Raków Częstochowa - Górnik Zabrze 1:2 Horror ostatniego kwadransa i wygrana pod Jasną Górą

roosevelta81.pl 2 tygodni temu
Zdjęcie: WhatsApp Image 2026-09-03 at 18.41.21


Pod Jasną Górą Górnik przyjechał przełamać się po porażce w ostatnich chwilach przy Roosevelta. Raków z nową miotłą w postaci Dawida Szulczka starał się będzie na własnym terenie przełamać passę bez wygranej w Ekstraklasie.

W składzie gospodarzy zabrakło wyczekującego transferu Ameyawa, za to w Górniku na szpicy po raz pierwszy w wyjściowej jedenastce wystąpi Antiste, do pierwszego składu wrócił także kontuzjowany w pierwszym spotkaniu tego sezonu Jarosław Kubicki.

Torcida pojawiła się wspierając gorąco Górnika wykorzystując pełną dostępną pulę biletów szczelnie wypełniając sektor dla przyjezdnych.

Początkowo gra toczyła się głównie w środku pola, ale goście gwałtownie wykorzystali nieuwagę Rakowa w defensywie. Najpierw pognębili stoperów po dośrodkowaniu z rzutu wolnego i mimo nieudanej próby zamknęli gospodarzy we własnym polu karnym. Drugie dośrodkowanie wylądowało na głowie Janickiego, który zagrał do wbiegającego Antiste, któremu pozostało tylko dołożyć nogę żeby wpisać się na listę strzelców.

Górnik co rusz aktywował szybkie skrzydła, czy to za sprawą podania Janży do Chłania, czy Bernardo wypuszczającego w bój Dimiego. W pierwszym przypadku Trójkolorowi wywalczyli rzut rożny, drugi raz prawy napastnik nie popisał się celnością podania i Urbański nie zdołał dojść do futbolówki. W rewanżu w pobliżu szesnastki pojawili się także chwilę później częstochowianie, którzy za sprawą Kochergina oddającego posiadanie Emreliemu posłali mocne uderzenie tuż nad poprzeczką bramki Schulze.

Górnik raz za razem znajdował się w okolicach szesnastki podopiecznych Szulczka, ale brakowało dokładności przy decydującym podaniu. W środku pola królowali goście, którym kilka zabrakło do dogodnych sytuacji po główce Josemy, czy mocnym dośrodkowaniu Kubickiego, do którego nie doszedł czyhający w polu karnym Antiste.

Górnik powoli acz cierpliwie budował coraz większą przewagę w tym spotkaniu, co opłaciło się 10 minut przed przerwą. Kubicki wywalczył rzut wolny z prawej strony boiska, do którego podszedł Erik Janża. Miękka wrzutka na piąty metr była idealna dla Janickiego, który zupełnie bez krycia na piątym metrze, technicznym uderzeniem pokonał bezradnego Trelowskiego. Tuż po VARowanej jeszcze pod kątem spalonego akcji w Rakowie trener postanowił zdjąć z murawy zupełnie bezbarwnego Perovicia na rzecz Jeana Carlosa. Zmiana przyniosła tyle, iż Raków w ostatnich 10 minutach pierwszej części gry wizytował częściej przed szesnastką Schulze, ale dośrodkowania zatrzymywały się na głowach stoperów z Zabrza.

Druga połowa znów zaczęła się pod dyktando piłkarzy z Roosevelta. Futbolówkę przed polem karnym wywalczył Dimi, który poszukał szarżującego Antiste, ale Trelowski w ostatniej chwili wyciągnął się przed reprezentantem Martyniki i zażegnał niebezpieczeństwo. Drugą piłkę także przejęli goście, ale uderzenie Urbańskiego przeszło daleko po zewnętrznej stronie słupka.

