konsekwencji bramkowych. Potem Trójkolorowi znów przycisnęli i kilka razy byli blisko kolejnych bramek. Niestety zbyt często zamiast po prostu strzelać, szukali skomplikowanych rozwiązań, które nie przynosiły rezultatu. W 33 min. rozpoczął się festiwal przewinień GieKSy. W ciągu czterech minut sędziowie odgwizdali aż cztery kary. Przez ponad 2 minuty Katowiczanie grali więc w podwójnym osłabieniu i stracili w tym czasie bramkę, której autorem został Anons. Po dwóch tercjach był więc jednobramkowy remis.
Początek trzeciej odsłony to wyrównana walka z małą ilością ciekawych okazji. W 48 min. w końcu to Łotysze otrzymali przewinienie. Trójkolorowi długo się męczyli, ale tuż przed końcem kary na listę strzelców ponownie wpisał się Dupuy. Niestety prowadzenie GieKSy nie trwało długo, bo już w 52 min. Eliasson po raz drugi musiał wyciągać gumę z siatki, tym razem po uderzeniu Meiji. Choć Katowiczanie mieli jeszcze swoje okazje, nie udało im się jednak zdobyć decydującego trafienia i po trzech tercjach wciąż był remis. Dogrywka także nie przyniosła zmiany wyniku i o losach spotkania zadecydowała rzuty karne, w których w katowickiej bramce stanął Michał Kieler. Katowiczanie okazali się od swoich rywali lepsi, strzelając jednego karnego więcej i ostatecznie przechylenia losy tego zaciętego spotkania na własną korzyść. Decydującego o zwycięstwie karnego zdołał Bartosz Fraszko.
W swoim pierwszym spotkaniu turnieju finałowego Pucharu Kontynentalnego GieKSa pokonała więc po rzutach karnych łotewski HK Mogo 2:1. Jutro Katowiczanie zmierzą się z gospodarzami turnieju Nottingham Panthers. Zwycięzca tego pojedynku wystąpi w meczu o złoto a przegrany zagra o brązowy medal.
GKS Katowice – HK Mogo 3:2 (1:0, 0:1, 1:1, d. 0:0)
Bramki: Dupuy (2) – Ansons, Meija
GKS Katowice: Eliasson, Kieler – Lundegard, Runesson, Pasiut, Hofman Jo., Wronka – Verveda, Varttinen, Fraszko, Anderson, Dupuy – Chodor, Hoffman, McNulty, Monto, Koivusaari – Maciaś, Bepierszcz, Hofman Ja., Michalski, Dawid. Trener: Jacek Płachta
HK Mogo: Mezsargs, Lazdins – Fenenko, Berzins, Meija, Maslovskis, Bicevskis – Redlihs, Sotnieks, Sarkanis, Zemitis, Krums – Jakobsons, Zaicevs, Zelubovskis, Sprukts, Ziemins – Locmelis, Leonovs, Vasiljevs, Ansons, Lejnieks. Trener: Girts Ankipans

6 godzin temu









