Pustki na trybunach? Organizatorzy turnieju rugby w Krakowie znów liczą na szkoły

22 godzin temu

Miał być przełom, ale znów może skończyć się na pustych trybunach. Choć do finału cyklu HSBC Sevens Challenger na Stadionie Miejskim im. Henryka Reymana pozostało jeszcze kilka dni, wszystko wskazuje na to, iż organizatorzy będą musieli ratować frekwencję… młodzieżą szkolną.

– Do tej pory sprzedaliśmy nieco ponad 500 biletów – mówi Kajetan Cyganik z biura prasowego wydarzenia. To liczba, która niemal dokładnie odpowiada wynikom z zeszłego roku. W 2024 r. turniej zakończył się podobnym rozczarowaniem – sprzedano wtedy zaledwie 517 wejściówek (182 na sobotę, 207 na niedzielę i 128 dwudniowych karnetów). Do tego rozdysponowano ok. 2500 darmowych biletów – głównie w szkołach, klubach i mediach. Stadion Wisły, na którym będą rozgrywane zawody, może pomieścić 33 tysiące widzów

Wówczas winę zrzucano na „zawirowania organizacyjne” i późny start kampanii promocyjnej. – Tym razem startujemy zdecydowanie wcześniej – deklarował jeszcze niedawno Cyganik. – Jednym z podstawowych celów postawionych przez światową federację jest zapewnienie większej frekwencji.

Sport z najwyższej półki, frekwencja jak zwykle

Na razie jednak kilka z tego wynika. Sprzedaż idzie jak po grudzie, a największą nadzieją na wypełnienie stadionu pozostają… krakowskie szkoły. Do udziału w wydarzeniu zaproszono wszystkie podstawówki i licea z miasta. Szkoły mogły zgłaszać całe klasy na darmowe wejściówki na piątkową fazę grupową. Na apel odpowiedziały 32 placówki, które zamówiły już ponad 2050 biletów. Kolejne zgłoszenia wciąż spływają.

Dzieci i młodzież mają zapełnić trybuny w godzinach 9:00–15:00. – Będą mogły także skorzystać ze specjalnej strefy kibica z atrakcjami i animacjami – zapowiadają organizatorzy. Ale poza uczniami i nauczycielami, tłumów na stadionie nikt się nie spodziewa.

A szkoda. Bo impreza, która odbędzie się w Krakowie 11 i 12 kwietnia 2025 roku, to turniej z najwyższej półki. W finałowym etapie cyklu HSBC Sevens Challenger zagrają łącznie 16 drużyn – osiem męskich i osiem żeńskich. Wśród uczestników znajdą się trzej olimpijczycy z Paryża 2024: Japonia i Samoa (mężczyźni) oraz RPA (kobiety). Stawką będzie awans do baraży w Los Angeles i możliwość wejścia do elitarnego cyklu HSBC SVNS.

Na boisku zobaczymy m.in. reprezentacje Kanady, Niemiec, Kenii, Argentyny, Chile i Kolumbii. Nie zabraknie też polskiego akcentu – o awans do światowej elity powalczy żeńska reprezentacja Polski, która właśnie w Krakowie ma swoje najlepsze wspomnienia.

– Gra w Krakowie to dla nas ogromna motywacja, ponieważ to jedyna okazja dla naszych rodzin, przyjaciół i polskich kibiców, by oglądać reprezentację rugby 7 kobiet podczas międzynarodowego turnieju w Polsce. To miejsce jest też dla nas szczęśliwe – tutaj wywalczyłyśmy mistrzostwo Europy, potem srebro igrzysk europejskich, a przed rokiem miejsce w finale w Madrycie – przypomina Oliwia Strugińska z reprezentacji Polski.

Dwa dni emocji i koncert Ørganka

Zawody rozgrywane będą przez dwa dni – w piątek zaplanowano fazę grupową, w sobotę półfinały, mecze rankingowe oraz decydujące finały. Łącznie rozegranych zostanie aż 40 spotkań.

Turniejowi towarzyszyć będzie strefa kibica zlokalizowana od strony ul. Reymonta – z atrakcjami sportowymi, gastronomicznymi i edukacyjnymi. Będzie można spróbować swoich sił w podstawowych elementach rugby i lepiej poznać zasady tej dynamicznej dyscypliny.

Organizatorzy przygotowali także dodatkową atrakcję – sobotni koncert popularnego zespołu Ørganek, który zagra tuż po ceremonii wręczenia pucharów.

Bilety? Za drogie dla wielu

Problemem pozostaje jednak cena. Najtańszy bilet ulgowy na piątek to koszt 43,60 zł (z opłatami), bilet normalny – 74,80 zł. Za sobotni finał z koncertem trzeba zapłacić już 95,60 zł (ulgowy) lub 126,80 zł (normalny). Bilety VIP kosztują od 260 do choćby 470 zł.

Jak na wydarzenie sportowe o ograniczonej rozpoznawalności w Polsce, to ceny, które mogą zniechęcać. Tym bardziej iż nie mówimy o meczu piłki nożnej ani koncercie gwiazdy światowego formatu.

Mimo szerokiej kampanii promocyjnej – jak podkreślają organizatorzy – efekty są marne. Przy okazji ubiegłorocznej edycji – jak wyliczał Kajetan Cyganik – treści promujące wydarzenie w mediach społecznościowych miały dotrzeć do ponad miliona użytkowników. Spoty reklamowe zanotowały 800 tysięcy odtworzeń, 3200 osób kliknęło w linki do zakupu biletów. W mediach tradycyjnych ukazało się ponad 550 publikacji, które miały potencjalnie dotrzeć do 4 milionów osób.

Organizatorzy mają jeszcze kilka dni, by przekonać krakowian, iż warto pojawić się na stadionie i zobaczyć na żywo sport na światowym poziomie. jeżeli się nie uda, światowa czołówka rugby znów zagra dla pustych krzesełek – mimo starań, mimo promocji i mimo koncertu.

Jarek Strzeboński

Idź do oryginalnego materiału