Pierwszą jakkolwiek groźną sytuację gospodarze mieli w 55 minucie, dwukrotnie za sprawą Emreliego, którego podanie najpierw przeciął Janicki, a następnie nie przejął Makuch. Raków nabrał animuszu i po kilku zmianach było widać w ich szeregach dużo większe zaangażowanie i jakość - Diaby Fadidze udało się choćby oddać strzał głową z kilkunastu metrów, ale minęło ono bramkę w bezpiecznej odległości. Zabrzanie za to spróbowali kontry - Urbański w bój posłał Antiste, futbolówka dotarła do niepilnowanego Dimiego, którego strzał ofiarnie zablokował Kochergin.

Gospodarze starali się atakować, ale niedokładność w ataku to była woda na młyn Górnika, który szybkimi atakami kilkukrotnie znajdował się w groźnych sytuacjach - strzały Dimiego czy Josemy po główce przy rzucie rożnym były blokowane przez stoperów spod Jasnej Góry. Jedyne groźne sytuacje ze strony Rakowa prowokowane były przez dośrodkowania Pieńki i Emreliego z lewej flanki. Na posterunku był jednak Schulze, który najpierw piąstkował piłkę po wrzutce a potem złapał ją po strzale Makucha z bliskiej odległości.

Kolejna kontra prawie skończyła się powiększeniem prowadzenia. Dimi wypuścił Urbańskiego w szesnastkę, którego uderzenie "po długim" trafiło w słupek. W dobrym miejscu znalazł się Antiste, który instynktownie próbował dołożyć nogę do odbitej piłki i z najbliższej odległości wyekspediował swój strzał ponad poprzeczkę. Spotkanie zostało przerwane na kilka minut po tym jak oprawa "NO PYRO NO PARTY" gospodarzy spowodowała zadymienie stadionu.

Po wznowieniu częstochowianie przez cały czas stwarzali groźne okazje po dośrodkowaniach - tym razem najwyżej wyszedł w powietrze Basse i kilka brakowało by wpisał się na listę strzelców. Niestety ich starania przyniosły skutek - najpierw Makuch trafił w poprzeczkę, drugą piłkę natychmiast uderzył Emreli. Próbę uratowania drużyny podjął jeszcze Rafał Janicki, ale odbita od jego nogi futbolówka wylądowała w siatce i podłączyła prąd Rakowowi.

Ostatnie minuty to rozpaczliwe ataki gospodarzy i skuteczna obrona Górnika, której pomogło cwaniactwo wprowadzonego doświadczonego Prekopa i czerwona kartka Diaby Fadigi po niebezpiecznym faulu na Urbańskim. W ostatniej akcji przy stałym fragmencie gry pod bramką Schulze znalazł się choćby Trelowski, ale niemiecki golkiper skutecznie piąstkował i obronił strzał Makucha.

Raków Częstochowa - Górnik Zabrze 1:2 (0:2)
0:1 - Antiste 6'
0:2 - Janicki 34'
1:2 - Emreli '79

Górnik Zabrze: Schulze - Sacek, Janicki, Josema, Janża, Kubicki ('80 Sadilek), Bernardo ('84 Donio), Urbański, Dimi ('80 Durdov), Antiste ('84 Prekop), Chłań ('89 Zmrzly)
Rezerwowi: Loska, Warczak, Synoś, Bochniewicz, Prekop, Sadilek, Zmrzly, Liseth, Donio, Durdov, Dietz
Trener: Michal Gasparik

Raków Częstochowa: Trelowski - Tudor, Debohi (46' Svarnas), Racovitan, Jendryka (46' Diaby Fadiga), Kochergin (61' Basse), Ojo (52' Struski), Perović (36 Jean Carlos), Emerli, Pieńko, Makuch
Rezerwowi:
Karić, Napieraj, Brorsson, Svarnas, Repka, Kwiatkowski, Jean Carlos, Struski, Brusberg, Diaby Fadiga, Molnar, Basse
Trener:
Dawid Szulczek

Żółte kartki: Bernardo, Tudor
Czerwone kartki: Diaby Fadiga

Źródło: Roosevelta81.pl
Media: Roosevelta81.pl

Idź do oryginalnego materiału